26.01.2016

Wyprzedażowe łupy. H&M | Medicine | Stradivarius | Reserved | SheIn

Dopiero co podniosłam się z łóżka, a już mam ochotę tam wrócić. Tęsknię za słońcem i delikatnym przymrozkiem, którymi rozpieszczał nas weekend fundując piękną zimę. Dzisiejsza mgła, roztopy, szarobure niebo i sześć stopni na plusie sprawiają, że Bydgoszcz wygląda wyjątkowo smutno, a ja najchętniej zamknęłabym się w domu i w towarzystwie wielkiego słoika Nutelli próbowała zmierzyć się z tą pogodą z czwartego piętra, unikając jednocześnie zasmaganych wiatrem włosów i przemoczonych butów.

Zanim jednak pojawię się na zajęciach (na które gdybym mogła, to wcale bym się dziś nie wybrała),  postanowiłam poprawić sobie humor i zacząć dzień od nowego posta dla Was. Obiecałam Wam co prawda trochę prywaty i noworoczne podsumowanie minionego roku, ale choć taki post powstał i dawno jest już skończony, cały czas zamieszkuje wersje robocze... Obawiam się, że pewne rzeczy stracą w pewnym stopniu swoją magię, intymność i wyjątkowość, gdy przestaną być tylko moje (nasze...) Z drugiej strony, myśl by podzielić się z Wami swoim szczęściem i receptą na nie, cały czas chodzi mi gdzieś tam niebezpiecznie po głowie.... Myślę, myślę, myślę...

Póki co zapraszam Was dzisiaj na drugi z kolei post zakupowo-ubraniowy. Tym razem pokażę Wam swoje wyprzedażowe łupy, które są na tyle aktualne, że na pewno będziecie mogły dorwać je jeszcze w sklepach. Wszystkim tęskniącym za kosmetyczną tematyką mogę obiecać, że taki post pojawi się w okolicach weekendu. Bardzo chciałabym również wrócić do serii miesiąc w zdjęciach, mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli...

Koniec tego wstępu, zaczynamy!

Na początek dwie nowości z SheIn, na które czekałam wyjątkowo długo. Zamówiłam dwa swetry, z myślą o zimie, mrozie i sylwestrowym wyjeździe w góry, ale niestety dotarły do mnie dopiero niedawno.

KREMOWY SWETER Z WIĄZANIEM 
One size 


Generalnie bardzo mi się podoba, choć na stronie wyglądał bardziej na biały. W rzeczywistości jest zdecydowanie kremowy. To również pierwsza rzecz z SheIn, która po wyjęciu z paczki uraczyła mnie zapachem "chińskich ubrań", jeśli wiecie co mam na myśli. ;) Na szczęście po praniu wszystko jest ok, sweter zachował swój kształt i fason i na chwilę obecną jestem z niego zadowolona, miałam go już na sobie kilka razy i myślę, że mogę go Wam polecić. 


SZARY SWETER Z ROZCIĘCIAMI
One size


Przyznam szczerze, że tutaj jestem nieco rozczarowana, gdyż na stronie miał zupełnie inną, prążkowaną strukturę, za sprawą której tak bardzo mi się spodobał... W rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej, jest to widoczne również przy linii dekoltu i wykończeniu na dole. Gatunkowo też nie jest najlepszy. 
Myślę, że będę go nosić, bo do woskowanych spodni i dużego naszyjnika wygląda ładnie, ale nie wróżę mu zbyt długiej kariery w mojej szafie. Podejrzewam, że po kilku praniach strasznie się rozciągnie i będzie zwyczajnie do wyrzucenia. Nie polecam! 








DŁUGI ROZPINANY KARDIGAN
H&M 



Długo szukałam czegoś grubego, ciepłego, dobrego gatunkowego, z kieszeniami i w moich kolorach. :) Okaz idealny znalazłam w H&M i choć kupiłam go w cenie regularnej (99,00 zł) nie żałuję ani złotówki, bo naprawdę go uwielbiam. :) Pasuje mi właściwie do wszystkiego- do delikatnym sukienek, czarnych rurek, wykończonych koronką szortów... Z dżinsami i zwykłym białym T-shirtem też wygląda super! Myślę że będę nosić go również wiosną i jesienią, tak się cieszę z tego zakupu, że gdybym miała na zbyciu stówę, to kupiłabym drugi taki sam. Jest dostępny w obecnej kolekcji, więc jeśli jesteście zainteresowane, to na pewno jeszcze go dorwiecie! 

