Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt DENKO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt DENKO. Pokaż wszystkie posty

29 lip 2015

Denkomaniczka- wiosenne zużycia.

Przyznaję się bez bicia- wraz z nadejściem wakacji zachorowałam na przewlekłego lenia, który wraz z nastaniem poranka, doszczętnie zabija wszystkie ambitne plany i zamiary, które zrodziły się w mojej głowie poprzedniego wieczoru. Lipcowe przedpołudnia spędzam w aptecznych murach, "bawiąc się" recepturą, przekładając z ręki do ręki setki opakowań leków, których nazwy handlowe jeszcze cały niewiele mi mówią i przyglądając się zaciekle relacji pacjent-aptekarz (nie jestem pewna, czy to aby na pewno do końca moja bajka, ale wrócę jeszcze do tego tematu na blogu). Popołudniami zawzięcie wędruję palcem po mapie i walczę z własną naturą perfekcjonistki, która doprowadza do szału mnie i moje marzenia. Nim się obejrzę nadchodzi wieczór, a migający na ekranie komputera kursor, zdradzam z ramionami swojego faceta, odcinkiem serialu czy kilkoma stronami wakacyjnej lektury. Czasami, tak jak dziś, dopadają mnie wyrzuty sumienia, że pomimo wakacyjnej beztroski, znowu dałam Wam od siebie odpocząć na ponad dwa tygodnie. Podejmuję więc działania leniobójcze i oto jestem. ;)


Przygotowałam dla Was garść mini recenzji produktów, które dzielnie zużywałam w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Nazwałam je wiosennym projektem DENKO, mam nadzieję, że wypatrzycie dla siebie coś ciekawego! Zapraszam do czytania. ;)


Kremowy żel pod prysznic z olejkiem makadamia i masłem kakaowym Palmolive- biorąc pod uwagę zależność jakość-cena muszę przyznać, że olbrzymia butla o pojemności 500 ml mieściła w sobie naprawdę niezły produkt. Na plus zaliczam gęstą, kremową i nieprzesuszającą skóry formułę i przyjemny, ciepły, ale jednocześnie bardzo delikatny i nienachalny zapach. Byłam z tego żelu naprawdę zadowolona i bardzo możliwe, że wrócę do niego w okresie jesienno-zimowym.

Kremowy żel pod prysznic pistacja i magnolia Dove- znalazł się w moich ulubieńcach, pachnie tak że dosłownie chce się go zjeść, a to chyba najlepsza rekomendacja do zakupu dla takich słodyczoholików jak ja. ;) Pod względem właściwości pielęgnacyjnych również nie można mu nic zarzucić. Na pewno jeszcze nie raz zawita w mojej łazience.

Płyn do higieny intymnej Ziaja Intima (brzoskwinia)- spisywał się bez zarzutów. Mam kolejne opakowanie tym razem innej wersji zapachowej. :)


Zmysłowy solny peeling do ciała DelaWell- również znalazł się w moich ulubieńcach. Jeden z najlepszych peelingów do ciała jakiego miałam okazję używać. Po pierwsze- zapach. Jest obłędny, przypomina dobre, markowe perfumy. To bardzo mocny zdzierak, drobinki które zawiera są ostre (i nie rozpuszczają się pod wpływem wody tak jak w peelingach cukrowych) dlatego nie używałam go na uda, na których mam problem z naczynkami. Wszędzie indziej sprawdzał się idealnie. :) Pięknie wygładzał skórę i świetnie ją nawilżał (ma genialny skład, zawiera masło shea, olej jojoba i makadamia), traktowałam go jako małą dawkę luksusu i relaksu po ciężkim tygodniu i jeśli i Wy potrzebujecie czegoś podobno, to strasznie go Wam polecam.

Szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret Farmona-  nie będę pisać Wam, że to masło pachnie genialnie. Wystarczy chyba komentarz mojego chłopaka, który za każdym razem kiedy go użyłam mówił, że "przyszło ciastko". ;) Wbrew pozorom nie jest to produkt, który poza tym, że zostawia na skórze ładny zapach, nie robi nic. Masło przy regularnym stosowaniu bardzo fajnie dbało o moją skórę i pozostawiało ją nawilżoną przez większą część dnia. Przyjemnie się rozprowadzało, nie ma najgorszego składu, a do tego jest niedrogie i każda z nas może sobie taki smakołyk bez kalorii bez problemu pozwolić. :)

Pianka do golenia Isana (jabłko)- niedroga, całkiem wydajna i spełniająca swoje zadania. Lubię i polecam.


Szampon do włosów tłustych Ziaja- też już niejednokrotnie przewijał się na moim blogu. Używam go od ponad roku i jestem z niego bardzo zadowolona. Dobrze oczyszcza skórę głowy, nie podrażnia jej, nie przesusza, jest niedrogi, wydajny i super pachnie. Niczego więcej nie potrzebuję. :)

Odżywka do włosów lśniący blask z różą Jerycha Timotei- całkiem przyjemna odżywka, ale trzeba zaznaczyć, że ja nie wymagam od produktów tego typu zbyt wiele. Moje włosy są w bardzo dobrej kondycji, szukam jedynie czegoś co ułatwi ich rozczesywanie, a przy okazji ich nie obciąży. Produkt Timotei spełnił moje wymagania, a przy okazji bardzo ładnie pachniał i miał wygodne opakowanie, więc jestem na tak.


Regenerujący krem do rąk Dermedic Emolient Linum*- recenzja TUTAJ, moje zdanie na jego temat nie uległo zmianie
Balsam pod prysznic Nivea- należę do osób, które zupełnie nie rozumieją fenomenu tego produktu. Poza pięknym zapachem ten produkt nie ma według mnie żadnego pozytywnego działania...
Antyperspirant Rexona (wersja aloesowa)- był jak najbardziej ok, w przypadku antyperspirantów podobnie jak w przypadku odżywek do włosów, moje wymagania nie są szczególnie wygórowane, gdyż większość produktów sprawdza się u mnie dobrze. Jeśli chodzi o Rexonę, to wersje w kulce są moimi ulubionymi.
Mleczko do ciała Au Lait Scottish- zabrałam je ze sobą na jakiś wyjazd, ale powiem Wam szczerze, że strasznie mnie denerwowało. Pięknie pachnie, ale to chyba jedyny plus jaki jestem w stanie dostrzec w tym produkcie. Okropna, bardzo płynna konsystencja... mleczko dosłownie przelatuje przez palce. Nie nawilża też jakość specjalnie, nie powala składem, więc zupełnie nie rozumiem dlaczego pełnowymiarowe opakowanie kosztuje ponad 40 zł.


Krem pod oczy Dermedic Tolerans Sensitive*- mój ulubieniec, po szczegółową recenzję odsyłam Was TUTAJ
Lekki krem ochronny Dermedic Angio Preventi*- wcześniej uważałam, że mnie zapycha, ale kiedy stan mojej cery znacznie się poprawił, sprawdzał się naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Myślę, że pomimo niezbyt pochlebnej recenzji (KLIK) wrócę do niego zimą.
Nawilżający krem pod oczy 25+ Bioliq- kolejny bardzo dobry krem pod oczy, muszę przyznać, że podobnie jak produkt Dermedic (który wygrywa jednak w kategorii konsystencja i opakowanie) bije na głowę wszystkie drogeryjne kremy pod oczy, których miałam okazję używać. Bardzo, bardzo go Wam polecam! Jest treściwy, robi to co ma robić, a przede wszystkim nie podrażnia oczu.


