24.06.2016

Wypadanie włosów- aktualizacja po 1.5 roku. Przeszczep włosów.

Zapraszam Was dzisiaj na post, który od kilku miesięcy jest chyba jednym z najbardziej wyczekiwanych na moim blogu. Mam zamiar opowiedzieć Wam o tym, jak wyglądała moja walka z wypadaniem włosów na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Seria dotycząca kobiecego łysienia cały czas cieszy się Waszym dużym zainteresowaniem i niesłabnącą popularnością. Wiem, że wiele z Was zmaga się z podobnym problemem i nieustannie dostaję od Was w związku z tym bardzo dużo wiadomości prywatnych, dlatego mam nadzieję że znajdziecie w tym poście odpowiedzi na nurtujące Wam pytania. W drugiej części posta chciałabym podzielić się z Wami swoją refleksją na temat przeszczepu włosów, gdyż jest to temat, który od ponad czterech bardzo mnie interesuje i cały czas siedzi mi gdzieś z tyłu głowy i nie rozumiem dlaczego tak mało się o tym mówi… Mam sporo do opowiedzenia, dlatego nie przedłużając już, zapraszam do czytania!




Nie chciałabym powielać informacji, dlatego jeśli jesteście tu po raz pierwszy, odsyłam Was do zakładki „wypadanie włosów” po prawej stronie bloga. 

Zacznę od tego iż w grudniu 2014r. zakończyłam leczenie u swojej dermatolog w Warszawie i od tamtej pory leczę się na własną rękę. Dlaczego? Pani dr stwierdziła, że zmedycznego punktu widzenia wszystko jest już w porządku. Trichoskopia (już trzecia) wykazała, że problem przestał istnieć. Było lepiej, jednak nie na tyle bym ja sama mogła powiedzieć, że pożegnałam się z tym problemem. Usłyszałam, że za 2-3 miesiące, kiedy włosy skończą aktualny cykl, zaobserwuję poprawę i wszystko wróci do normy… W przeciwnym razie powoli kończyły nam się możliwości leczenia… Pani dr poprosiła również, bym poważniej wzięła pod uwagę zabieg osoczem bogatopłytkowym i rozważyła przejście na dietę bezglutenową. Nie było jednak takiej potrzeby, gdyż słowa dotyczące poprawy stanu moich włosów okazały się być prorocze i wierzcie lub nie, ale były dni kiedy wypadało mi maksymalnie 5-10 włosów dziennie. Jak wyglądało wówczas moje leczenie? W okresie jesienno-zimowym łykałam witaminę D3, a w czasie menstruacji żelazo. Odstawiłam wszystkie sterydy (doustne, zewnętrzne), a moja pielęgnacja włosów ograniczała się do używania białego szamponu Pharmaceris (SPECJALISTYCZNY SZAMPON STYMULUJĄCY WZROST WŁOSÓW), od czasu do czasu nakładałam maskę drożdżową lub maskę do włosów wypadających marki Biovax. Piłam pokrzywę, a włosy rosły jak szalone, co zresztą widać na zdjęciach, którymi dzielę się z Wami na Instagramie. Znacząco zmieniłam też swoją dietę (ale o tym planuję dla Was oddzielny post), a tak poza tym… nie robiłam niczego specjalnego. Zaczęłam żyć własnym życiem, a włosy pozostawiłam gdzieś obok. Dopiero w momencie, kiedy zaakceptowałam fakty i  przestałam uparcie walczyć z rzeczywistością, pogodziłam się z problemem i uzyskałam taki wewnętrzny spokój, problem zaczął znikać. Nie macie pojęcia, jakie to jest ważne! O tym też planuję dla Was napisać.