BIAŁY PUCHATY SWETEREK
Reserved 

  
Podobał mi się już dawno, ale cieszę się, że wstrzymałam się z zakupem, bo teraz dorwałam go połowę taniej. Pewnie nie spodoba się każdemu, ale ja jestem w nim zakochana i wręcz szkoda mi go nosić (powiedzcie, że też tak czasem macie :P). Jest delikatny, kobiecy, taki trochę cukiereczek. :) Zresztą ja uwielbiam biel w szafie... :) 

DOPASOWANA MINI SUKIENKA 
STRADIVARIUS 

Mała czarna w trochę bardziej wyjątkowym wydaniu. Zauroczyła mnie prążkowana struktura i motyw srebrnej nitki. Chodziłam za nią dobry miesiąc aż w końcu przecenili ją na niecałe 50 zł. Musiałam ją mieć. :) Bardzo dobrze czuję się w takim kroju, to jeden z moich ulubionych fasonów sukienek. Na pewno nie raz będziecie miały okazję zobaczyć mnie w niej na i nstagramie.  


PÓŁGOLF Z PRĄŻKOWANĄ STRUKTURĄ
Stradivarius 

Najpierw kupiłam bordowy i tak go polubiłam, że kilka dni później skusiłam się na podobny, tym razem szaro-biały egzemplarz. 


SPÓDNICZKA W STYLU BOHO 
Medicine 


Nie raz polecałam Wam już ten sklep, bo mają bardzo proste, ale jednocześnie oryginalne i nietuzinkowe ubrania (uwielbiam szczególnie ich męskie kolekcje), a w dodatku praktycznie non stop są tam jakieś promocje i rabaty.  Spódniczka na którą się skusiłam urzekła mnie nie tylko wzorem i zwiewnym materiałem, ale również ciekawym, asymetrycznym fasonem, którego niestety nie dałam rady w żaden sposób uchwycić na zdjęciach. Jeśli jesteście zainteresowane tym modelem (była dostępna również wersja czarna), to zajrzyjcie na ich stronę online, tam modelki w krótkich filmikach prezentują jak te ubrania prezentują się w ruchu, co swoją drogą jest świetną sprawą. 
Zamierzam nosić ją z botkami z frędzlami i kozakami za kolano do białej zwiewnej koszuli, ale myślę że latem sprawdzi się jeszcze lepiej. :) Bardzo ją Wam polecam! 


BIAŁA ZWIEWNA KOSZULA OVERSIZE 
Medicine 


A to właśnie wspomniana wcześniej koszula. Bardzo dobra gatunkowo, ale niestety strasznie się gniecie. Poprzednia, którą miałam już się zniszczyła, a to zdecydowany must have w mojej szafie, więc skorzystałam z wyprzedaży i zaopatrzyłam się w nowy egzemplarz. Po raz kolejny- ma bardzo ładny fason, ale jako, że jestem fotograficznym beztalenciem... same rozumiecie. Na pewno pokażę ją Wam na sobie za jakiś czas. 

Uff i to już wszystko. Dajcie znać czy coś spodobało się Wam szczególnie i czy lubicie wyprzedaże. Ja średnio za nimi przepadam, wszechobecny bałagan, chaos i brak moich rozmiarów doprowadza mnie do szału, ale muszę przyznać, że tym razem moje zakupy były wyjątkowo owocne. :) 

Ściskam Was ciepło i pozdrawiam! 

 INSTAGRAM

https://instagram.com/soonnaaillee/

05.01.2016

O nowościach i zakupach w świąteczno-sylwestrowym klimacie.

Witam Was w Nowym Roku! Po magicznych sześciu dniach spędzonych w polskiej stolicy Tatr, powrót do codzienności jest wyjątkowo bolesny. Wrosłam w cudowny grunt beztroski i nicnierobienia i od kilkudziesięciu godzin próbuję zmusić się do działania, by wyrwać korzenie z leniwych przyzwyczajeń...
Zupełnie nie mogłam zabrać się do napisania tego posta... A bardzo chciałam to zrobić, zanim temat straci na aktualności. Miałam zamiar podzielić się z Wami swoją radością z świąteczno-sylwestrowych zakupów, które poczyniłam, a jeszcze większą z prezentów, które otrzymałam od swoich bliskich. Wiem, że bardzo lubicie takie posty, ja sama również chętnie je przeglądam, bo są dla mnie fajną inspiracją i okazją do tego, by podpatrzyć coś ciekawego dla siebie, siostry czy przyjaciółki. Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu! Zapraszam do oglądania. :)

Jako, że rok 2015 pod względem zakupowym zdecydowanie upłynął mi pod znakiem butów, nie mogło zabraknąć nowości z tej kategorii również w świąteczno-sylwestrowym okresie. :) Wszystkie cztery pary udało mi się kupić korzystając z promocji w bardzo okazyjnych cenach.

Czarne zamszowe szpilki  
Deezee 


Rok temu kupiłam bardzo podobne w formie lakierowanej i szczerze je uwielbiam, ale niestety nie pasują do wszystkiego, więc potrzebowałam drugiego egzemplarza. Są piękne, ale bardzo wysokie i strasznie niewygodne, więc niestety nie mogę Wam ich polecić.