Płyn micelarny 3 w 1 Green Pharmacy (wersja rumiankowa)- bardzo, bardzo dobry i bardzo niedoceniany płyn micelarny. Miałam jeszcze wersję z owsem i obie sprawdzają się tak samo świetnie. Myślę, że z czystym sumieniem można postawić go obok słynnego płynu z Garniera, o którym huczy cała blogosfera. Jest bardzo delikatny, ale skutecznie radzi sobie z każdym makijażem. Duży plus za pojemność (500 ml) i niską cenę (mniej niż 10 zł). Niestety nie można dorwać go w Rossmannie. :( Jeśli jesteście zainteresowane, to zróbcie rundkę po aptekach albo supermarketach typu Leclerc, tam na pewno te płyny widziałam. :)

Energetyzująca pianka do mycia twarzy Youngy 20 Lirene- przyjemny zapach, fajna konsystencja i jeszcze fajniejsza aplikacja, ale jak dla mnie... nic poza tym. Mam wrażenie, że pianka jednak słabo oczyszczała skórę i zużyłam ją w czasie porannej pielęgnacji. Jeśli chodzi o demakijaż do była zdecydowanie za słaba.

Żel do mycia twarzy liście manuka Ziaja- ten produkt z kolei wspominam bardzo dobrze i na pewno jeszcze nie raz zawita w mojej łazience. Delikatny, ale skuteczny. A przy tym śmiesznie tani i dostępny tak naprawdę na każdym kroku. Skusiłam się na niego chyba jako ostatnia, mam wrażenie że każdy zna już te produkty, a ja jak zwykle jestem sto lat za murzynami. ;P

Płyn micelarny BeBeauty- lubię i ja. :)


Zmywacz do paznokci w chusteczkach NJ- na wyjazdy fajna sprawa, ale na co dzień zdecydowanie wolę tradycyjne zmywacze. Chusteczki są szalenie niewydajne i nie radzą sobie najlepiej z ciemnymi lakierami.

Maseczka Peel Off z wyciągiem z grejpfruta, papają i D-panthenolem Efektima- nie wiem co mnie podkusiło, żeby wrzucić do koszyka tego małego koszmarka. Maseczka jest tragiczna. Nie dość, że zwyczajnie nie działa, to zapycha i cholernie ciężko jest ją ściągnąć. Polecam trzymać się od niej z daleka. ;) Szkoda pieniędzy.


Udało mi się też zużyć podkład Revlon Color Stay do cery tłustej i mieszanej w najjaśniejszym odcieniu #150 Buff, który mieszam z kremami BB i uzyskuję idealne dla mnie połączenie pod względem koloru, trwałości i naturalnego efektu. Bardzo polecam Wam spróbować takiej kombinacji, jeśli CS solo się u Was nie sprawdza. :)

Wykończyłam dwie maskary: Wibo Growing lashes, nad którą zachwytów też niestety nie rozumiem (moim zdaniem żółta maskara Lovely bije tę na głowę) oraz Build Up Mascara Extra Volum marki Isadora z bardzo tradycyjną "włochatą" szczoteczką, której również daleko do moich KWC od Maybelline czy L'Oreala. :P

Pozostałe produkty: baza pod cienie Grashka (totalna porażka), szminka Paese (nie zużyłam, bo zupełnie nie czuję się w czerwonych pomadkach) i nudziak z Rimmella (kiedyś ją lubiłam, teraz mam w swojej kolekcji lepsze "nudne" egzemplarze) wyrzucam z powodu kończącej się daty przydatności.

Na deser zostawiłam sobie jeszcze dwa puste opakowania, do których wrócę przy następnej okazji. Najwyższy czas żeby doczekały się oddzielnej recenzji. :)

Dajcie znać czy miałyście okazję używać któregoś z bohaterów dzisiejszego posta. Jestem ciekawa Waszej opinii na ich temat.

Dobrej nocy :*

MÓJ INSTAGRAM

https://instagram.com/soonnaaillee/

* produkt otrzymałam w ramach współpracy

PS. Kończę właśnie nadrabiać zaległości w odpisywaniu na Wasze maile i mam prośbę do Moniki, która jeszcze nie dostała odpowiedzi (wiem, że to czytasz!): bardzo Cię proszę o ponowną wiadomość (albo komentarz) i podanie innego adresu mailowego, bo na ten wysłany przez Ciebie w ostatnim formularzu, niestety nie jestem w stanie odpisać. Wyskakuje błąd, którego nie mogę zweryfikować. :(

3 kwi 2015

Marcowy projekt denko: garść mini recenzji.

Okres świąteczny sprezentował mi kilka dni wolnego, porzuciłam więc Bydgoszcz, farmację, myślenie o obowiązkach i przyjechałam do rodzinnego domu i do rodziców. Nigdzie nie odpoczywam tak, jak tutaj. Szykujące się do zajścia słońce, którego ostatnio jak na lekarstwo, zagląda do okien, a ja delektuję się spokojem znajomych ścian i maminymi pierogami z serem. Są prawie tak dobre jak babci.

Was natomiast uraczę dzisiaj marcowym projektem denko, na którego napisanie cieszyłam się od początku tygodnia. Wcale nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych postów na Waszych blogach. Zapraszam na garść mini recenzji!