Jak wyglądało zatem ostatnie półtora roku? Na pewno było lepiej niż wcześniej, ale miewałam też gorsze okresy. Głównie wtedy, gdy żyłam na wysokich obrotach, nie dosypiałam, zaniedbywałam dietę, a przy okazji dużo się stresowałam. Gorzej było też po wakacjach, moje włosy ewidentnie nie znoszą słońca, za to zimą mają się świetnie. J Wszystko jednak mijało samoistnie, po dwóch-trzech gorszych tygodniach, sytuacja wracała do normy. Odważyłam się nawet na pierwszą od ponad czterech lat większą ingerencję fryzjerską i koloryzację „sombre”. NIESTETY, DZIŚ NIE JEST DOBRZE. Chwilami mam wrażenie, że sytuacja zatacza koło i że mogę wrócić do punktu wyjścia… Tłumaczę to sobie przesileniem wiosennym, koszmarnym czasem na uczelni, deficytem snu, ciągłym zmęczeniem i zaniedbywaniem zdrowia. Być może znowu szwankuje mi też tarczyca (od czterech lat leczę się na niedoczynność, aktualnie zmniejszyłam dawkę lewotyroksyny na 25mg dziennie, być może to jest powodem), mam w planach zrobić badania i nie popadać w paranoje, a przede wszystkim SKUPIĆ SIĘ NA DIECIE, bo uważam że w moim przypadku ma ona bardzo duży wpływ.


Niepokojące mnie objawy, a przede wszystkim stale rosnąca ilość włosów, które gubię w ciągu dnia sprawiła, że znowu zaczęłam interesować się bardziej specjalistycznymi metodami walki z wypadaniem włosów, a przede wszystkim ich odzyskiwaniem, gdyż nie ulega wątpliwości iż zahamować wypadanie to jedno, ale odzyskać utracone włosy, to zupełnie inna sprawa. Pisałam Wam już o terapii osoczem bogatopłytkowym, dziś chciałam skupić się na przeszczepie włosów, o którym w Polsce bardzo mało się mówi… Zupełnie nie rozumiem dlaczego! Jak pewnie doskonale wiecie, zabieg ten polega na pobraniu włosów z miejsc, w których się znajdują i wstawieniu w te, które wyłysiały lub uległy przerzedzeniu. Metoda ta jest niezwykle skuteczna, trzeba jednak pamiętać, że nie pobudza cebulek włosowych do pracy i nie zwiększa ilości włosów, a więc nie zatrzymuje łysienia. Przeszczep włosów jest bardzo kosztowną inwestycją i cały czas dostępną w niewielu miejscach w Polsce, ceny takiego zabiegu wahają się od 3 do nawet 12 tysięcy złotych.
Przeszczep włosów jest zabiegiem bezpiecznym (wyjątkowo rzadko dochodzi do ograniczonej infekcji oraz przejściowego osłabionego czucia skóry głowy), wykonywanym w znieczuleniu miejscowym, trwającym od 1,5-5 godzin. Wskazaniem do zabiegu jest tak naprawdę każdy rodzaj łysienia, skuteczność tej metody bije na głowę mezoterapię, a nawet wspomnianą przeze mnie wcześniej PRP. Należy jednak pamiętać i mieć świadomość tego, że przeszczepione włosy wypadną w ciągu dwóch-trzech tygodni po operacji. Jest to spowodowane przejściem mieszków włosowych w fazę telogenu, co czasami określa się „szokiem operacyjnym”. Nowe włosy zaczynają rosnąć mniej więcej po upływie trzech miesięcy. W przypadku gdy mamy do czynienia z przeszczepem w obszarze głowy o przerzedzonym owłosieniu, może wystąpić również zjawisko umiarkowanego wypadania dotychczas rosnących włosów. Jest to jednak etap przejściowy i całkowicie naturalny. Jak to wygląda po zabiegu przeszczepiania włosów to można obejrzeć np. tu: www.tourmedica.pl/zdjecia-przed-i-po/zabiegi-przeszczepiania-wlosow/ albo tu: www.realself.com/hair-transplant/before-and-after-photos 
 
Osobiście jestem przekonana, że w przyszłości, jeśli sytuacja finansowa mi na to pozwoli, zdecyduję się na taki zabieg, gdyż bardzo chciałabym odzyskać przynajmniej jakąś część utraconych włosów. One odrastają i nie mogę powiedzieć iż jestem niezadowolona z ich aktualnego, teraźniejszego wyglądu, ale jednocześnie cały czas mam świadomość tego, że nie jest to to samo co wcześniej. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez ostatnie cztery lata straciłam przynajmniej 1/3 włosów i że jestem podatna na problemy w wypadaniem, które zapewne będą do mnie wracać za każdym razem, kiedy mój organizm zacznie się buntować, a ja przestanę choć trochę o siebie dbać.
Jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat tej metody odzyskiwania utraconych włosów. Myślałyście kiedyś o takim zabiegu, brałyście go pod uwagę?