Matowe sandałki ze złotą blaszką
Deezee



Zamówiłam je z myślą o sylwestrowej sukience, ale ostatecznie stwierdziłam, że zimowa aura i minus piętnaście na za oknem niekoniecznie sprzyjają ich premierze i nie zabrałam ich ze sobą. Przydadzą się na inne większe wyjścia. ;)

Kozaki za kolano
Deezee (model Weronica) 


Nie macie pojęcia jak długo na nie chorowałam i jak długo szukałam idealnej pary, co przy moim niskich wzroście było nie lada wyzwaniem. Okaz doskonały (56 cm długości) udało mi się dorwać na Deezee. Od tej pory najchętniej bym ich nie ściągała! Są boskie, w dodatku ocieplane i bardzo wygodne i śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z lepszych zakupów ostatnich miesięcy. Koniecznie zajrzyjcie na stronę, bo zdjęcie które zrobiłam zupełnie nie oddaje ich uroku.

Błękitne traperki 
Deezee 

Kupione typowo z myślą o wyjeździe do Zakopanego. Długo polowałam na swój rozmiar, w końcu się udało. Rozmiarówka jest co prawda trochę zawyżona, ale w przypadku butów zimowych nie ma to aż takiego znaczenia, przynajmniej w moim przypadku. Polecam, bo są ciepłe, zgrabne i niesamowicie wygodne!

Skórzana sukienka z wycięciem na plecach
Reserved  



Co tu dużo mówić, miałam kaprys na nową kieckę i chodziłam od sklepu do sklepu tak długo, aż ją kupiłam. Nie, zupełnie jej nie potrzebowałam. Tak, to się nazywa zakupoholizm. 
Ale małych czarnych nigdy za wiele. ;) 


Kopertówka Parfois 
Naszyjnik Stradivarius 


Nie pytajcie co podoba mi się bardziej. :) Długo marzyłam o takiej kopertówce puzderku, a naszyjnik przyda mi się nie tylko na wyjścia, ale również na co dzień do dzianinowych sukienek i grubych, jasnych swetrów. Dziękuję Mikołajowi!



 Bransoletka Lilou


Wymarzone Lilou z kotwiczką od siostry. :) #liloumania


Perfumy Flowerbomb Victor&Rolf 


A mówił, że już nigdy nie dostanę od niego perfum, bo mam siedem flakonów (M :*).
Dostałam ósmy, najpiękniejszy, wymarzony, idealnie słodki i kobiecy. Nie mam pojęcia kiedy i gdzie zarejestrował, że tak bardzo chcę go mieć...

Szlafrok
Esotiq  


Już mianowałam go swoim niezastąpionym towarzyszem długich, zimowych wieczorów i chłodnych poranków. Mogłabym mieszkać w sklepach z bielizną, a nowe piżamy cieszą mnie prawie tak samo mocno jak nowe szpilki, więc chyba nie muszę już dodawać, jak bardzo zaświeciły mi się oczy na widok tego prezentu.
 
Zdobycze z Zakopanego


Czapka z futrzanym pomponem (jeden z moich ulubionych tegorocznych zimowych trendów) i wełniane rękawiczki (biało-szare rzecz jasna :P).

Na koniec pokażę Wam jeszcze moje zamówienie z SheIn. Czekam jeszcze na jedną paczkę, bo tym razem z jakiegoś powodu zamówienie dociera do mnie podzielone... Nie mniej jednak po raz kolejny jestem bardzo zadowolona i obie rzeczy mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Skusiłam się między innymi na dwie sukienki, które wybrałam z myślą o sylwestrze (złota, cekinowa) i wigilii (czerwona).
Często pytacie mnie o rozmiarówkę tych rzeczy... ja jestem niską i dość drobną osobą i muszę przyznać, że na mnie te rzeczy pasują idealnie. Zawsze kieruję się wymiarami podanymi na stronie i jak do tej pory sparzyłam się tylko jeden raz, z pozostałych zamówień byłam bardzo zadowolona.

Złota cekinowa sukienka
SheIn




Zapragnęłam w tym roku cekinowej sukienki, sama nie wiem dlaczego. :) Ta jest wprost idealna! Pięknie podkreśla sylwetkę, a wycięcie na plecach i ramionach nadaje jej trochę niebanalnego charakteru. :) Bardzo podoba mi się też ten odcień złota, nie jest żółty i nie wygląda tandetnie. Zdecydowanie mogę ją Wam polecić.