Spod prysznica wyniosłam w tym miesiącu aż trzy puste opakowania, z których najlepszym pod względem skrywanej zawartości okazał się być
  • kremowy żel pod prysznic marki Dove o zapachu wanilii i masła shea. Pięknie pachnie i charakteryzuje się gęstą, kremową formułą, dzięki której nasza skóra nie będzie wołała pić, nawet jeśli raz czy dwa zapomnimy sięgnąć po balsam. ;) Żel był bardzo wydajny i miałam wrażenie, że używam go już całe wieki. Generalnie bardzo się z nim polubiłam i jestem więcej niż pewna, że gdy przebrnę w końcu przez skumulowane zapasy podobnych produktów tego typu, wrócę do niego z niemałą przyjemnością. Polecam! 
  • żel pod prysznic Alpen-Gluck Isana-  żele Isana mają pewnie tyle samo zwolenników co i przeciwników. Ja je lubię, bo są niedrogie, mają ładne zapachy, a moja skóra nie jest bardzo wymagająca. Moim faworytem jest wersja olejkowa z gruszką i melonem, nie tylko pod względem zapachu ale i przyjemnej konsystencji. Alpen-Gluck w przeciwieństwie do poprzedników, których miałam okazję używać, pachniał niestety bardzo chemicznie i zdecydowanie nie trafia do mojej prywatnej "isanowej czołówki". Z tego co wiem, była to edycja limitowana, więc pewnie nie znajdziecie jej już na półkach, ale szczerze powiedziawszy nie specjalnie jest czego żałować. ;) 
  • pianka do higieny intymnej Facelle- fajna odmiana od typowych żelowo-kremowych produktów tego typu. Sprawdziła się bez zarzutu i była bardzo wydajna, a biorąc pod uwagę niską cenę (dorwałam ją za mniej niż 5 zł) tym bardziej jestem na tak. Bardzo polecam!
  • płyn micelarny BeBeauty- kupuję, zużywam, kupuję, zużywam i tak w kółko. Jakikolwiek dodatkowy komentarz jest chyba całkowicie zbędny. ;)
  • płyn micelarny Biały Jeleń- znalazłam go w którymś z pudełek ShinyBox i muszę Wam powiedzieć, że sprawdził się bardzo, bardzo fajnie. Był delikatny, dobrze radził sobie z demakijażem oczu, nie podrażniał ich i najzwyczajniej w świecie spełniał swoje zadanie. Nie mam mu nic do zarzucenia. 
  • krem redukujący podrażnienia do skóry z trądzikiem różowatym Ziaja Med- przyjemny krem na dzień, który poleciłabym posiadaczkom skóry z niedoskonałościami. Jest lekki, szybko się wchłania i bardzo dobrze współgra z podkładami. Ma lekko żółtawą barwę przez co delikatnie niweluje wszelkiego rodzaju zaczerwienienia i podrażnienia. Przyjemnie nawilża, a jednocześnie nie szkodzi cerze- nie zapycha jej i nie podrażnia. Nie zauważyłam by w jakiś pozytywny sposób wpływał na trądzik czy naczynka, ale jest bezpieczny dla mojej kapryśnej cery i za to go lubię. Ma nie najgorszy skład, dostaniecie go w aptekach i sklepach firmowych Ziaji za około 13-14 zł. Jeśli szukacie czegoś niedrogiego do stosowania na co dzień, przyjrzyjcie mu się bliżej. Ja jestem naprawdę miło zaskoczona. :) 
  • płyn micelarny Lierac- jak widzicie płyny micelarne idą u mnie jak woda. ;) Ten, pod względem szybkości pozbywania się maskary, cieni i czarnego linera jest moim dotychczasowym numerem jeden. Niestety, czar pryska w momencie oderwania wacika od skóry powiek, chwilami miałam poważny problem ze zniesieniem pieczenia i łzawienia po użyciu tego kosmetyku, przy czym moje oczy nie są specjalnie wrażliwe... Biorąc pod uwagę zawrotną cenę, którą musimy zapłacić za pełnowymiarowe opakowanie tego produktu, nie polecam Wam jego zakupu. Opakowanie sobie zostawiam, przyda się na jakiś wyjazd. ;)
  • pianka do golenia Isana- stały bywalec z mojej łazience. Mam już kolejne opakowanie. ;)
  • antyperspirant Dove
  • antyperspirant Adidas- tak jak wielokrotnie Wam już wspominałam, nie jestem szczególnie wymagająca jeśli chodzi o produkty tego typu, bo właściwie wszystkie sprawdzają się u mnie tak samo dobrze. Z obu byłam zadowolona, choć biorąc pod uwagę formę aplikacji, chyba jednak preferuję wersję "w kulce". 
  • zmywacz do paznokci Isana- zmywacz jak zmywacz. Ten jest niedrogi, wydajny i dostępny w każdym Rossmannie. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebuję. 
  • oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem Ziaja- odkąd zakochałam się w glinkach, drogeryjne maseczki nie robią na mnie niestety żadnego wrażenia. Przyjemna aplikacja, fajna konsystencja, ładny zapach, ale raczej nic poza tym. Nie zauważyłam żadnego zbawiennego wpływu na moją skórę i raczej nie skuszę się na kolejne opakowanie. 
  • łagodzący krem pod oczy Sylveco- całkiem przyjemny, próbka wystarczyła mi na 8 aplikacji, bardzo możliwe, że skuszę się na pełnowymiarowy produkt.
  • biosiarczkowy szampon do włosów Balneokosmetyki- o ile żel do mycia twarzy tej marki mnie oczarował, o tyle szampon był po prostu w porządku. Dobrze oczyszczał włosy i generalnie nie mam mu nic do zarzucenia, ale nie czuję potrzeby zamawiania kolejnego opakowania. 
  • serum pod oczy Age Performance Rival de Loop- według mnie bardzo kiepski produkt, który pomimo fajnego składu właściwie nic nie robi i równie dobrze można by nie stosować go wcale. Dla mnie to taka trochę gęstsza woda, szkoda pieniędzy i zachodu. Nie polecam. 
Wzięło mnie ostatnio na nadrabianie zaległości w kinematografii, dlatego tym niezbyt przyjemnym akcentem żegnam się z Wami (ale nie na długo!) i lecę odpalić jakiś dobry wyciskacz łez.
Życzę Wam wesołych świąt, dużo uśmiechu, rodzinnej atmosfery i więcej słońca, bo wszystkim Nam potrzeba naładować wyczerpane po zimie akumulatory. Trzymajcie cię ciepło, do napisania niebawem! :))


PS. Miałyście okazję używać któregoś z bohaterów dzisiejszego posta?

MÓJ INSTAGRAM
https://instagram.com/sonnaillee/

17 paź 2014

Garść recenzji, czyli wrześniowy Projekt Denko.

Przedwcześnie rozpoczęty weekend jest idealną okazją na to, by przypomnieć Wam o swojej obecności. (Nie)regularność z jaką pojawiają się posty woła o pomstę do nieba. Dysk ugina się pod ciężarem surowych recenzji, które czekają na dopieszczenie, a ja opracowuję system oszukiwania czasoprzestrzeni, by pomiędzy codziennymi, kilkugodzinnymi pracowniami, ważniejszymi zaliczeniami i snem, znaleźć chwilę dla siebie. Jestem w ciągłym biegu, pędzę, ale wcale nie ukrywam, że szczerzę się przy tym jak dziecko. Lubię to co robię i sama nie wiem, czy czerpię z tego więcej przyjemności, czy satysfakcji... Wy też spróbujcie! To taka porada z cyklu "każdy to wie", ale nie zdaje sobie sprawy, jakie to fajne, dopóki tego nie zrobi. Na deszczową jesień za oknem i towarzyszące jej pochmurne nastroje, odrobina codziennego szczęścia będzie jak znalazł.

Ale nie mądruję się dłużej, wracamy do kosmetyków!

Poczynione przeze mnie ostatnio zakupy, zdecydowanie przekraczają limit zdrowego rozsądku. Chcąc ugasić wyrzuty sumienia i usprawiedliwić się trochę sama przed sobą, zapraszam Was na wrześniowy Projekt Denko. Wbrew pozorom- zużywać też potrafię. ;)


Do kosza w ubiegłym miesiącu trafiło kilka naprawdę fajnych produktów. Dosłownie nie mogę doczekać się aż Wam o nich opowiem, także nie przedłużając, zapraszam już do czytania!


KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC HAPPY MOMENT BEBEAUTY 
Biedronkowy, tańszy odpowiednik słynnego żelu Happy Time z Nivea, za którego zapachem swoją drogą szaleję. Równie kremowy, równie gęsty i równie dobrze kojarzący mi się z latem i zapachem wakacyjnej beztroski. Wielka butla o pojemności 400 ml kosztuje mniej niż 5 zł, także jeśli jeszcze go nie znacie, pędźcie do Biedronki. Ja wracam do niego sezonowo, bardzo dobrze się u mnie spisuje no i jest tani jak barszcz. :)

ŻEL + OLIWKA POD PRYSZNIC (OLIWKA Z BAWEŁNY) LIRENE
Zakochałam się w zapachu tego kosmetyku i wcale tego nie ukrywam. Jest przepiękny! Delikatny, subtelny, nie ma szans by gryzł się z naszym balsamem czy ulubionymi perfumami. Jest średnio wydajny i nie zauważyłam by nawilżał skórę, ale i tak pojawił się w moich ulubieńcach. W poniedziałek lecę po kolejne opakowanie, strasznie się z nim polubiłam i jeśli szukacie czegoś podobnego, to zdecydowanie go Wam polecam.


PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ ZIAJA INTIMA (MIGDAŁ) 
Lubię te płyny i bardzo często do nich wracam. Są niedrogie, bardzo wydajne i zwyczajnie spełniają swoje zadanie. Nie widzę sensu, żeby przepłacać. ;)

ANTYPERSPIRANT REXONA (ALOE VERA)
Był jak najbardziej w porządku, choć jak wszystkie antyperspiranty w sprayu, strasznie szybko się skończył. Pod względem działania i ochrony nie mam mu nic do zarzucenia, ale tak jak już wielokrotnie wspominałam, nie mam zbyt dużych wymagań jeśli chodzi o produkty tego typu i zwykle nie widzę między nimi różnicy.