Jeśli jest wśród Was ktoś, kto zmaga się z podobnym problemem, zapraszam do dyskusji w komentarzach. Jestem bardzo ciekawa jak aktualnie wygląda sytuacja z Waszymi włosami i w jaki sposób radzicie sobie z tym problemem.
Trzymam kciuki za Was i za siebie i życzę Nam wszystkim dużo cierpliwości!

ZOBACZ TAKŻE:

07.06.2016

ODPOWIEDZI NA WASZE PYTANIA.

Z małym poślizgiem przychodzę do Was z obiecanym postem, w którym znajdziecie odpowiedzi na zadane przez Was pytania. Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu i dowiecie się o mnie czegoś ciekawego! Zostawiam Was z prawdziwym tasiemcem, a sama lecę odsypiać dzisiejsze kolokwium. Miłego wieczoru!


Jednym z najczęściej powtarzających się pytań, było pytanie czy pracuję.
Nie, nie pracuję, bo aktualnie moje studia nie pozwoliłyby mi na podjęcie pracy. Nie jestem osobą wybitnie zdolną, nauka wbrew pozorom przychodzi mi dość ciężko i poświęcam na nią bardzo dużo swojego czasu. Brakuje mi doby na to, by się wyspać i odpocząć i najzwyczajniej w świecie na chwilę obecną nie dałabym rady pogodzić studiowania z pracą na etacie. Bardzo mocno podziwiam osoby, którym się to udaje. Całe szczęście sytuacja finansowa na razie mnie do tego nie zmusza.

Pytałyście również o moje grzeszki i złe nawyki kosmetyczne i chyba jednym z największych jest chomikowanie zapasów. Mam problem z wychodzeniem z drogerii z pustymi rękoma i odmawianiem sobie drobnych, kosmetycznych przyjemności. Jestem też strasznym nerwusem i dopóki nie zaczęłam przygody z hybrydami, strasznie obgryzałam paznokcie. Kompletnie nie byłam w stanie sobie z tym poradzić i przyznam Wam się szczerze, że czasami nadal mi się to zdarza...

Najbardziej rozbawiło mnie pytanie o moją dietę i sposób w jaki dbam o figurę.
Chciałam pozdrowić osobę, która je zadała, tym bardziej że właśnie opycham się czekoladą. :P Wierzcie lub nie, ale nie znajdziecie drugiej takiej antysportowej osoby jak ja. Przez sześć lat nie ćwiczyłam na wf-ie, a siłownia, ćwiczenia z Chodakowską i liczenie kalorii kompletnie mnie nie kręcą. Chyba nikt mnie nigdy do tego nie namówi...  :P Wcale nie ukrywam jednak, że mój sposób odżywiania zmienił się diametralnie na przestrzeni ostatnich dwóch lat, a zmusiła mnie do tego sytuacja i olbrzymi problem z wypadaniem włosów. Bardzo, bardzo chciałabym poświęcić temu tematowi osobny post, bo myślę, że jest o czym mówić. Wcześniej potrafiłam przeżyć dzień na prince polo, kinder bueno i suchej bułce, czasami dochodził do tego makaron z sosem z paczki. Dziś zwracam większą uwagę na to co jem, praktycznie całkowicie odstawiłam słodycze (pozwalam sobie na nie raz, dwa razy w miesiącu), zaczęłam jeść śniadania (czego nigdy nie robiłam), wprowadziłam więcej owoców, warzyw i przemycam je do swojego jadłospisu w różnej postaci. Temat zdrowego odżywiania strasznie mnie wciągnął i uważam, że moda na bycie fit, to jedna z lepszych jaka mogła się nam przytrafić!

 
Ulubiona potrawa?
Jestem straszną makaroniarą, uwielbiam pizzę, naleśniki i wszystko co czekoladowe i słodkie. ;)

Masz motto/powiedzonko, którym kierujesz się na co dzień? 
Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. / Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. / Szybciej zacznę, szybciej skończę. :P

Co Ci poprawia humor, gdy masz zły dzień? 
ON [ewentualnie zakupy], a w bardziej zaawansowanym stadium konieczny jest stężony roztwór cukru w postaci połączenia: nutella + żelki + lody + czekolada (koniecznie oreo!). :P

Jak wygląda Twój dzień? 
Mój standardowy dzień, to naprawdę nic szczególnego i ciekawego... Zaczynam go zwykle około 6 rano (czasami wcześniej) szklanką ciepłej wody z cytryną i miodem. Jem szybkie śniadania, szykuję się na uczelnię, wracam i resztę dnia spędzam z nosem w książkach, z małą przerwą na obiad, ewentualną kolację i telefoniczne pogaduchy (moja słabość, ciągle wiszę na telefonie, a dodzwonienie się do mnie graniczy z cudem :P). Najczęściej "trochę" zarywam noc i kładę się spać między pierwszą, a drugą, choć bywa że wcale. :( Wiecznie jestem na najwyższych obrotach, nie dosypiam i zdecydowanie cierpię na tak zwany niedoczas...