Czerwona sukienka w linii A 
SheIn
LINK DO STRONY


 

Jedyny jej minus jest taki, że przyszła strasznie pognieciona. ;) Na szczęście super się prasuje i ładnie utrzymuje swój kształt. Materiał jest dość sztywny, przez co bardzo fajnie układa się na sylwetce. Zauroczył mnie przede wszystkim ten kolor i materiał pleciony świecącą nitką. Całość wygląda bardzo świątecznie i wyjątkowo. :)
Sukienka była dla mnie odrobinę za szeroka pod pachami, ale nie rzucało się to jakoś bardzo w oczy i przeszkadzało raczej mnie samej, z powodzeniem mogłabym to tak zostawić. Bez szczególnych umiejętności udało się jednak poprawić ten drobny mankament w ciągu kilku minut przy użyciu nitki i igły. Teraz jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych sukienek w szafie. Zebrała masę komplementów, zresztą ja sama również czułam się w niej bardzo dobrze i kobieco.

Dajcie znać czy coś spodobało się Wam albo zainteresowało Was szczególnie. :)
Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie, na pewno na wszystkie odpowiem.

Szykuję dla Was również noworoczny post, ale jeszcze nie do końca wiem jaką formę chcę by przyjął i jak bardzo chcę się w nim uzewnętrznić, więc pozostaje mi prosić Was o chwilę cierpliwości i życzyć miłego wieczoru! :)

MÓJ INSTAGRAM
https://www.instagram.com/soonnaaillee/

26.12.2015

Ulubieńcy grudnia!

Witam Was ciepło w ostatnie świąteczne popołudnie. :) Nie macie pojęcia jak bardzo chciałabym dziś nacisnąć "stop" i zatrzymać czas, zyskując tym samym choćby dodatkowe 24 godziny... Okres Bożego Narodzenia to chyba mój ulubiony czas w ciągu roku, a tym razem, po intensywnych trzech tygodniach grudnia, które niesamowicie dały mi w kość, cieszy mnie jeszcze bardziej niż zwykle... I zdecydowanie nie zdążyłam się nim nacieszyć...
Pociesza jedynie fakt, że za dwa dni o tej porze będę z moją drugą połówką w samym sercu Zakopanego i spełnię tym samym kolejne ze swoich małych-wielkich marzeń... spędzimy sylwestra w górach... :) To nic, że zima oszukuje i jeszcze nie raczyła sypnąć dla nas śniegiem! Cieszę się dosłownie jak dziecko! :))
Korzystając zatem z ostatnich chwil świątecznego lenistwa, które smakuje mi wyjątkowo dobrze i chcąc uśpić wyrzuty sumienia, jako że nie udało mi się odezwać do Was wcześniej, zapraszam Was dzisiaj na krótki post, w którym pokażę Wam piątkę wspaniałych, czyli moje ulubione kosmetyki ostatnich tygodni.

Nie planuję w tym roku kosmetycznego podsumowania ostatnich dwunastu miesięcy, gdyż 2015 nie upłynął mi pod hasłem kosmetycznych odkryć. Zupełnie nie miałam głowy do kosmetyków. ;) Jeśli jednak jesteście ciekawe po co sięgałam najchętniej w ciągu roku, odsyłam Was do zakładki "ulubieńcy" po prawej stronie bloga.

A teraz nie przedłużając, zaczynamy!


1) L'OREAL Casting SunKiss Żel stopniowo rozjaśniający #02 do średniego blondu- używam tego produktu co jakiś czas, z przerwami od końcówki sierpnia i muszę Wam powiedzieć, że naprawdę go lubię! Nakładam jego niewielką ilość na świeżo umyte, lekko wilgotne włosy od ucha w dół (skupiając się na końcówkach) w sposób niedbały, nierównomierny, a następnie suszę włosy ciepłym nawiewem. Po kilku aplikacjach rzeczywiście widać słoneczne refleksy i efekt delikatnego rozjaśnienia, który do złudzenia przypomina ten, jaki naturalnie funduje nam latem słońce na naszych włosach. Produkt jest szalenie wydajny, używałam go już tyle razy, a końca nadal nie widać. Jest również bezinwazyjny, przynajmniej na moim włosom nie wyrządza żadnej szkody. Po aplikacji są miękkie, miłe i przyjemne w dotyku. Jeżeli jesteście posiadaczkami blond włosów i zależy Wam na delikatnym efekcie rozjaśnienia, to bardzo polecam Wam ten produkt. Dorwiecie go za około 25 zł w każdej drogerii.

