18 wrz 2015

Kosmetyki na wakacjach.

... czyli o tym co zabrałam ze sobą na wakacje do Grecji. :) Dzisiejszy, tym razem stricte kosmetyczny post zamyka powoli serię letnio-wakacyjnych wpisów na moim blogu. Przy najbliższej okazji zamierzam już zaprosić Was na wrześniowo-październikową wishlistę i inne około jesienne tematy. W między czasie pojawią się jeszcze ulubieńcy ostatniego miesiąca i uwielbiany przeze mnie projekt DENKO, ale o tygodniu marzeń na Kosie powoli przestaję już trąbić. ;)

Pomyślałam, że tego typu post będzie fajną okazją, żeby nie tylko zaspokoić Waszą ciekawość, ale przy okazji opowiedzieć Wam jak poszczególne produkty sprawdziły się u mnie w czasie upalnego, greckiego tygodnia. Pojawi się trochę nowości, a jako że z haulami zakupowymi ostatnio mi zupełnie nie po drodze, bo wszystko kupuję na raty, to dobry moment by pokazać Wam co ciekawego wpadło do mojej kosmetyczki w ostatnim czasie. Miłego czytania!


Skupię się dzisiaj na pielęgnacji, bo jeśli chodzi o makijaż, to poleciały ze mną sprawdzone i dobrze Wam już znane produkty. Nie lubię zabierać ze sobą dużo kolorówki, więc do lekkiego kremu CC (Bourjois), maskary (VML So Couture L'Oreal) i ulubionych wypiekanych cieni do powiek (Isadora), dorzuciłam jedynie czerwony błyszczyk (L'Oreal), który odwalał całą robotę. Niepotrzebnie zaszalałam z korektorem i chwyciłam nowy egzemplarz, który okazał się być totalnym bublem, ale o nim opowiem Wam przy innej okazji. Dzisiaj nie zamierzam podnosić sobie ciśnienia. ;)


Wracając jednak do kosmetyków pielęgnacyjnych, to na wakacje w europejskich tropikach niezbędne są kosmetyki do i po opalaniu. Jeśli chodzi o ochronę przeciwsłoneczną to zabraliśmy ze sobą:

- krem z filtrem do twarzy SPF 30 Etre Belle- nie zdążyliśmy go użyć, bo cały czas sięgaliśmy po krem Pharmaceris, o którym za chwilę
- tropikalny krem z filtrem SPF 30 Sun Ozon- już po pierwszym użyciu zdążyłam pokochać go za zapach, uważam że to jeden z fajniejszych kosmetyków tego typu na rynku. Bardzo Wam ten produkt polecam, bo używanie go to istna przyjemność
- olejek do opalania w sprayu SPF 25 Sun Ozon- błyskawicznie się wchłania, nie zostawia zupełnie tłustej warstwy na skórze i oczywiście spełnia swoje zadanie, a do tego nie kosztuje fortuny, więc również z czystym sumieniem mogę go Wam polecić
- egzotyczny olejek do opalania SPF 15 Kolastyna- spodziewałam się ładniejszego zapachu, więc jestem trochę zawiedziona. W przeciwieństwie do poprzedniego produktu, to już typowy "tłuścioch", pozostawia na skórze tłustą, typową dla olejków warstwę, ale mnie ona osobiście nie przeszkadza, lubię taką formę kosmetyków do opalania. Ma w składzie parafinę, więc jeśli jej nie lubicie, to też nie będziecie zadowolone. Dla mnie jest ok, ale mógłby trochę ładniej pachnieć. ;)

Jeśli chodzi natomiast o produkty po opalaniu, to od lat jestem wierna Ziaji i serii Sopot Sun i tym razem również się nie zawiodłam. Zarówno mleczko chłodzące, jak i utrwalające opaleniznę mają ode mnie piątkę z plusem, a do tego kosztują przysłowiowe grosze.


Idziemy dalej. :)

- żel pod prysznic brzoskwinia i nektarynka La Petit Marseillais- jedyni te żele lubią inni zupełnie nie rozumieją nad nimi zachwytów. Ja miałam okazję używać tylko tej jednej konkretnej wersji (to już moje trzecie opakowanie) i powiem szczerze, że ją uwielbiam. Na plus zasługuje genialny zapach (słodki, owocowy i taki "prawdziwy") i fakt, że pomimo lekkiej, żelowej konsystencji produkt zupełnie nie przesusza skóry. Dobrze się pieni i robi to co robić powinien, ja nie wymagam od żeli pod prysznic cudów. ;)
Zawsze na wyjazdy zabieram ze sobą duże opakowanie tego typu produktów, bo idą u mnie jak woda, a z hotelowych żeli i mydełek nie lubię korzystać...

- grejpfrutowy sorbet do ciała The Body Shop- pięknie pachnie i chyba już do końca życia ten zapach będzie mi się kojarzył z tym konkretnym wyjazdem (też tak macie?). Fajny na upały, bo szybko się wchłania, a trzymany w lodówce sprawdza się wręcz genialnie na opaloną skórę, ale muszę przyznać, że nie nawilża jakoś spektakularnie. Poleciłabym go raczej do niewymagającej skóry i głównie ze względu na zapach. Jeśli oczekujecie dobrego nawilżenia, to nie będziecie z tego produktu zadowolone.