Ile czasu zajmuje Ci makijaż? 
Różnie, w zależności od tego jaki jest to makijaż i jakim czasem dysponuję. 

Jakie imiona ci się podobają (chodzi mi o dzieci)?
Gabi, Julek i Zuza. Od dawna wybrane i przyklepane.


Czy z perspektywy czasu żałujesz pójścia na farmację? Jak widzisz swoje życie zawodowe?
NIE. Jasne, że są dni, że mam wszystkiego dosyć i najchętniej zostawiłabym to wszystko w cholerę i poszła płakać w poduszkę, ale uważam, że wybór którego dokonałam, ludzie których poznałam i to czego się nauczyłam, to jedne z lepszych rzeczy, jakie mogły spotkać mnie w życiu. Nie wiem czy dziś, mając świadomość tego co mnie czeka, miałabym odwagę podjąć taką decyzję drugi raz, ale szalenie cieszę się z miejsca w którym jestem i czerpię z niego tak niesamowitą satysfakcję... że żadne słowa nie są w stanie tego opisać. :) Przyjaciółka mojej współlokatorki zapytała mnie kiedyś, czy studiując farmację czuję się jakby... lepsza? Nie, nie czuję się lepsza, ale jestem z siebie strasznie dumna i te cztery lata nauczyły mnie tego, że MOGĘ WSZYSTKO.
Jeśli chodzi o moją przyszłość zawodową, to...  nie wiem. Póki co jestem na etapie fascynacji lekami infuzyjnymi, cytostatykami i żywieniem pozajelitowym i strasznie ciągnie mnie w stronę farmacji klinicznej/szpitalnej. Ale chciałabym też spróbować pracy w aptece. :) Wiem na pewno, że przemysł farmaceutyczny nie jest dla mnie i że nie zaciągną mnie tam nawet siłami, to kompletnie nie moja bajka. Czasami myślę o specjalizacji... ale nie wiem czy jestem gotowa na kolejne lata nauki. Więc zdam się chyba po prostu na los i zobaczymy co z tego wyjdzie. :)

Wydajesz(wydajecie) się być bardzo szczęśliwa. Jaka jest twoja recepta na udany związek? Może opowiesz jaka jest Wasza historia?
Mówią, że nie ma recepty na udany związek. Ja jednak uważam, że o relację trzeba po prostu dbać. I to tym mocniej i bardziej, im dłużej jest się razem. Punkt drugi? Trzeba rozmawiać i słuchać. Może przede wszystkim słuchać? To też sztuka kompromisu i wymagania najpierw od siebie. Zdradzić Wam coś w sekrecie? Mamy taką mała, niespisaną zasadę, że nigdy nie zasypiamy pokłóceni. Działa cuda, polecam spróbować. ;)
PS. Historii na pewno nie będzie, bo uważam, że pewne rzeczy tracą swoją magię, gdy przestają być tylko Nasze.



Co lubisz kupować najbardziej? 
Chyba nie ma takiej rzeczy, bo buzia mi się cieszy nawet na myśl o wyjściu do osiedlowego spożywczaka. :P

Czy uważasz że jesteś dobrze zorganizowana? Jak udaje Ci się pogodzić studiowanie z życiem prywatnym, towarzyskim, rodzinnym itp?  
Nieskromnie powiem, że jestem mistrzem planowania i organizacji, uwielbiam samą czynność i to poczucie, że panuję nad własnym czasem. Kalendarz i plany działania to moi prawdziwi przyjaciele, co doprowadza do szału mojego chłopaka. Ale moja antyspontaniczność to już temat na oddzielny post. ;)
PS. Pomijam fakt, że miewam kilkudniowe opóźnienie, tak jak na przykład dziś, publikując ten post.