2) PAT&RUB Rozgrzewający balsam do rąk- bardzo polubiłam ostatnio produkty do rąk w opakowaniach z pompką, mieszkając na szafce nocnej fajnie sprawdzają mi się szczególnie w trakcie wieczornej pielęgnacji. Pachnący cynamonem, imbirem i pomarańczą produkt marki Pat&Rub, który jakiś czas temu znalazłam w pudełku Shiny jest moim hitem zimowo-przedświątecznych tygodni. Oprócz tego, że genialnie pachnie (o ile lubicie tego typu zapachy) i super się wchłania, to bardzo dobrze nawilża i pielęgnuje skórę dłoni. Moja skóra nie jest co prawda bardzo wymagająca, ale w okresie zimowym ma tendencje do przesuszania i krem do rąk, to ten produkt, bez którego naprawdę nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Produkt nie należy do najtańszych, bo opakowanie o pojemności 100 ml płacimy 40 zł, ale biorąc pod uwagę świetny skład (masło z awokado, masło z oliwek, olejek cynamonowy, imbirowy, goździkowy, kwas hialuronowy) myślę, że warto w niego zainwestować. Będzie też świetnym prezentem dla bliskiej osoby, szczególnie zmarźlaka lubującego się w tego typu nutach zapachowych. Polecam!

3) UNIQE Soft Touch masełko do skórek- odkąd noszę hybrydy, od których swoją drogą totalnie się uzależniłam, bardzo dbam o skórki i ich dobrą kondycję. Produktu staram się używać jak najczęściej przed snem, a po ściągnięciu hybryd nakładam go obficie na całą płytkę i funduję jej tym samym nocną regenerację. Muszę Wam powiedzieć, że nigdy w życiu nie miałam tak długich i ładnych paznokci, co zauważyła nawet moja kosmetyczka. :) Nie znam tej firmy, nie mam pojęcia gdzie możecie dostać ten produkt stacjonarnie, ale jestem pewna, że na rynku dostępnych jest wiele produktów tego. Skład to głównie woda i parafina, wzbogacone olejem rycynowym, gliceryną i masłem shea. W moim przypadku sprawdza się super i jak dla mnie pachnie orzechami, co jeszcze bardziej uprzyjemnia aplikację. ;)

4) CARMEX waniliowy w sztyfcie- razem z balsamem Tisane i masełkiem wanilia&makadamia od Nivea tworzy moją świętą trójcę w kategorii pielęgnacja ust. Uwielbiam i bardzo polecam!

5) ORGANIQUE Balsam do ciała z masłem shea truskawka i guava- moja miłość do tego produktu naprawdę nie zna granic. :)) Myślałam, że będzie to mój letni ulubieniec, ale muszę Wam powiedzieć, że zimą sprawdza się równie genialnie i w dodatku przywołuje greckie wspomnienia... Pomijam już zapach tego produktu, bo jest tak obłędny, że żadne słowa nie są w stanie go oddać, po prostu idźcie do sklepu i powąchajcie! W dodatku jest tak intensywny i długotrwały, że z powodzeniem zastąpi perfumy. :) Masło ma stałą konsystencję, która pod wpływem ciepła dłoni zamienia się w delikatny olejek i cudownie pielęgnuje naszą skórę... Przepięknie nawilża, odżywia, wygładza... Nie mam słów! Zresztą skład produktu mówi sam za siebie. Znajdziecie w nim masło shea, olej sojowy, olej z awokado i olej z pestek winogron. Żadnych parabenów, silikonów, wazeliny, parafiny i innych nielubianych składników. Dostałam ten balsam w prezencie od swojej współlokatorki, więc nie mam pojęcia ile kosztuje, ale ile by nie kosztował, to na pewno zaopatrzę się w kolejne opakowanie. To dla mnie kolejny hit od Organique. :)

+ kremy BB Skin79
Miałam okazję przetestować kilka różnych próbek tych kremów i jestem pod dużym wrażeniem. Bardzo podoba mi się efekt krycia jaki dają, a także fakt, że idealnie dopasowują się do odcienia mojej skóry i wyglądają bardzo naturalnie. Poważnie zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania, ale nadal nie jestem pewna, na którą wersję chcę się skusić. To mój "pierwszy raz" z azjatyckimi kosmetykami do makijażu, dlatego jeśli macie jakieś doświadczenia z produktami tej marki to koniecznie dajcie znać. Z góry dziękuję za wszystkie sugestie!

A Was co zachwyciło w ostatnim miesiącu? :)


Nie wiem czy uda mi się odezwać jeszcze do Was zanim kalendarz pokaże Nowy Rok, więc już teraz życzę Wam byście powitali 2016 tak jak lubicie i chcecie najbardziej. :) Niech będzie szczęśliwy i pozwoli Wam na spełnienie najskrytszych marzeń! Życzę Wam pięknych wspomnień, wielu powodów do uśmiechu i dużo miłości! Tej wielkiej, prawdziwej i na całe życie... :) Trzymajcie się ciepło i bawcie dobrze! :* 

 INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

10.12.2015

Radość z pudełka...