ŻEL PEELINGUJĄCY POD PRYSZNIC DROBINY ORZECHÓW I MIGDAŁÓW PERFECTA
Bardzo delikatny zdzierak do codziennego użytku. Mnie odpowiadał, bo nie lubię bardzo mocnych i ostrych peelingów, ale jeśli Wy właśnie za takimi przepadacie, to prawdopodobnie nie będziecie z tego produktu zadowolone. Bardzo podobał mi się jego zapach- słodkie, jadalne aromaty to coś, co zdecydowanie uwielbiam. Mam problem z regularnym peelingowaniem się, a po ten produkt sięgałam wyjątkowo często, więc chyba jestem z niego zadowolona. :)
Dorwałam go swego czasu w Biedronce, ale podejrzewam, że dostaniecie go też w drogeriach. :)

TRUSKAWKOWY JOGURT DO CIAŁA MARKI FENNEL*
Recenzowałam Wam go jakiś czas temu, więc jeśli macie ochotę przeczytać o nim coś więcej, to odsyłam Was do TEGO posta. Całkiem przyjemny produkt, szczególnie na lato, a wszystko za sprawą lekkiej żelowo-galaretowatej konsystencji i zapachu truskawkowego "danonka". :P


ODŻYWKA L'OREAL ELSEVE FIBRALOGY*
Jej też poświęciłam oddzielną recenzję jakiś czas temu (KLIK), bardzo dobrze mi się sprawdzała, choć nie zauważyłam w czasie jej stosowania żadnej ekspansji grubości i objętości moich włosów. Duży plus za zapach i za to, że nie obciążała mojej czupryny. Być może jeszcze kiedyś do niej wrócę. Na razie zużywam inne produkty tego typu.

PŁYN MICELARNY BEBEAUTY
Kolejne denko i kolejne opakowanie, czy trzeba cokolwiek dodawać? :)


EMULSJA DO TWARZY ALTERRA (GRANAT I ALOES)
robi furorę w blogosferze, ja długi czas nie mogłam się do niej przekonać. Zupełnie nie nadaje się do demakijażu, jest rzadka, a przy tym koszmarnie niewydajna, ale muszę przyznać, że do porannego oczyszczania twarzy i tak zwanego "drugiego mycia" sprawdzała się naprawdę dobrze. Rozprowadzałam ją na suchej skórze, bez użycia wody, nadmiar usuwamałam przy użyciu płatka kosmetycznego, a następnie spłukiwałam. Emulsja jest delikatna, łagodna i ma bardzo przyjemny skład, ale zdecydowanie trzeba się do tego produktu przyzwyczaić. Nie zauważyłam zapychania ani podrażnienia, prawdopodobnie skuszę się na nią ponownie. 

ANTYBAKTERYJNY ŻEL DO MYCIA TWARZY NORMACNEPREVENTI DERMEDIC*
Bardzo, bardzo fajny produkt do oczyszczania twarzy, chyba jeden z przyjemniejszych jakie miałam okazję używać. Choćbym chciała, za bardzo nie mam się do czego przyczepić, jestem pewna, że wszystkie posiadaczki cer mieszanych i trądzikowych byłyby z tego produktu zadowolone. Więcej o nim przeczytacie w TYM poście, zapraszam. 


PODKŁAD MAYBELLINE AFFINITONE 
Nie będę się rozwodzi na jego temat, bo musiałabym powtórzyc dokładnie to samo, co napisałam w recenzji (KLIK), także tam odsyłam wszystkich bliżej zainteresowanych. Porównałam go z podkładem Healthy Mix od Bourjois, więc jeśli taki temat Was interesuje, zajrzyjcie koniecznie. Lubię go za krycie i łatwą aplikację. Żałuję natomiast, że odkład nie utrzymuje się na mojej tłustej cerze zbyt długo i lubi dawać wrażenie zmęczonej, przesuszonej cery. Przeciętniak. 

+ antybakteryjne chusteczki do rąk, husteczki facelle i maseczka oczyszczająca z glinką szarą Ziaja, która pojawia się chyba w każdym Projekcie Denko.

Znacie któryś z recenzowanych dzisiaj przeze mnie produktów? Wypatrzyłyście dla siebie coś ciekawego? 
Nocnym markom życzę dobrej nocy, a tym którzy trafili tutaj dopiero rano, miłego piątku i udanego rozpoczęcia weekendu. Dużo uśmiechu Kochani! :* 

PS. DO KOŃCA WEEKENDU CZEKAM JESZCZE NA WASZE PYTANIA :) 

*produkt otrzymałam w ramach współpracy

16 wrz 2014

Projekt Denko trwa- sierpniowe zużycia.

Jeśli ktoś myśli, że przerwę w blogowym projekcie Denko spowodował głęboki kosmetyczno-zużyciowy kryzys, to całe szczęście bardzo się myli. Po prostu strasznie się ostatnio obijam i zaczyna to źle wpływać na moją chyba uśpioną aktualnie naturę pracoholika. Mam ochotę tylko patrzeć na wylegującego się na słońcu psa i jeść żelki, niewiele poza tym. Może uda mi się obudzić wcześniej niż na wiosnę, w końcu październik niosący ostre zderzenie z rzeczywistością coraz bliżej...


Ale dosyć tego smętnego marudzenia, zapraszam na sierpniowy projekt Denko. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem zdania, że całkiem nieźle mi poszło. ;)


KREMOWY, MALINOWY ŻEL POD PRYSZNIC NIVEA ANGEL STAR 
Lubię żele Nivea, za ich kremową konsystencję i brak wysuszających właściwości, ale ten nie trafia do grona moich faworytów. Sztuczny, mało malinowy zapach średnio przypadł mi do gustu, raczej nie skuszę się na niego ponownie.

ŻEL POD PRYSZNIC BALEA HAWAJSKI ANANAS 
Ulubieniec lata. :) Pięknie pachniał, dobrze się pienił i zdecydowanie umilał wieczorne kąpiele. Zapach jest naprawdę genialny, bardzo letni i owocowy, żałuję że to edycja limitowana i że Balea nie jest dostępna w Polsce, cały czas marzy mi się napad na drogerię DM. :P


BRZOSKWINIOWA PIANKA DO GOLENIA ISANA
Nie mam pojęcia ile opakowań tego produktu już zużyłam. :) Pianka kosztuje około 5 zł (w promocji nawet 3 zł z kawałkiem), a według mnie niczym nie odbiega od droższych produktów tego typu. Nie widzę sensu żeby przepłacać. :) Wersja aloesowa też jest godna polecenia, osobiście nie widzę między nimi różnicy.

WULKANICZNY PEELING + ZMIĘKCZAJĄCA MASKA DO STÓP PERFECTA SPA
Peeling był totalnie beznadziejny, według mnie nic nie robił i równie dobrze mogłabym go wcale nie użyć, natomiast maska sprawdziła się u mnie bardzo fajnie. Ładnie nawilża, zmiękcza i wygładza, ma co prawda parafinę od razu na początku składu, ale mnie osobiście zupełnie ona nie przeszkadza w pielęgnacji stóp. Chętnie zaopatrzyłabym się w pełnowymiarowe opakowanie takiej maski. Nie wiecie czy jest dostępna w takiej formie?


RYTUALNE MASŁO DO CIAŁA FRESH&BEAUTY FARMONA
Zapach chyba nie do końca mój (nie przepadam za takimi świeżymi, cytrusowymi aromatami), natomiast muszę przyznać, że działanie tego produktu było świetne. Masło miało rzeczywiście maślaną konsystencję, było bardzo zbite, gęste i naprawdę fajnie nawilżające. Jeśli lubicie takie mazidła z prawdziwego zdarzenia i odpowiadają Wam bardzo orzeźwiające zapachy w kosmetykach, to zdecydowanie warto się za tym produktem rozejrzeć. Ja znalazłam go w Shiny, ale wiem że jest dostępny w Naturze i w supermarketach typu alma. :)

PEELING DO CIAŁA MALINA I JEŻYNA TUTTI FRUTTI FARMONA*
To niewielkie opakowanie kryło w sobie naprawdę niezłego zdzieraka o obłędnym zapachu malinowej mamby. :) Poświęciłam mu osobny post, więc jeśli jesteście zainteresowane, odsyłam Was TUTAJ.