Który rok farmacji jest najcięższy?
Sama nie wiem... Trzeci był tragiczny, ale teraz jest chyba jeszcze gorzej, choć podobno to co najcięższe jeszcze przede mną, bo ostatni semestr najbardziej daje w kość.

Czy twój chłopak ma jakieś wady? Bo te wszystkie randki, kwiatki, prezenty, wyjazdy ;p 
Żeby to jedną. :P Jest OKROPNYM bałaganiarzem, cierpi na syndrom jedynaka i wszystko robi na ostatnią chwilę. Co najgorsze, najlepiej na tym wychodzi.


Kiedy ślub, kiedy dzieci?
Nie odpowiem, bo ani o jednym, ani o drugim nic mi na razie nie wiadomo. :D

Czy jesteś zadowolona ze swojego kierunku?
Tak, bardzo. Odpowiedziałam już wcześniej.

O czym chciałabyś pisać magisterkę, jaki przedmiot na studiach jest twoim ulubionym? 
Magisterkę będę "pisać" na kardiochirurgii (pacjenci po operacji pomostowania tętnic) pod opieką katedry patofizjologii i patomorfologii klinicznej. Jeśli natomiast chodzi o mój ulubiony przedmiot, to zdecydowanie jest to Technologia Postaci Leku (receptura apteczna, leki oczne, leki infuzyjne), choć ta przemysłowa z którą miałam do czynienia przez pierwszą połowę tego semestru, średnio mnie niestety interesuje.


Co zmieniłabyś w swoim życiu gdybyś mogla cofnąć czas? Jak widzisz siebie za 10 lat?
Byłabym bardziej odważna życiowo, unikała toksycznych relacji i bardziej wierzyła w siebie (nadal mam z tym problem...)
Za 10 lat chciałabym być szczęśliwą żoną, super mamą (Gabi, Julka i Zuzy) i spełnioną zawodowo kobietą. Mieć sypialnię na poddaszu, taras od zachodu i ukochane piwonie w ogrodzie.
Ja mam pytanie odnośnie twoich zakupów, masz zawsze piękne rzeczy, ale skąd bierzesz pieniądze na to wszystko? Wydaje mi się, że nie pracujesz. Czy nie szkoda ci tak naciągać rodziców? Nie odbierz tego źle, po prostu pytam z ciekawości, bo sama jestem studentką i nie mogę sobie pozwolić np na taką droga torebkę. 
Torebka to akurat prezent od M, a rodziców nigdy na nic nie naciągałam. Wbrew temu co myślą niektórzy, utrzymuję się właściwie sama, poprzez wynajem drugiego pokoju. Jedni wydają pieniądze na imprezy i alkohol, inni na papierosy, a ja oszczędzam na zakupowe przyjemności. Każdy ma inne priorytety.  

Strasznie zazdroszczę Tobie i twojemu chłopakowi tych wszystkich wyjazdów, nie wiem jak udaje sie wam to wszystko zaplanować i pogodzić :( studiuję farmę na ŚUMie i modlę się o wolne wakacje :( 
Nie zazdrość, bo nie ma czego. My planujemy zawsze wszystko z bardzo dużym wyprzedzeniem. Tak było chociażby z Naszym sylwestrowym wyjazdem na narty. Na temat letnich wakacji debatujemy natomiast już chyba od września. ;) Weekendowe wypady, takie jak majówka czy walentynki, były dla mnie z kolei niespodzianką i może dobrze, bo jak znam siebie, to sama nie podjęłabym takiej decyzji (moje życiowe zorganizowanie zapewne nie pozwoliłoby mi bez wyrzutów sumienia spontanicznie uciec od codzienności). :P

Jaki jest twój wymarzony kierunek podróży na wakacje? 3 miejsca, które chciałabyś odwiedzić?
Kreta, Praga i Santorini.


Czy będą jeszcze posty dotyczące farmacji? I czy na farmację trudno się dostać? Czy na farmacji jest dużo liczenia?
Chciałabym coś jeszcze na ten temat napisać, ale w trochę innej formie niż to było ostatnio.
Czy trudno się dostać? Najlepiej po prostu śledzić progi punktowe, bo na każdej uczelni wygląda to inaczej. A liczenia jest sporo, tak naprawdę przez cały tok nauki. 
Uważaj żeby z tej miłości tylko dzieci nie było ;)
Muszę Cię zmartwić, ale będą na pewno!

Czy chciałabyś mieszkać w przyszłości zagranicą?  
Nie. Uwielbiam Polskę.

