3 mar 2016

Wielkie wyjście? Nowości z SheIn.

Witam Was czwartkowo. :)
Od ostatniego wpisu minęło ponad półtora tygodnia, a ja mam wrażenie jakby było to co najmniej wczoraj... Mój ukochany luty przeleciał nie wiadomo kiedy... Odliczałam dni do swoich urodzin, a te minęły jak oszalałe, a potem już tylko zarwane noce, deficyt snu i zaliczenie za zaliczeniem. Mój organizm ewidentnie domaga się dzisiaj "cheat day" od nauki, postanowiłam więc trochę przystopować, odpocząć i przy okazji wpaść do Was z nowym postem. Pokażę Wam pięć nowości z SheIn, które wybrałam dla siebie i zamówiłam z myślą o tak zwanych większych wyjściach. Walentynki, moje 23-urodziny, Dzień Kobiet i seria mniejszych i większych spotkań, które szykują nam się na przełomie lutego i marca, to dobre okazje do tego, by zasilić swoją szafę o kilka nowych sukienek. :) Dajcie znać czy moje nowości przypadły Wam do gustu! Po cichu liczę, że uda mi się czymś Was zainspirować i znajdziecie w dzisiejszym poście dla siebie coś ciekawego. Miłego oglądania!


CZERWONA SUKIENKA Z PÓŁGOLFEM 
Rozmiar XS


Spodobała mi się na stronie już dawno, ale nigdy nie miałam okazji, by ją zamówić. Lepszej niż mała urodzinowa impreza chyba nie będzie. :) Jest super wykonana, bardzo ładne dopasowuje się do sylwetki i naprawdę mogę ją Wam polecić. Ani trochę się nie zawiodłam. :) Koniecznie dajcie znać co myślicie! 


SUKIENKA Z FALBANKĄ
Rozmiar XS


Uwielbiam butelkową zieleń, uważam że to jeden z najładniejszych kolorów dla blondynek. :) Od dawna chorowałam na sukienkę z falbanką w okolicach bioder, ale przy moim niskim wzroście znalezienie idealnej graniczyło z cudem... Ta z SheIn strasznie mi się podoba! Ma przepiękne rękawy, super materiał i po delikatnym zwężeniu z boku pasuje na mnie idealnie. Najchętniej nosiłabym ją na okrągło... :)
Mój aparat niestety kompletnie nie oddaje jej odcienia, więc jeśli jesteście zainteresowane, to zajrzyjcie na stronę. W rzeczywistości jest jeszcze ładniejszy! 


SREBRNA ROZKLOSZOWANA SPÓDNICZKA
One size


Zrobiła prawdziwą furorę, gdy miałam ją na sobie. :) Jest piękna i można nosić ją naprawdę na tysiąc sposobów... Ze zwiewną koszulą, dopasowanym półgolfem, prążkowaną bluzką, krótkim białym sweterkiem... Jest naprawdę bardzo dobrej jakości i ładnie układa się na sylwetce. Dla wyższych osób jednak będzie zdecydowanie za krótka, sprawdźcie wymiary na stronie. 


CZARNY KOMBINEZON Z KORONKOWYMI WSTAWKAMI
Rozmiar M


Zamówiłam M-kę, bo chciałam żeby był trochę luźniejszy, ale niestety jest na mnie odrobinę za duży, więc będzie trzeba go odrobinę zmniejszyć. Oprócz koronkowych wstawek, zauroczyła mnie linia dekoltu i cienkie, nieregulowane ramiączka (nie wiem, czy tylko ja nie znoszę tych regulowanych?!). Minusem może być materiał, jest sztuczny i jeśli lubicie dobre jakościowo rzeczy, to zdecydowanie nie przypadnie Wam do gustu. 
Ja mimo wszystko jestem z niego zadowolona, myślę że będzie bardzo ładnie wyglądał w letnie wieczory, do opalonej skóry i sandałków na obcasie. 