OLEJEK MYJĄCY DRZEWO HERBACIANE BIOCHEMIA URODY 
Opowiadałam Wam o nim w poście z ulubieńcami lipca (KLIK). Potrzebowałam czasu, żeby przyzwyczaić się do oleistej konsystencji i zwyczajnie dogadać się z tym produktem, ale koniec końców strasznie go polubiłam i przy najbliższej okazji na pewno skuszę się na jego ponowny zakup. Minusem jest okropny zapach, dlatego tym razem skuszę się na inną wersję zapachową, ale jeśli chodzi o właściwości oczyszczające i demakijaż to olejek zdecydowanie zasługuje na piątkę. Jeśli lubicie oczyszczać twarz za pomocą tego typu produktów, to koniecznie przyjrzyjcie mu się bliżej. Jest niedrogi i szalenie wydajny, polecam!

ŻEL MYJĄCY DO TWARZY Z OLIWKĄ I ALOESEM MYTHOS* 
Wygodne opakowanie z pompką mieściło w sobie dobrze oczyszczający żel o bardzo przyjemnym ziołowym zapachu i składzie (brak barwników, silikonów, parabenów, olejów mineralnych itp), który przy częstym używaniu lubił jednak trochę przesuszać skórę. Zużyłam dwa opakowania tego produktu i zwyczajnie mi się "przejadł", ale niewykluczone, że jeszcze kiedyś u mnie zagości. Więcej opowiadałam Wam o nim w TYM poście.



DELIKATNY FLUID INTENSYWNIE KRYJĄCY SPF 20 PHARMACERIS
Strasznie go męczyłam! Wiem, że zbiera dużo pozytywnych opinii, ale u mnie się niestety nie sprawdził... Słabo się utrzymywał, ważył się, podkreślał suche skórki. Duży plus za jasny kolor, wysoki SPF i naprawdę niezłe krycie, ale nie wrócę do niego ponownie. Osobną recenzję tego podkładu możecie przeczytać TUTAJ, zachęcam jeśli zastanawiacie się nad jego zakupem.

SZMINKA ESSENCE #52 In the Nude
Fajny nudziak na co dzień. :)  Bardzo przyjemny kolor, lekko błyszczykowe wykończenie i obłędny zapach toffi. Opakowanie jest koszmarne, ale obiło mi się o uszy, że ostatnio zostało zmienione? Dajcie znać jeśli coś o tym słyszałyście. :) Myślę, że kiedy przebrnę przez olbrzymie zapasy podobnych pomadek tego typu, chętnie do niej wrócę. Jest fajna do torebki i naprawdę podoba mi się ten delikatny, dzienny efekt jaki daje na ustach.


PŁYN MICELARNY BEBEAUTY
Kolejne dwa opakowania lądują w koszu, nie wiem ile ich już zużyłam. :) Według mnie zdecydowanie warto tego produktu spróbować, jest niedrogi i u wielu osób naprawdę dobrze się sprawdza. Moje oczy znowu się z nim lubią, a mój portfel wydaje się być  z tego powodu równie zadowolony jak ja.

Strasznie się cieszę, że udało mi się coś dla Was napisać. :) Dajcie znać czy lubicie projekty Denko, czy robicie je na swoich blogach i czy któryś ze zużytych przeze mnie produktów gościł i u Was. 

Pozdrawiam!

*produkt otrzymałam w ramach współpracy

21 lip 2014

Kosmetyczne pożegnanie- czerwcowy projekt denko.

Zanim posypie się fala negatywnych komentarzy, na temat spóźnionych postów, które zamiast pojawiać się rychło w czas, równie dobrze mogłyby nie ujrzeć światła dziennego wcale, usprawiedliwię się pisząc: po prostu nie mogłam Wam o tych produktach nie wspomnieć. :) Dlaczego? Zaraz same się przekonacie! Zapraszam na czerwcowy projekt DENKO. :)


SPECJALISTYCZNY SZAMPON KOJĄCY DO SKÓRY WRAŻLIWEJ (WŁOSY CIENKIE I DELIKATNE) PHARMACERIS 
Szamponom Pharmaceris jestem wierna już od jakiegoś czasu i kupuję je zamiennie za każdym razem kiedy dobijają dna. Przetestowałam już wiele wersji i wszystkie sprawdzają się u mnie tak samo dobrze. Bez zarzutu oczyszczają skórę głowy, nie podrażniają jej, nie przesuszają, a po ich użyciu włosy są miękkie i miłe w dotyku, nie plączą się i dobrze układają. Nie mam im nic do zarzucenia, nawet cena (około 25-30 zł bez promocji) przy takiej niesamowitej wydajności wydaje się być jak najbardziej ok. Polecam!

SZAMPON BABYDREAM
Jeszcze w starej wersji graficznej, przezimował w mojej łazience, a koniec końców zużyłam go do mycia pędzli. Kiedyś, w okresie wczesnego włosomaniactwa (które przeszło mi szybciej niż myślałam :P) kupowałam i używałam go wręcz namiętnie. Później włosy zaczęły lecieć mi na potęgę, a ja trzymając się aptecznych specyfików do BabyDream już nie wróciłam... i jakoś za nim nie tęsknię. :) Kiedyś usłyszałam od dermatologa, że używanie takiego łagodnego szamponu wraz z olejkami i innymi specyfikami, do których swego czasu miałam zamiłowanie, przyczyniło się do mojego ŁZS, dlatego uważajcie!


KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC DOVE 
Bardzo lubię żele Dove, głównie za ich gęstą, kremową, lekko nawilżającą formułę i przyjemne zapachy. Wersja klasyczna była miłą odskocznią od słodkości, które zazwyczaj goszczą pod moim prysznicem i bardzo możliwe, że jeszcze kiedyś do niej wrócę.

PŁYN DO KĄPIELI ORGINAL SOURCE RASPBERRY&VANILLA
Moja ulubiona wersja zapachowa, chyba nigdy mi się nie znudzi. :) Wiem, że wiele z Was narzeka na te żele i ich przesuszające właściwości, u mnie sprawdzają się one bez zarzutu. Często do nich wracam, kocham za zapachy, wygodne opakowania i niską cenę.

OLEJEK POD PRYSZNIC MELON&GRUSZKA ISANA
Według mnie najlepszy żel pod prysznic w tej kategorii cenowej. No i ten zapach... :) Niech ktoś tylko spróbuje się sprzeciwić. :D
To opakowanie zużyłam akurat jako mydełko do rąk, w tej roli również sprawdza się świetnie. Polecam spróbować!