Skąd czerpiesz inspiracje do swoich outfitów? :)
Nie szukam jakoś szczególnie inspiracji, kupuję po prostu to, co mi się podoba, co do mnie pasuje i trafia w mój gust. 

Jakie jest twoje największe marzenie? 
Prawie się spełnia. :) #29dni

Jaki jest twoim zdaniem idealny mężczyzna przez duże M?
Jest dojrzały, odpowiedzialny, męski, czuły, troskliwy, ma poczucie humoru i dystans do siebie. Codziennie sprawia, że czuję się ważna, piękna, kochana i potrzebna... Leczy z kompleksów, czyta mi w myślach i spełnia moje marzenia...


Czy planujesz już ślub? Co sądzisz o zaręczaniu się w tak młodym wieku?
Nie planuję. Nie bardzo wiem co masz na myśli pisząc "w tak młodym wieku", ale jestem zdanie, że jeśli dwoje ludzi ma świadomość tego co robi, jeśli jest się pewnym swoich uczuć i gotowym na taką deklarację, to każdy wiek jest dobry.


Czym zajmuje się twój chłopak?  
Studiuje zaocznie i pracuje. 


INSTAGRAM
https://www.instagram.com/soonnaaillee/

30.05.2016

Q&A zadaj mi pytanie + zapowiedź kolejnego posta.

Witam Was poniedziałkowo i przybywam z dwiema szybkimi informacjami. :)
Z racji tego, że do połowy tygodnia będę wyrwana ze świata i prawdopodobnie utonę w książkach, postanowiłam wykorzystać ten czas i dać Wam możliwość poznania mnie trochę lepiej. Zamierzam przygotować specjalny post i odpowiedzieć w nim na zadane przez Was pytania, więc jeśli jest coś co Was interesuje, ciekawi i co chciałybyście wiedzieć, to wypełnijcie poniższy formularz (jest on całkowicie anonimowy). Ostatni post tego typu pojawił się całe wieki temu, więc myślę że to dobry moment na jego aktualizację.




Szykuję też dla Was wakacyjny haul zakupowy i przegląd tego co kupiłam z myślą o naszym lipcowym wyjeździe. Będzie bardzo kobieco i delikatnie, więc jeśli lubicie takie klimaty, to jestem pewna, że wypatrzycie dla siebie coś specjalnego! A żeby nie być gołosłowną, zostawiam Was z małą zapowiedzią (nie pytajcie co podoba mi się najbardziej!). :)


Torebka (body: smoke pink, uchwyty: sznurek naturalny)- obag store 
Koronkowe espadryle- allegro 


Dżinsowa sukienka "hiszpanka" wykończona ażurową wstawką- KLIK

 
Koronkowa sukienka na strój kąpielowy z dekoltem na plecach- KLIK 

Jeszcze nie wiem, który z postów pojawi się w pierwszej kolejności, ale obiecuję odezwać się przed weekendem, więc czekajcie cierpliwie i trzymajcie za mnie mocno kciuki, bo środowe kolokwium z farmakologii jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Cholernie ciężka ta "ostatnia prosta". ;) Do napisania niebawem!

06.05.2016

17 must have na wiosnę/lato 2016!

Tegoroczna majówka sprawiła, że złapałam duży oddech po ostatnich pędzących dniach, i w sumie może powinnam napisać o niej w pierwszej kolejności, by podkreślić fakt, że było mi cudownie. Jedynym minusem tego wyjazdu było to, że trwał tak krótko. Wprawdzie przywiozłam ze sobą dużo spokoju, a kieszenie wypełniłam nową energią i siłami, ale nie wiem czy wystarczy mi ich na długo. Maj zapowiada się wręcz piekielnie, ale i tak będzie niczym w porównaniu z czerwcem, w którym osiągnę zapewne apogeum zmęczenia, deficytu snu i nie jedno chwilowe załamanie. Wykorzystuję więc ostatnie luźniejsze (czy to aby na pewno odpowiednie słowo?) dni i póki czas jeszcze na to pozwala, planuję powoli letnie wydatki. Wyjęta z życia w kolejnych tygodniach zapewne nie będę miała już na to czasu... Pocieszam się faktem, że to już ostatnia taka pracowita wiosna w moim życiu. :)