Zamówiłam jeszcze biało-czarną sukienkę, którą miałam na sobie w walentynkowy wieczór i którą zostawiłam niestety w domu (skleroza nie boli :P). Dokładniej pokażę ją Wam przy okazji kolejnego postu tego typu.

BIAŁO CZARNA SUKIENKA OVERSIZE 
Rozmiar S


Zamówiłam S-kę, ale myślę, że XS też byłaby jak najbardziej ok. Koniecznie chciałam zwrócić Wam uwagę na materiał, ponieważ na stronie sukienka wygląda na wykonaną z dość grubego materiału, który w rzeczywistości jest lejący i bardzo cienki, co zdecydowanie nadaje jej elegancji. Wygląda świetnie zarówno w wydaniu oversize z kozakami za kolano,  jak i z paskiem podkreślającym talię i szpilkami. Zebrała dużo komplementów i na pewno chętnie będę ją nosić.


 Kupiłam jeszcze kilka rzeczy, ale pokażę je Wam dopiero za jakiś czas, gdy zrealizuję całe swoje plany zakupowe na wiosnę. :) 

Tymczasem pozdrawiam Was ciepło i zachęcam do podglądania mojej codzienności na instagramie. 
Buziaki!

INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

21 lut 2016

Nowości w kosmetyczce.

Pierwszy od dawna samotnie spędzany niedzielny poranek przyprawia mnie o złość i funduje nie najlepszy humor na resztę dnia. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się już do rodzinnego śniadania i zapachu kawy, który w niedzielę wydaje się być jeszcze bardziej wyjątkowy niż zwykle. Moja druga połówka, którą zwykle o tej porze doprowadza do szału mój dzwoniący od piątej rano budzik i wrodzone poukładanie, z którym stara się walczyć sprowadzając mnie na złą stronę mocy swoim "jeszcze piętnaście minut", też nie mogła być tu teraz ze mną... Bydgoszcz nie pachnie dziś szczęściem, a ja na samą myśl o jutrzejszej wejściówce, którą rozpoczynam nowy semestr (powiedzcie, że nie tylko u mnie sesja całym rokiem...) wkurzam się niemiłosiernie... Że też nie wymyślili jeszcze lekarstwa na tęsknotę. :P
Wyciągnęłam zatem nowy koc, opatuliłam się nim szczelnie i z kubkiem ciepłej wody z cytryną, którą od jakiegoś czasu zaczynam każdy dzień, nadrabiam zaległości w blogosferze. Przygotowałam dzisiaj dla Was krótki przegląd nowości, które jakiś czas temu powiększyły mój kosmetyczny zbiór. Mam nadzieję, że wypatrzycie dla siebie coś ciekawego. :)

Na początek może styczniowe Shiny, co do którego osobiście mam mieszane uczucia...


W środku znalazłam siedem produktów, z czego 5 jest produktami pełnowymiarowymi.

1) YASUMI EYES&LIPS CONTOUR CREAM (29zł/5ml)- miniaturka kremu pod oczy, który akurat bardzo przydał mi się na nasz wyjazd do Krakowa. Użyłam go kilkanaście razy i jest całkiem przyjemny, ma delikatną konsystencję, dobrze się wchłania i nie podrażnia oczu, ale chyba nie pokusiłabym się o zakup pełnowymiarowego opakowania, gdyż cena jest dość wysoka. Natomiast fajnie było go przetestować. :)

2) WIBO LAKIER DO UST (produkt pełnowymiarowy, 10,50zł/10ml)- trafiłam na odcień czerwony, który mam już w swojej kolekcji, ale w starszej, bardziej płynnej formule. Nowa jest według mnie dużo przyjemniejsza w aplikacji i trwalsza. Nie sięgam po ten produkt zbyt często, raczej od wielkiego dzwonu, bo nie noszę takich kolorów na co dzień, więc nieszczególnie cieszy mnie obecność drugiego egzemplarza w pudełku.