AKSAMITNE MLECZKO NAWILŻAJĄCE NIVEA BABY
Bardzo polubiłam się z tym mleczkiem. :) Fajnie sprawdzało się szczególnie na dzień, po szybkim porannym prysznicu. Bardzo fajnie nawilżało, błyskawicznie się wchłaniało i było bardzo łagodne i delikatne. W dodatku szalenie wydajne! Opakowanie o pojemności 500ml wystarczyło mi dosłownie na całe wieki. Jeśli szukacie jakiegoś fajnego balsamu na dzień, o subtelnym zapachu, który nie będzie gryzł się z Waszymi perfumami i sprawdzi się w trakcie upałów, to polecam Wam ten kosmetyk. Dużo plus za opakowanie z pompką, zdecydowanie ułatwiała aplikację. Polujcie na promocje, często można dostać to mleczko prawie o połowę taniej w Rossmannie. :)

ANTYPERSPIRANT REXONA BIORYTHM 
Nie jestem wymagająca jeśli chodzi o antyperspiranty i nie przywiązuję się też do nich jakoś bardzo, więc i ten po prostu spełniał swoje zadanie. Szkoda, że był tak mało wydajny. Chyba jednak wolę "kulki". :)

KREM DO RĄK DEBA VITAL Z MASŁEM KAKAOWYM
75 ml naprawdę genialnego kremu do rąk, zdecydowanie najlepszego jakiego miałam okazję używać. Piękny zapach (zachwycał nie tylko mnie, ale i otoczenie), świetna konsystencja, bardzo fajne właściwości nawilżające i urocze opakowanie. Na pewno wrócę do niego w okresie jesienno-zimowym. Więcej opowiedziałam o nim w TYM poście, więc właśnie tam Was odsyłam.


PŁYN MICELARNY BEBEAUTY
Moje oczy chyba znów zaczęły go lubić i aktualnie sprawdza się bez zarzutu. :) Choć był czas kiedy mnie podrażniał, to mimo wszystko uważam, że zdecydowanie warto się z tym płynem zaznajomić i przetestować go na sobie, a nóż się sprawdzi. Za taką cenę grzechem byłoby tego produktu nie spróbować i nie poznać. :)

ŻEL MYJĄCO-PEELINGUJĄCY YOUNGY20+ LIRENE 
Z jednej strony nie można mu nic zarzucić, z drugiej szału nie zrobił. Przeciętniaczek. :) Dobrze zmywał makijaż i bardzo orzeźwiająco pachniał, więc sprawdzał się też przy porannej pielęgnacji twarzy jako niezły "pobudzacz". Nie podrażniał, niby nie przesuszał, ale pozostawiał jednak delikatne uczucie ściągnięcia. Peelingujące drobinki były bardzo delikatne i właściwie niewyczuwalne, za co plus, bo moja naczynkowa cera nie lubi się z mechanicznymi peelingami. Z drugiej strony równie dobrze mogłoby nie być ich wcale... :) Jakoś tak miałam wrażenie, że jest wyjątkowo napakowany chemią... chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do aptecznych i bardziej naturalnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Raczej do niego nie wrócę.


PODKŁAD BOURJOIS HEALTHY MIX
Poświęciłam mu osobny post, więc zapraszam TUTAJ. Według mnie podkład wcale taki idealny, jakim został okrzyknięty i chyba nie do końca podzielam te wszystkie zachwyty nad nim. Więcej w recenzji!


MATUJĄCY KREM BB 8w1 EVELINE
Zużyłam go do ostatniej kropli i dwa tygodnie temu zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie, według mnie jest to najlepszy drogeryjny krem BB. Niestety, dla takiego bladziocha jak ja, nadaje się tylko na lato i okres powakacyjny. Bardzo ładnie, naturalnie wygląda na twarzy, ma ładne wykończenie, dobre krycie i jest trwalszy niż niejeden podkład. Dobrze rozprowadza się nawet bez użycia pędzla, więc świetnie sprawdzi się w czasie letnich wyjazdów. Jestem z niego naprawdę zadowolona, uważam że to kosmetyk niedoceniany i bardzo go Wam polecam. Na pewno przybędę do Was z jego dokładniejszą recenzją. :) 


Na koniec kilka drobiazgów:

  • CHUSTECZKI FACELLE- ulubione. :)
  • MYDEŁKO L'OCCITANE- chyba nie do końca rozumiem fenomen tej marki. Mydełko fajne, ale bez rewelacji, zdecydowanie nie warte zamawiania go przez internet. Produkt otrzymałam w ramach współpracy, sama nie kupiłabym go ponownie...  PS. Dobrze domywało pędzle. :)))
  • MASKA KOJĄCA ZIAJA- lubię wszystkie maseczki Ziaji, każda sprawdza się u mnie tak samo dobrze, więc i tą polecam.
  • MASECZKA PRZECIWTRĄDZIKOWA DERMAGLIN z kambryjską glinką zieloną- ogromny ulubieniec, najlepsza "saszetkowa", niewymagająca żadnego przygotowania maseczka z glinką. Świetnie oczyszcza pory, łagodzi zmiany trądzikowe, leczy stany zapalne. Bardzo lubię nakładać ją miejscowo i punktowo, nie ściąga wtedy skóry tak bardzo, a działa równie dobrze. Świetny, prosty skład i ogromna wydajność. Polecam wycisnąć ją do pustego opakowania po kremie i zakręcić, w saszetce niestety szalenie szybko wysycha, a szkoda, bo opakowanie jest spore i spokojnie wystarcza na kilka użyć.

I tym sposobem dobrnęliśmy do końca!
Macie jakieś specjalne życzenia na kolejne posty? Dysponuję sporą ilością czasu wolnego, więc jestem otwarta na Wasze propozycje i sugestie. Zachęcam do wypełnienia poniższego formularza, całkiem anonimowo. :)

PS. Dajcie znać czy używałyście któregoś z bohaterów dzisiejszego posta, jestem strasznie ciekawa. :)


3 cze 2014

Wiosenny projekt Denko.

Sesja depcze mi po piętach, więc korzystam z ostatnich "wolnych" (nie jestem pewna, czy to najlepsze słowo :P) chwil i zapraszam Was na krótki kosmetyczny przegląd produktów, które udało mi się zużyć w przeciągu ostatnich czterech/pięciu tygodni. Czy tylko ja stęskniłam się za denkowymi postami? ;)

WIOSENNY PROJEKT DENKO 

Czyli dużo pielęgnacji i trochę kolorówki. Zapraszam do czytania! 


Pustych opakowań jest w tym miesiącu całkiem sporo, więc bez zbędnego przeciągania zaczynamy. Jestem z siebie podwójnie zadowolona, bo udało mi się zużyć kilka "większych" rzeczy, w tym dwa produkty do ust. Oby dobra passa trwała również w czerwcu, liczę że wraz z nadejściem lata moje kosmetyczne zapasy w końcu stopnieją. ;)



KREMOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ Ziaja Intima (ochronny, z kwasem mlekowym)
Bardzo dobry, szalenie wydajny produkt w śmiesznie niskiej cenie. Osobiście nie widzę specjalnej różnicy między nim, a dwa razy droższym Lactacydem, więc zostanę przy taniej, sprawdzonej Ziaji. Miałam okazję używać również wersji niebieskiej i również spisywała się bardzo, bardzo dobrze. Polecam! 

NAWILŻAJĄCY OLEJEK KĄPIELOWY YLANG-YLANG I POMARAŃCZA Green Pharmacy
Ten produkt doczekał się oddzielnej recenzji na moim blogu i właśnie TU odsyłam wszystkich bliżej zainteresowanych. W wielkim skrócie- trochę się zawiodłam, bo po pierwsze niekoniecznie przypominał olejek, a po drugie- nie do końca polubiłam się z tym zapachem. Nie przesuszał skóry, więc żadnej tragedii nie było, bardzo możliwe, że za jakiś czas przyjrzę się bliżej innym wariantom zapachowym tego "olejku".


SKONCENTROWANY SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH Pharmaceris 
Przyjemny produkt, ale jeśli oczekujecie działania wzmacniającego, to nie powali Was na kolana. Przynajmniej w przypadku moich włosów nie przyniósł żadnych rezultatów i nawet w najmniejszym stopniu nie wpłynął na wypadanie włosów. Mimo tego właśnie zużywam kolejną buteleczkę. ;) Dlaczego? Bo ładnie pachnie, jest szalenie wydajny, a co najważniejsze dobrze oczyszcza skórę głowy i nie podrażnia jej, a włosy po jego użyciu są miękkie, sypkie i dobrze się rozczesują.