A jak się cieszyć, to podwójnie. :) Z takiego założenia wyszła najwyraźniej ekipa pracująca nad pudełkami-niespodziankami, gdyż jakiś czas temu otrzymałam nie jedno, a dwa boxy. Oprócz standardowej, comiesięcznej edycji ShinyBox, która w listopadzie występuje pod uroczą nazwą Miss Autumn, w tym miesiącu, po raz pierwszy dotarło do mnie pudełko InspiredBy autorstwa Kasi Tusk. Muszę przyznać, że zarówno kobieca zawartość jak i sama idea komponowania tego typu zestawów bardzo przypadły mi do gustu. Ale po kolei!

Jeśli chodzi o listopadową edycję Shiny, to została ona stworzona z myślą o długich, jesiennych, często szarych i ponurych wieczorach. Pudełko jest typowo pielęgnacyjne, co mnie osobiście cieszy, gdyż od jakiegoś czasu sfera makijażu nie ma już dla mnie takiego znaczenia i nie sprawia mi już takiej radości co wcześniej. ;)
Zawartość jest jak najbardziej w porządku. Wszystkie produkty na pewno wypróbuję i zużyję, choć przyznam, że w porównaniu do edycji wrześniowej, zabrakło mi tu takiego "wow". Może grudzień mnie bardziej zaskoczy! 


1) ENKLARE Regenerujące Serum AllForYou (produkt pełnowymiarowy, 79zł/30ml)
Nie znam marki i mam z nią styczność po raz pierwszy, ale chętnie spróbuję. Skład wygląda obiecująco. :)

2) NOREL krem rozjaśniająco- wygładzający z kwasem migdałowym i PHA (miniaturka, 80zł/50ml)
Zbiera super opinię, a ja nie mogę się doczekać kiedy przebrnę przez stertę zapasów i przyjdzie na niego kolej.

3) ENKLARE mydło naturalne (produkt pełnowymiarowy, 28zł/szt)
Nie przepadam za używaniem mydeł w kostce, dlatego zamieszkało już w szufladzie z bielizną. :)

4) DELIA Good Foot krem do stóp (produkt pełnowymiarowy, 7zł/100ml)
Tutaj może troszeczkę bez szału, lubię kremy do stóp, ale Delia nie należy do moich ulubionych marek pielęgnacyjnych, chętniej widziałabym tu dermokosmetyk lub produkt chociażby spod płaszczyka Lirene czy Scholl.

5) AA OIL ESSENCE (orchid) kremowy żel do mycia ciała (miniaturka, 10zł/250ml)

6) AA OIL ESSENCE (orchid) pielęgnujący balsam do ciała (miniaturka, 13zł/250ml)

7) AA OIL ESSENCE (orchid) regenerujące serum do rąk (miniaturka, 11zł/75ml)

Uwielbiam takie urocze maluszki, krem już powędrował do torebki, a jeśli chodzi o duet balsam+żel to na pewno zabiorę je ze sobą na jakiś wyjazd. Przyznam szczerze, że bardzo się cieszę z tych produktów, ślicznie pachną, skład też nie wygląda najgorzej, myślę że będę z nich zadowolona.

OGÓLNA OCENA 4/5

Troszkę nie pasuje mi tu  ten krem do stóp i zabrakło mi takiej wisienki na torcie, ale generalnie jest ok. :)

Edycja listopadowa jest już wyprzedana, ale jeśli macie ochotę skusić się na box grudniowy, to zajrzyjcie tutaj: KLIK.

Jeśli natomiast chodzi o pudełko Kasi Tusk, to jestem w 100% na tak, uważam że jest zdecydowanie warte swojej ceny i byłoby super pomysłem na gwiazdkowy prezent dla bliskiej osoby. :) Zajrzyjmy do środka!


1) MUZA SA Magia sprzątania (34,90 zł) - jestem prawdziwą pedantką i strasznie cenię sobie porządek, nie tylko wokół siebie, ale też w głowie i w życiu, więc od dłuższego czasu bardzo chciałam przeczytać "Magię sprzątania", super że znalazła się w pudełku! 

2) ETREE BELLE Gift set -> tusz do rzęs Lash X-Press & Hyaluronic + klasyczne pióro (169,00zł)- całość wygląda bardzo luksusowo i elegancko, klasa w najlepszym wydaniu, jestem zachwycona. :)

3) BATYCKI kosmetyczka (200 zł)- idealna do torebki, prosta, klasyczna, kobieca... Brakowało mi czegoś takiego. 

4) BIO IQ krem odżywczy (72 zł)- na zimę jak znalazł. :) Pięknie wygląda, ma bardzo fajny skład i jest to produkt w 100% wegański, nietestowany na zwierzętach. Mam nadzieję, że fajnie się sprawdzi! 