Post powstał przy współpracy z SheIn, ale potraktujcie go bardziej jako inspirację. Aktualne kolekcje w sieciówkach pozwolą Wam znaleźć wszystko to, co upatrzycie sobie w dzisiejszym poście. Daję słowo, bo to właśnie sieciówki były dla mnie punktem odniesienia przy tworzeniu poniższej listy. Nie ukrywam, że miałam przy tym niezłą frajdę, więc tym bardziej liczę na to, że i Wam się spodoba! Miłego oglądania! :)














 [1] [2] [3] 







Jakie zakupy planujecie na sezon wiosna-lato? Wam coś w oko? :) Ja oszczędzam na Obaga... :)


INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

22.04.2016

Wiosenne nowości w mojej szafie.

Ostatnimi dniami strefa beauty aż huczy od rossmannowskiej promocji i pewnie huczeć będzie jeszcze przez najbliższe trzy tygodnie, i nie wiem jak Wy, ale ja odczuwam wyjątkowy przesyt tym tematem. Może się zestarzałam, a może po prostu zmądrzałam, ale hasło "-49%" nie robi już na mnie wrażenia. :) Oduczyłam się chomikowania kolorówki, a pieniądze, które jeszcze dwa lata temu przeznaczyłabym na czwarty w kolejce tusz do rzęs, trzeci róż i kolejny podkład na zapas, dziś wolę przeznaczyć na... nowe buty. :) Jeśli i Wy pragniecie od jakiegoś czasu minimalizmu w kosmetyczce, a uzupełnianie garderoby cieszy Was zdecydowanie bardziej niż zakupy stricte makijażowe, to nie mogłyście trafić lepiej! Pokażę Wam dzisiaj nowości, które od blisko trzech miesięcy, stopniowo gromadziłam w swojej szafie z myślą o nadejściu wiosny. Mam w planach zaopatrzyć się jeszcze w kilka rzeczy, ale o tym jakich, opowiem Wam przy okazji kolejnego posta. Tymczasem witam się z Wami piątkowo i nie przedłużając, zapraszam już do oglądania. :)

Na początek może wspominane już wcześniej buty.
Moim bezwzględnym musthave na wiosnę były krótkie, białe conversy. Bycie posiadaczką stopy w   rozmiarze 35 niewątpliwie się opłaca. :) Wierzcie lub nie, ale udało mi się dorwać je za niecałe 170 zł w kolekcji dziecięcej. :) Interes życia!
Od roku choruję również na espadryle i w końcu znalazłam okaz idealny w Promodzie. Czy te tasiemki wiązane wokół kostki nie są urocze? Poluję jeszcze na wersję koronkową, ale póki co nie trafiłam jeszcze dokładnie na to czego szukam.

Trampki- Converse 


Espadryle- Promod 



Największym wydatkiem była dla mnie kurtka, po którą wracałam się chyba z pięć razy. Nie byłam co do niej do końca przekonana, ale ostatecznie przywędrowała ze mną do domu i uważam, że był to jeden z lepszych zakupów ostatnich miesięcy. Jest bardzo wygodna, praktyczna i super wykonana, w dodatku pasuje mi dosłownie do wszystkiego. Od kiedy ją kupiłam, zdradzam z nią mój oversize'owy płaszczyk i skórę, nie możemy się rozstać. :) Kocham ten kolor!

Parka- Reserved 


Przeurocza, zwiewna i bardzo kobieca koszula w bordowe serduszka i skrzydełka to mój prezent od siostry. :) Sama nie wiem czy lepiej wygląda w towarzystwie dżinsów czy czarnych rurek. Uwielbiam ją w obu wydaniach. :)

 Koszula w serduszka- Pull&Bear 


Przy zakupie espadryli w Promodzie udało mi się dorwać też zwykłą bawełnianą koszulkę, była akurat promocja na basici i kosztowała 10 zł. Żal było nie wziąć. :) Jest naprawdę bardzo dobrej jakości!