AKSAMITNE MYDŁO W PŁYNIE KOKOSOWE Abe
Nie ma się za bardzo nad czym rozwodzić i równocześnie do czego przyczepić, mydło jak mydło. Całkiem przyjemny zapach, nie przesuszało jakoś bardzo dłoni, generalnie było całkiem ok. :)


 ANTYPERSPIRANT EXTRA CARE Garnier
Nie przywiązuję się za bardzo to antyperspirantów, chyba nie było jeszcze takiego, który by się u mnie nie sprawdził. ;)

ODŚWIEŻAJĄCY KREM DO STÓP Organique 
Znalazłam go w swoim pierwszym pudełku Shiny i bardzo miło wspominam. Błyskawicznie się wchłaniał, a przy codziennym, regularnym stosowaniu naprawdę przyzwoicie nawilżał. Nie jestem może wielką fanką takich ziołowych zapachów, dość typowych dla kosmetyków do stóp, ale ten jest do zniesienia. Może w przypływie gotówki jeszcze kiedyś do niego wrócę, w każdym razie wspominam go miło. ;)
Więcej w TYM poście.

ANTYBAKTERYJNY ŻEL DO RĄK CleanHands 
Pomieszkiwał w mojej torebce dobry kawał czasu, antybakteryjny żel do rąk to całkiem przydatny kosmetyczny gadżet, który niestety dość mocno przesusza dłonie. Chętnie spróbowałabym teraz czegoś innego w tej kategorii, co polecacie? Nie kuście marką BABW, po pierwsze nie mam do niej dostępu, a po drugie chyba jakoś niespecjalnie mnie kusi. ;)


 PŁYN MICELARNY Z TAŃCZĄCYMI DROBINKAMI YOUNGY 20+ Lirene
Nie polecam tego micela, te tańczące drobinki niesamowicie mnie denerwowały, wręcz nie mogłam doczekać się kiedy ten produkt wykończę. Jeśli chodzi o sposób radzenia sobie z makijażem oczu, to płyn był jak najbardziej ok, ale ze względu na tą niezbyt przyjemną aplikację już na pewno do niego nie wrócę. Są lepsze i tańsze kosmetyki tego typu.

NAWILŻAJĄCY ŻEL MICELARNY BeBeauty
Mój ulubieniec, nie wiem która to już tubka. :) Recenzja TUTAJ

KREM REDUKUJĄCY TRĄDZIK KURACJA ANTYBAKTERYJNA Ziaja Med
Wstyd mi szalenie, bo już dawno obiecałam Wam recenzję tego produktu, a jej ani widu ani słychu. Przetrwam sesję i nadrobię zaległości w recenzjach, słowo daję. ;))
Co do kremu: jest bardzo fajny na dzień, nadaje się pod makijaż, wbrew pozorom nie najgorzej nawilża i co najważniejsze- nie zapycha mojej skóry. Nie powiedziałabym, że redukuje trądzik, ale nie oczekuję tego od kremu za 12 zł. Jestem z tego produktu naprawdę zadowolona, to już moje czwarte zużyte opakowanie, jutro lecę po kolejne.


Bibułki matujące Marion- nie do końca przypadły mi do gustu, będę szukać dalej ideału w tej kategorii. Byłyby lepsze gdyby nie zawierały tego pudru...
Balsam pod prysznic Nivea- jak dla mnie bardzo przereklamowany produkt... Dlaczego? O tym już niebawem. Potrzymam Was trochę w niepewności, a co. ;)  
Chusteczki Facelle- comiesięczny standard. 
Próbka podkładu Whipped Creme- małe krycie, zdecydowanie za ciemny odcień (który i tak ściemniał jeszcze dodatkowo w ciągu dnia) i raczej średnia trwałość. Jakoś nie mam zbytniej ochoty na ciąg dalszy znajomości z tym panem. ;)


Udało mi się zużyć też dwa produkty do ust z kategorii makijaż...

SZMINKA NUDE NYX #22 Circe
Moja ulubiona szminka nude. Piękny odcień, niesamowicie kremowa konsystencja i mocna pigmentacja. Szukajcie jej na allegro! Wszystkich bliżej zainteresowanych odsyłam do recenzji. Swoją drogą jednej z pierwszych, jakie pojawiły się na moim blogu --> KLIK.

BŁYSZCZYK STAY WITH ME Essence #My favourite milkshake
Posiadałam odcień my favourite milkshake i kiedy w końcu zdążyłam go polubić, dobił dna. ;) Nie przepadam za błyszczykowym wykończeniem, dlatego niezbyt często sięgam po produktu tego typu. Zdecydowanie bardziej wolę szminki! Jeśli chodzi o Stay with me, to jest to produkt dość trwały jak na błyszczyk, ale co za tym idzie bardzo klejący... Odcień który posiadam jest najbezpieczniejszy z całej gamy, ale fanki bardziej wyrazistych kolorów też znajdą coś dla siebie. Możliwe, że ja i skuszę się na kolejny egzemplarz. ;)

Jeśli chodzi o moje majowe zużycia, to to już wszystko. Dajcie znać jak tam Wasze zużycia w ostatnim czasie. Znacie bohaterów dzisiejszego posta? Lubicie projekty Denko?

PS. Jestem po którejś z kolei zarwanej nocce z rzędu, które sponsorują ostatnie w tym semestrze wejściówki i kolokwia, więc wybaczcie mi ewentualne roztargnienie, niedociągnięcia i blogową nieobecność. Staram się zawsze dawać z siebie 200%, ale chyba dotarłam do momentu kiedy mój organizm zaczął się buntować, a mnie zaczęło brakować energii. O żadnych trwałym naładowaniu baterii póki co nie ma mowy, ale dzisiaj mam zamiar się przynajmniej wyspać, więc zmykam do łóżka zanim do rzeczywistości przywróci mnie dzwoniący budzik. Dobrej nocy! :*
PS2. Dacie wiarę, że to już czterysetny post na moim blogu? :)))) 

23 mar 2014

Denko- podsumowanie lutego i marca.

Spokojny, niedzielny poranek to idealny moment na podzielenie się z Wami moją opinią na temat kilkunastu produktów, które udało mi się zużyć w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Zapraszam na projekt DENKO! 

W styczniu takiego postu nie było, ale musicie uwierzyć mi na słowo- byłam dosłownie chodzącą beznadzieją jeśli chodzi o zużywanie kosmetyków i jakby tego było mało- otworzyłam chyba wszystko, co tylko dało się otworzyć. ;) Tym większym osiągnięciem wydają się być moje lutowo-marcowe zużycia. A będę lukrować dziś na potęgę i daję słowo, że gdy uda mi się przebrnąć w końcu przez skumulowane zapasy kosmetyków, którym winna jest moja natura chomika, wrócę do wielu z tych, które pokażę Wam i opiszę w dzisiejszym poście. Do powiedzenia mam całkiem sporo, także zaczynamy! 


1. SZAMPON PRZECIWŁUPIEŻOWY PIROLAM
Mój ulubieniec jeśli chodzi o profilaktykę. :) Używałam go zapobiegawczo co któreś mycie i za każdym razem kiedy zaczynałam odczuwać swędzenie i podrażnienie skóry głowy. Z większymi problemami sobie nie poradzi, ale jako "pierwsza pomoc" sprawdza się naprawdę nieźle. Do tego ładnie pachnie, dobrze oczyszcza, ale nie plącze włosów i nie przesusza ich jakoś bardzo. To już chyba moje czwarte, albo piąte opakowanie. Szukajcie go w aptekach!