5) DELIA Balsam do ust Hydro Care (6,50 zł)- tak jak wspominałam wyżej, nie lubię marki Delia i gdybym miała wybierać, to na pewno umieściłabym tu zupełnie inny produkt, ale przy powyższej czwórce ten balsam jest dla mnie tak nieistotny, że jego obecność zupełnie mi nie wadzi, równie dobrze mogłoby nie być go tu wcale. ;) 

OGÓLNA OCENA: 5/5 

Gdybyście były zainteresowane zakupem, pudełko dostępne jest TUTAJ.  

I to już tyle na dziś! 
Koniecznie dajcie znać co myślicie o listopadowej edycji Shiny oraz idei pudełek InspiredBy. Podoba Wam się wersja sygnowana przez Kasię Tusk? A może inna bardziej przypadła Wam do gustu? 

Czekam na Wasze komentarze, a sama jem super szybkie śniadanie i uciekam na kardiochirurgię zanim mój promotor zniesie jajo. ;) 

Miłego dnia :*

28.11.2015

Jesienny haul zakupowy.

Robię co w mojej mocy, by dotrzymać daną samej sobie obietnicę cotygodniowych, weekendowych postów i znaleźć choćby dwugodzinną lukę w napiętym jak nigdy dotąd harmonogramie dnia.
I takim właśnie sposobem przychodzę dzisiaj do Was z postem, na który czekało bardzo wiele z Was i który i mnie samej sprawia niezłą radochę. ;) Pokażę Wam swoje zakupy ubraniowe, które poczyniłam z myślą o jesieni i nadchodzącej zimie. Starałam się trzymać swojej listy życzeń (znajdziecie ją w TYM poście) i nie pozwalać sobie na chwilowe zakupowe kaprysy, ale jak zaraz zobaczycie, nie do końca mi się to udało.
Pojawi się też trochę prezentów i trzy nowości z SheIn. Zakupy robiłam na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy, więc pewnie nie wszystko uda Wam się dorwać już w sklepach, ale po kolei!

Zaczniemy od prezentów, które dostałam od swojego chłopaka. Jeśli śledzicie mnie regularnie to wiecie, że zachorowałam (tak, to dobre słowo) na dzianinowe sukienki i futrzaną kamizelkę. Szarość jest tu tylko wisienką na torcie. ;)

DZIANINOWA SUKIENKA
BERSHKA


 No co tu dużo mówić, po prostu uwielbiam takie rzeczy. Idealny fason, kolor, materiał i krój. :))

FUTRZANA KAMIZELKA
HOUSE 


Kupiłam ją z myślą o czarnych rurkach i prostych bluzkach. Ale muszę przyznać, że wygląda świetnie również w towarzystwie skórzanej kurtki i właśnie tych moich ulubionych dzianinowych sukienek. Zdecydowałam się na kolor szary, bo nie wpasowuje się w plagę beżowo-brązowych futerek i ładnie odbija się na tle moich blond włosów.

ZAMSZOWA NARZUTKA 
STRADIVARIUS 


Nie jestem pewna, czy to aby na pewno mój kolor, ale tak długo za nią chodziłam, że w końcu musiała być moja. Aktualnie jedna z moich ulubionych rzeczy w szafie.



ROMANTYCZNY KOMBINEZON 
BERSHKA 


Moja miłość od pierwszego wejrzenia. :) Dosłownie okaz idealny... Sama nie wiem czy bardzo lubię to zestawienie kolorów czy te szydełkowe wstawki... 


Był dość drogi, ale na pewno będę go często nosić, nie tylko jesienią, ale i wiosną, a nawet w chłodniejsze, letnie wieczory. 

GRZECZNA BLUZKA  
RESERVED 
Białe kołnierzyki to kolejna rzecz z listy tych, na punkcie których mam bzika. Noszę ją na co dzień do dżinsów, ale będzie też idealna na większe wyjścia, choćby wigilię czy ustny egzamin... 

SWETEREK Z TASIEMKĄ
H&M 


Białe sweterki chyba nigdy mi się nie znudzą. ;) Ten jest przeuroczy! 

ZAMSZOWE SPODENKI
H&M 


Skusiłam się na nie po tym jak oświeciłyście mnie na instagramie, że H&M planuje -20% zniżki dla studentów. Cenowo wyszły mnie bardzo fajnie i powiem Wam, że najchętniej chodziłabym w nich codziennie. 

BORDOWA TOREBKA
Stradivarius 


Nie mieści formatu A4, ale ja czegoś takiego akurat potrzebowałam. No i co tu dużo mówić, po prostu bardzo chciałam mieć coś w tym kolorze. Super wygląda do moich ukochanych szarości, właściwie w każdym wydaniu. ;) 

OGROMNE SZALIKI
Czarno-biały ->  Stradivarius
Granatowo-bordowa krata -> no name (prezent od mamy) 


I właśnie dlatego lubię jesień. ;) 

SKÓRZANE RĘKAWICZKI 
Czarne -> Sinsay
Bordowe -> no name (prezent od mamy) 


Osobiście uważam, że nie ma jesienią nic bardziej kobiecego niż proste, skórzane rękawiczki. Sama mam kilka par, bo to jeden z moich ulubionych dodatków na tę porę roku. 