3) ADIDAS ANTYPERSPIRANT CLIMACOOL (produkt pełnowymiarowy)- upominek od Inspired by, mnie trafił się akurat produkt z pudełka Ewy Chodakowskiej, który według mnie jest najsłabszą opcją ze wszystkich dostępnych. W pudełku mogła pojawić się również maskara Rimmell, odżywka w piance Pantene, a także olejek kokosowy Efektima albo masło do ciała naszej polskiej marki Farmona. Antyperspirant zużyć zużyję, ale... mogło być lepiej. ;)

4) BIC golarka dla kobiet (produkt pełnowymiarowy, 7zł/szt)- podobnie jak w przypadku antyperspiranty- przyda się, ale bez szału. ;) Nie wiem jak Wy, ale ja niespecjalnie przepadam za produktami BIC jeśli chodzi o depilację... Zdecydowanie bardziej wolę Wilkinsona.
Zamiast maszynki w pudełku mógł pojawić się również produkt marki EQUALIBRA- nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów. Szkoda, że na nią nie trafiłam.

5) BALNEOKOSMETYKI brokatowy lakier do paznokci (produkt pełnowymiarowy, 19,90zł/11ml)- od sierpnia nałogowo noszę hybrydy, więc osobiście jest mi zupełnie zbędny i nieprzydatny...

6) SILCARE lakier do paznokci (produkt pełnowymiarowy, 5,99zł/szt)- jak wyżej...


W tym miesiącu wygrały miniaturki, gdyż kolejnym produktem, który oprócz kremu pod oczy, bardzo mnie ucieszył i który swoją drogą okazał się być moim hitem, jest:

7) MONTIBELLLO Kuracja do włosów 12 w 1 (25zł/50ml)- zupełnie nie znam tej marki i mam z nią styczność po raz pierwszy, ale muszę Wam powiedzieć, że zakochałam się w tym produkcie już po pierwszej aplikacji. Używam go jako odżywki w sprayu, na umyte i prawie suche już włosy przed ich rozczesaniem. Jest świetny. :) Moje włosy nie są zbyt wymagające, odkąd przestałam je farbować, prostować i suszyć, są naprawdę w dobrej kondycji i niewiele potrzeba im do szczęścia, ale ta odżywka sprawia, że wyglądają jeszcze lepiej niż zwykle. Są miękkie, sypkie, lśniące i pięknie pachną. Nie mogłam przestać ich dotykać. :) Myślę, że zaopatrzę się w pełnowymiarowy produkt, gdyż w moim przypadku taka odżywka starcza na całe wieki. Bardzo Wam polecam!

W pudełku jako upominek-niespodziankę znalazłam również koszulkę ze sklepu internetowego Pewex:


Będzie super do spania. :)

Podsumowując, w tym miesiącu pudełko niezbyt przypadło mi do gustu... Być może gdybym nie trafiła na antyperspirant i maszynkę, a przy tym nie odzwyczaiła się od tradycyjnych lakierów i nie miała identycznego produktu do ust, moja opinia wyglądałaby trochę inaczej. Tymczasem uważam, że w porównaniu do grudniowej edycji, box styczniowy wypada wyjątkowo słabo...
ShinyBox grudzień 2015

W poprzednim miesiącu pojawił się m.in genialny krem pod oczy marki Vianek, peeling kawowy Body Boom o boskim cynamonowym zapachu i pomarańczowy olejek do ciała Mokosh, który umilał mi zimowe wieczory. Pudełko według mnie było dużo bardziej przemyślane i trafione.
Nie będę się jednak teraz na ten temat rozwodzić, opowiem Wam o tych produktach w ulubieńcach.










Lecimy dalej! Pokażę Wam teraz moje mini zakupy z Rossmanna, Biedronki i SuperPharm.