- peeling do ciała Sunrise z serii Let's Celebrate Farmona- dla wielu z Was peeling na wakacyjnym wyjeździe to pewnie zupełny zbytek, ja z kolei już tyle razy żałowałam, że nie mam ze sobą żadnego zdzieraka, że teraz zawsze zabieram ze sobą małe, poręczne opakowanie. Peelingi Farmony są niedrogie i wbrew pozorom całkiem niezłe do codziennego stosowania. Na wyjazdy super. ;) Najbardziej lubię wersję malinowo-jeżynową z serii Tutti-Frutti, bo pachnie jak malinowa mamba, ale Sunrise lokuje się na podium zaraz za nią. Jeśli lubicie perfumy Beyonce Heat Rush, to koniecznie musicie sięgnąć po ten produkt. :)

- masło do ciała truskawka i guawa Organique- ten produkt dostałam w prezencie od mojej współlokatorki i czekał razem ze mną na ten wyjazd. Jakie to szczęście, że nikt nie każe mi wybierać, czy bardziej kocham to masło za zapach, czy za nawilżenie jakie daje. Jest naprawdę genialny! Ma zbitą konsystencję, ale pod wpływem ciepła dłoni zmienia się w delikatny olejek, przepięknie nawilża ciało i z powodzeniem zastąpi nam perfumy. Zapach jest cudowny, bardzo intensywny i niesamowicie długo utrzymuje się na skórze. To jeden z tych produktów, których dosłownie szkoda mi używać... Spora dawka luksusu zamknięta w niewielkim opakowaniu. Spróbujcie koniecznie, jestem pewna, że zimą też sprawdzi się genialnie!


- płyn micelarny Garnier Essentials
- płyn micelarny BeBeauty przelany w mniejsze opakowanie
Płyny micelarne też idą u mnie jak woda, szczególnie kiedy nie nakładam makijażu i kilkakrotnie chcę odświeżyć skórę w ciągu dnia. Oba produkty sprawdziły się u mnie bez zarzutów. Nie wiedziałam, że Garnier występuje w takiej małej pojemności, teraz będę sięgać po niego za każdym razem, gdy będzie szykował mi się jakiś wyjazd.
- krem nawilżająco-kojący do skóry z niedoskonałościami SPF 30 Pharmaceris- mój zeszłoroczny ulubieniec, opowiadałam Wam o nim w TYM poście, więc tam odsyłam wszystkich zaiteresowanych
- Effaclar Duo [+] La Roche Posay- przy zmianie wody cera lubi szaleć, więc bez kremu do zadań specjalnych się nie ruszam. ;) Recenzja TU
- żel pod oczy i na powieki ze świetlikiem lekarskim i bławatkiem Floslek- mam, więc zużywam, ale raczej do żeli Floslek już nie wrócę, odkąd posmakowałam dermokosmetyków, wydają mi się zdecydowanie za słabe i za mało nawilżające.
- żel do mycia twarzy Dermedic- również przelany w mniejsze opakowanie. Bardzo fajny, delikatny produkt o przyjemnej, kremowej konsystencji. Więcej opowiem Wam o nim w najbliższym projekcie denko, bardzo możliwe, że jeszcze do niego wrócę.


- odżywka do rzęs Revitallash- kuracja trwa nawet na urlopie. ;)
- antyperspirant Nivea- zależało mi na małym opakowaniu, więc skusiłam się na ten. Jest jak najbardziej ok, ale tak jak wielokrotnie powtarzałam, u mnie wszystkie antyperspiranty sprawdzają się dobrze.
- Carmex waniliowy w sztyfcie SPF 15- mówcie co chcecie, ja go kocham. ;)
- próbka serum do włosów Biowax
- próbka masła do ciała Farmona 
Obu nie użyłam, nie pytajcie czemu je w ogóle zabrałam. :P 


 Produkty pierwszej potrzeby. ;)

Skleroza nie boli i z tego powodu na zdjęcie nie załapały się perfumy, a zabrałam ze sobą zapach, który uwielbiam i który mam już zresztą na wykończeniu, a mowa o Rihanna Reb'l fleur. Jest niesamowicie ciepły, kobiecy i zmysłowy! Poświęciłam mu osobny post, więc jeśli macie ochotę, zajrzyjcie TU.

Dajcie znać czy znacie któryś z pokazanych dzisiaj przeze mnie produktów. Jestem bardzo ciekawa, czy na wyjazdy zawsze zabieracie miniaturki czy czasami tak jak ja tachacie ze sobą pełnowymiarowe opakowania? 

Na dziś to już wszystko, pozdrawiam Was ciepło, do napisania w niedzielę!

https://instagram.com/soonnaaillee/

6 komentarzy:

  1. Ja najczęściej przelewam produkty do mniejszych opakowań, jeśli oczywiście mam taką możliwość, bo zależy to od konsystencji i opakowania kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pytanie czy lecieliscie z biurem czy sami organizowaliscie te wakacje? ja zupełnie nie wiem jak się za to zabrać, zachęciłas mnie wyspa kos ale nie ufam biurom a zorganizować taki rejs po morzu to nie jest prosta sprawa. bardzo proszę o odpowiedź i sugestie. pozdrawia
    i dzięki za poprzedni wpis ;-)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lecieliśmy z TUI i jesteśmy bardzo zadowoleni.
      Wycieczkę wykupiliśmy u naszego rezydenta, ale w pobliżu portów (Kos, Kardamena) jest sporo miejsc i lokalnych biur podróży, które oferują podobne wycieczki w korzystniejszych cenach. Na własną rękę też spokojnie można popłynąć, wiele osób tak robi, ale ja niestety nie mam doświadczenia, więc nie pomogę w tej kwestii.
      Dzięki za miłe słowa. :)

      Usuń
  3. Miło się zrobiło na wspomnienie wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedys mialam Revitalasha i bardzo mi (a wlasciwie moim rzęsom) pomogl. Hmm, no tak, kosmetyki do opalania (oraz po!) to podstawa pielegnacji w cieplych krajach :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe produkty zabrałaś! Zainteresowałaś mnie tym mleczkiem po opalaniu z Ziaji - z pewnością wypróbuję w nastepne wakacje :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...