Zanim przejdziemy do butów i moich zakupów z SheIn pokażę Wam jeszcze swoją największą inwestycję ostatnich trzech miesięcy, a mianowicie... 
WEŁNIANY PŁASZCZYK  
BERSHKA 


Dla mojej drobnej figury jest idealny! Nie skraca mnie, nie poszerza, jest miękki, ciepły, wygodny, prosty, klasyczny no i szary (♥). 
Zdjęcie niestety zupełnie nie oddaje jego uroku, więc jeśli szukacie czegoś takiego, to koniecznie przyjrzyjcie mu się bliżej na stronie internetowej, a najlepiej idźcie go zobaczyć na żywo. Super wygląda na sylwetce, jest z jednej strony bardzo kobiecy, a z drugiej taki zupełnie niezobowiązujący. ;) Był dostępny również w wersji czarnej i beżowej. 


Teraz buty! 

BRĄZOWE BOTKI "Z GUMKĄ"
H&M


Uwielbiam płaskie botki z gumką, szukałam czegoś do mojej granatowej, puchowej, pikowanej kurtki i latania na co dzień. Są bardzo wygodne i dobrze się noszą. Rok temu kupiłam w H&M bardzo podobne w wersji czarnej, zamszowej na obcasie i nadal są w świetnym stanie, także polecam Wam ten model! W tym wypadku również skorzystałam z rabatu dla studentów, więc jeszcze raz dziękuję Wam za info. :* 

ZAMSZOWE BOTKI Z ZAMKIEM, BOTKI Z FRĘDZLAMI 
Deezee 

Czasami mam wrażenie, że jestem osobą najczęściej odwiedzającą ich stronę. ;) Mam upatrzonych chyba z 15 par, ale resztki zdrowego rozsądku i ograniczenia finansowe sprowadzają mnie jeszcze na ziemię... Nie mniej jednak przyznaję się bez bicia, tak, kupiłam swoją siódmą i ósmą parę botków... Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie były drogie, deezee co chwilę oferuje jakieś rabaty i darmowe wysyłki... 


Nie mogłam uchwycić tego na zdjęciach, ale te z zamkiem mają delikatny szpic i pięknie wyszczuplają łydkę.


Nie jest to żadna super jakość, ale nie dojrzałam jeszcze do momentu, w którym chciałabym wydać 300 zł na buty, które po dwóch sezonach zwyczajnie mi się znudzą... 

Zbliżamy się do końca, zostały nam jeszcze nowości z SheIn... 

 Tym razem zamówiłam dla mnie i dla mojej siostry (dwie pary) czarnych rurek z rozcięciami na kolanach (KLIK), które chodziły za mną całe wieki, ale przy moich wzroście znaleźć taki typ spodni, w którym rozcięcie będzie rzeczywiście na kolanie graniczy z cudem, naprawdę. ;) Pomyślałam, że ostatnia nadzieja w SheIn i... jestem zachwycona! To chyba pierwsze spodnie, które naprawdę leżą na mnie idealnie, które mają odpowiednią długość i są jak na mnie szyte. Dodatkowo rozcięcia są subtelne, delikatne i nie wyglądają wulgarnie, co bardzo często się zdarza przy tego typu spodniach.

Uwielbiam je i jeśli macie podobny problem i metr pięćdziesiąt kilka, to zwróćcie na nie uwagę. 

CZARNE RURKI Z ROZCIĘCIAMI -> LINK DO STRONY 


Z kolei granatowa, zamszowa spódniczka z frędzlami jest wypisz wymaluj identyczna z tą, którą znajdziecie w obecnej kolekcji Zary... przymierzałam obie, nie różnią się dosłownie niczym! Bardzo się z niej cieszę, bo czegoś takiego w swojej szafie jeszcze nie miałam, a jak pewnie zdążyłyście zauważyć, frędzle i zamsz to jedne z moich ulubionych trendów tego sezonu.

GRANATOWA ZAMSZOWA SPÓDNICZKA ->


Premierę zaliczy dopiero dzisiaj na (przed)andrzejkowej domówce. ;)




A wy jakie macie plany na dzisiejszy wieczór? 
Co myślicie o moich zakupach? Spodobało Wam się coś szczególnego? 
A może wręcz przeciwnie? 

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie, chętnie odpowiem. 
Tymczasem życzę Wam udanej soboty, a sama uciekam skończyć śniadanie i siadam do nauki... 
Do napisania, mam nadzieję, w przyszłym tygodniu! :* 

INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...