2. SKONCENTROWANY SZAMPON WZMACNIAJĄCY DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I WYPADAJĄCYCH PHARMACERIS
Jeśli chodzi o wypadanie włosów, to nie zauważyłam po nim raczej żadnej poprawy, ale i tak się polubiliśmy. :)  Dobrze oczyszcza skórę głowy, nie podrażnia jej, a włosy wyglądają po nim po prostu ładnie. Jest bardzo wydajny, cudnie pachnie, a w promocji można go dorwać nawet za 20 zł. Na pewno jeszcze do niego wrócę. To już mój trzeci szampon Pharmaceris, ze wszystkich jestem bardzo zadowolona i wersje do skóry łojotokowej oraz z łupieżem suchym również mogę Wam szczerze polecić. 

3. EKSPRESOWA MASKA DO WŁOSÓW DULASENSES RICH REPAIR GOLDWELL
Nakładałam ją od połowy włosów jako zwykłą odżywkę przy każdym myciu i całkiem mi się sprawdzała. Włosy ładnie się po niej układały i rozczesywały, ale warto zaznaczy, że ja nie mam z nimi właściwie żadnych problemów (no oprócz tego, że lecą na potęgę) i nawet umyte samym szamponem wyglądają dobrze (o ile trzy włosy na krzyż mogą wyglądać dobrze :P). Na zakup pełnowymiarowego opakowania się nie skuszę ze względu na cenę, ale maska sama w sobie jest naprawdę całkiem fajnym produktem. 


4. PŁYN MICELARNY BEBEAUTY
Stały bywalec w mojej łazience, który swego czasu wychwalałam pod niebiosa, teraz niestety zaczął mnie trochę podrażniać... Nie dzieje się tak za każdym razem i nie wiem od czego to zależy. W każdym razie jeśli jeszcze nie znacie tego produktu, to mimo wszystko polecam Wam go przetestować. U mnie przez kawał czasu sprawdzał się idealnie i bez zarzutów, jest duża szansa, że sprawdzi się i u Was. Cena również jest bardzo, ale to bardzo zachęcająca.

5. DELIKATNA PIANKA OCZYSZCZAJĄCA DO SKÓRY ALERGICZNEJ I WRAŻLIWEJ PHARMACERIS 
Genialny produkt! Cudowny do porannego oczyszczania twarzy, ale z delikatnym makijażem również sobie poradzi. :) Bardzo wydajna! Opakowanie o pojemności 50 ml wystarczyło mi prawie na miesiąc codziennego używania. Jest łagodna, delikatna, nie przesusza, a jej używanie to właściwie sama przyjemność. Na bank jeszcze się spotkamy. :)


6.  ŻEL POD PRYSZNIC ORGINAL SOURCE MANGO&MACADAMIA
Wiele razy pisałyście mi, że te żele Was przesuszają, ja je bardzo lubię i często do nich wracam. Oryginalne, niebanalne zapachy wśród których każda z nas znajdzie coś dla siebie. Moją ulubioną wersją jest malinowo-waniliowa i od niedawna również kokosowa, ale trzeba przyznać, że zapachowy duet mango i makadamia też ma coś w sobie i bardzo dobrze mi się kojarzy. Zapach idealny na lato, pachnie w całej łazience i dość długo utrzymuje się na skórze. :)

7. ŻEL POD PRYSZNIC BALEA FIJI PASSIONFRUIT
Moja obsesja na punkcie żeli Balea trwa w najlepsze, całe szczęście że mam ich jeszcze trochę w swoich zapasach. Ten polubiłam za zapach i cudowny smerfowy kolor. Więcej na jego temat znajdziecie w TYM poście i właśnie tam odsyłam wszystkich bliżej zainteresowanych. :)


8. ZMYWACZ DO PAZNOKCI ISANA Z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM
Zmywacz jak zmywacz, ale lubię go bo jest wydajny i nie muszę latać uzupełniać braków co tydzień. Radzi sobie właściwie z każdym lakierem, nie przesusza jakoś bardzo paznokci, wracam do niego w kółko, a to chyba o czymś świadczy.

9. OLIWKOWY BALSAM DO UST ZIAJA
Bardzo, bardzo fajny produkt, do którego wróciłam po długiej przerwie. Ślicznie pachnie i naprawdę dobrze nawilża. Opakowanie w tubce jest wygodne i według mnie zdecydowanie bardziej wydajne niż sztyft. Aktualnie w Rossmannie w promocji za niecałe 4 zł, także jeśli jesteście zainteresowane, to biegnijcie. Sama mam zamiar skusić się teraz na wersję kokosową i kakaową. Polecam!


9. MASKARA CLUMP DEFY MAX FACTOR
Bardzo dobry tusz do rzęs, ale chyba niekoniecznie dla mnie. Polecam dziewczynom, które lubią delikatnie podkreślone rzęsy, wydłużone, idealnie wyczesane. Sprawdzi się u Was super, bo daje naprawdę naturalny efekt właściwie od razu po otwarciu. To jeden z tego typu (nielicznych swoją drogą) produktów, którym nie trzeba dawać czasu. ;) Ja lubię jednak trochę bardziej podkreślone rzęsy, więc w moim przypadku nie było mowy o efekcie "wow", ale zdaję sobie sprawę, że ten produkt zdecydowanie znajdzie swoje zwolenniczki. Szczoteczka jest bardzo podobna do słynnego  żółtego tuszu z Lovely Curling Pump Up, jednak efekt zdecydowanie  bardziej subtelny. Trwałość i wydajność bez zarzutu. Cena dość wysoka, ale warto polować na promocje. Jeśli Wasze rzęsy z natury są ładne i długie, albo zwyczajnie szukacie produktu, który delikatnie je podkreśli to z czystym sumieniem polecam Wam ten produkt. Zwolenniczki bardziej dramatycznego efektu powinny go sobie odpuścić.

10. LAKIER DO PAZNOKCI GOLDEN ROSE #266
Piękny kolor mlecznej czekolady, który niestety zgęstniał do tego stopnia, że nie jestem w stanie już go dłużej używać. Ostatnio jakoś nie po drodze mi z lakierami GR, co nie zmienia faktu, że nadal bardzo je lubię. Więcej na jego temat opowiedziałam Wam wieki temu w TYM poście, zapraszam.

11. CZARNY EYELINER WIBO
Jak za 5 zł to naprawdę niezły produkt. Cieniutki pędzel jest precyzyjny i dość łatwy w obsłudze. Pigmentacja całkiem dobra, trwałość również bez zarzutów. Teraz mam ochotę przetestować coś nowego, ale przy ograniczonym budżecie pewnie jeszcze do niego wrócę.


12. ANTYBAKTERYJNA, OCZYSZCZAJĄCA MASECZKA NA TWARZ PERFECTA 
Jedna z moich ulubionych jeśli chodzi o Perfectę. To nie jest co prawda jeden z tych produktów, w przypadku których od razu po użyciu zobaczycie efekty, które powalą Was na kolana, ale regularne stosowanie zdecydowanie uspokaja cerę. Polecam spróbować na sobie.

12. PRÓBKA SZAMPONU DERMATOLOGICZNEGO ELESTABION S FLOSLEK
Zapowiadał się całkiem fajnie, ale dwie saszetki to zdecydowanie za mało, żeby powiedzieć na jego temat coś więcej. Jeśli wiecie czy dostanę go w SuperPharmie to dajcie znać. :)

13. REGENERUJĄCA MASECZKA Z GLINKĄ BRĄZOWĄ ZIAJA
Nie wiem która to już saszetka, ciągle wracam do tej maseczki, bardzo fajnie się u mnie sprawdza. :)

I to już koniec tego posta tasiemca. :) Koniecznie dajcie znać czy używałyście któregoś z pokazywanych przeze mnie dzisiaj produktów, jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!
Zmykam na śniadanie życząc Wam udanej niedzieli i dużo słońca w nadchodzącym tygodniu! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...