Top- Promod 


Kupiłam też rurki z rozcięciami na kolanach w kolorze khaki, którego szczerze nienawidzi mój M. (:*). Na stronie występują one pod nazwą 7/8 ale dla mnie są idealnie do kostek. Niestety nie jestem z nich do końca zadowolona, bo miałam je na sobie zaledwie kilka razy, a strasznie się rozciągnęły... Jeśli macie w planach ich zakup, to koniecznie weźcie mniejszy rozmiar! Były dostępne też w wersji czarnej i pudrowo-różowej. :)

Oliwkowe rurki- Stradivarius 


Teraz pora na Zarę, z którą do tego momentu było mi strasznie nie po drodze. Zupełnie nie byłam w stanie zrozumieć fenomenu tej marki, gdyż większość rzeczy była tam dla mnie albo zupełnie nie warta swojej ceny, albo tak niewpisująca się w moje gusta, że dużej części asortymentu nie przygarnęłabym nawet za darmo. Do tego dochodziła jeszcze przedziwna rozmiarówka i fakt, że w zarowej XS-ce dosłownie tonęłam. Wiosenna kolekcja zauroczyła mnie jednak totalnie i wierzcie lub nie, ale w tym momencie mogłabym tam dosłownie zamieszkać. Zobaczymy czy to tylko chwilowe zakochanie, czy pozostanę jej wierna na dłużej. ;)

Na początek może kombinezon, czyli moja tak zwana "miłość od pierwszego wejrzenia". Kupiłam go z myślą o komunijnym przyjęciu, które szykuje się nam w maju, ale myślę że sprawdzi się również w czasie kolacji na wakacyjnym wyjeździe lub jakimś innym letnim większym wyjściu. Dajcie znać co myślicie! Ja uważam, że jest bardzo kobiecy i super się w nim czuję.

Kombinezon- Zara 


Jeśli śledzicie mnie regularnie to wiecie, że jestem wielką fanką materiałowych shortów i spódnico-spodni. Większość tych, które mam sprawdzała się lepiej zimą niż wiosną, więc zaopatrzyłam się w dwa nowe egzemplarze, w kolorach, których w mojej szafie do tej pory brakowało, a które wyjątkowo mi się w tym sezonie spodobały.

Oliwkowe shorty- Zara


Musztardowe spódnico-spodnie- Zara






Dobrałam do nich zwiewną, luźną koszulę, trochę w stylu retro ze złotymi detalami. Poza tym, że przeokropnie się gniecie, to nie ma chyba żadnych minusów. Jest piękna. :) Miałyście okazję zobaczyć ją już na instagramie.

Koszula- Zara 



Na deser jeszcze szara bluzka z długim rękawem, z uwielbianej przeze mnie prążkowanej tkaniny z delikatnymi wycięciami na obojczykach. Była dość droga, bo kosztowała 70 zł, ale jeśli odczuwacie przesyt bluzkami z gołymi ramionami i szukacie czegoś innego, to przyjrzyjcie jej się bliżej. :)

Bluzka- Zara


Pasiaków też nigdy za wiele. :) To mój ulubiony print bez względu na okazję i porę roku!

T-shirt- Zara 
(wybaczcie, że taki wygnieciony, ale cholernie nie lubię się z żelazkiem i potrzebuję trochę czasu by nastawić się na to spotkanie. Dziś go nie mam, a bardzo chciałam wstawić dla Was ten post!)


Na koniec pokażę Wam jeszcze dwie pary jeansowych rurek, które zamówiłam dla siebie z SheIn (KLIK). Z poprzednich spodni (czarne rurki z rozcięciami -> KLIK) byłam na początku bardzo zadowolona, jednak strasznie szybko się zniszczyły i teraz nadają się już tylko do wyrzucenia... Ich jakość jednak nie byłam najlepsza. :( Te były trochę droższe, więc mam nadzieję, że dłużej mi posłużą! Jeśli chodzi o rozmiar, to sugerowałam się wymiarami podanymi na stronie i wybrałam S-kę. Obie pary pasują idealnie!

JEANSOWE RURKI Z DZIURAMI
Rozmiar S


JEANSOWE RURKI Z PRZETARCIAMI
Rozmiar S


Koniecznie dajcie znać co myślicie, czy udało Wam się wypatrzyć coś dla siebie? Kupiłyście coś ciekawego na wiosnę? :)
Czekam na Wasze komentarze i życzę Wam miłego dnia! Do weekendu już tylko kilka godzin! Mój startuje o 18:00. :) Trzymajcie się ciepło! :*

INSTAGRAM

 PS. U mnie wszystko po staremu. Nadal bardzo cierpię na tak zwany niedoczas, trochę nie dosypiam, a tęsknota za męskimi ramionami wraz z upływem tygodnia coraz bardziej drapie od środka. Lecząc się marzeniami niecierpliwie czekamy na lipiec... ♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...