Piankę ISANA lubię i używam jej od dawna, natomiast zestaw do włosów z pokrzywą i zieloną herbatą Joanna Naturia, wrzuciłam do koszyka, bo akurat był w promocyjnej cenie, a ja potrzebowałam czegoś na już (tak to już jest z tymi niespodziankami ;)). Muszę przyznać, że pierwsze wrażenia są całkiem pozytywne, myślę że moje cienkie, pozbawione objętości włosy mogą ten duet polubić. :) Szamponu używałam już wcześniej, jest lekki i dobrze oczyszcza skórę głowy, natomiast odżywka jest dla mnie nowością, ale pamiętam że swego czasu robiła niezłą furorę w blogosferze. Potestujemy i zobaczymy. :)


Płyn micelarny BeBeauty- nie używałam go całe wieki, bo nigdzie nie mogłam go dorwać. A bardzo lubię. :)

Emulsja do higieny intymnej Intimea- zazwyczaj używam produktów Ziaji, ale do Rossmanna w sesji było nie po drodze. Jest całkiem, całkiem.

Aktywny żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy Under 20- strasznie polubiłam się ostatnio z produktem do oczyszczania twarzy La Roche-Posay z serii Effaclar, ale zanim zdecyduję się na pełnowymiarowe opakowanie, chciałam spróbować jeszcze czegoś tańszego. Koleżanka poleciła mi ten produkt, bo u niej sprawdzał się tak samo dobrze, ale ja niestety widzę różnicę... Oczyszcza, ale lubi podrażniać skórę i ma tendencję do jej przesuszania. Nie wycisza też tak dobrze zmian, nie uspokaja skóry i generalnie raczej do niego nie wrócę. Na plus zaliczam cenę (dorwałam go za siedem złotych z kawałkiem) i wygodne opakowanie z pompką.


Emulsja do mycia twarzy z granatem Alterra- wrzuciłam ją do koszyka, bo pamiętam że wcześniej super się u mnie sprawdzała do porannego oczyszczania twarzy i tak zwanego "drugiego mycia" (do demakijażu według mnie totalnie się nie nadaje). Teraz nie sprawdza się w ogóle... Nie wiem czy przez rok tak zmieniły mi się upodobania kosmetyczne, ale strasznie denerwuje mnie uczucie, które ten produkt pozostawia na skórze... mam wrażenie, że skóra jest taka... niedomyta? Do tego lepka, klejąca... Drażni mnie też jakby lekko alkoholowy zapach, którego wcześniej zupełnie tu nie czułam. Dam jej jeszcze szansę, ale na dzień dzisiejszy jestem bardziej na nie niż na tak i zdecydowanie mam ochotę wrócić do miceli.

Oczyszczające plasterki na nos tea tree Beauty Formulas- plasterki jak plasterki, nie widzę między nimi większej różnicy. Są ok. :)

Oczyszczająco matująca maseczka z glinką termalną do cery mieszanej Perfecta- kupiłam ją, bo skończyła mi się glinka Organique i Mokosh, a chwilowo nie miałam możliwości ich zakupu. Powiem Wam, że dawno nie trafiłam na takiego bubla. Przede wszystkim ta maseczka w ogóle nie oczyszcza, mam wrażenie że mogłabym nie nałożyć jej wcale, efekt byłby dokładnie taki sam. Mało tego, strasznie podrażnia skórę... Zdecydowanie jej Wam nie polecam, nie jest warta nawet tych 11 zł, które zapłaciłam za nią w promocji.


Podkład Maybelline Affinitone- używałam go jakiś czas temu i nie był najgorszy. Od tamtej pory minęło trochę czasu, a kondycja mojej cery zdecydowanie się poprawiła, więc pomyślałam, że spróbuję, może tym razem może sprawdzi się lepiej. Pamiętam, że ubiłam jego efekt krycia i żółte tony, które ładnie maskowały zaczerwienienia. Jeśli macie ochotę przeczytać więcej na jego temat to odsyłam Was do TEGO posta. Nie był drogi, zapłaciłam za niego około 17-18 zł.

Korektor w płynie Miss Sporty #001 Light- w tej kategorii cenowej (mniej niż 10 zł) chyba nie ma sobie równych (lubię również korektor z Essence i Eveline, ale są ciut droższe). Jest lekki, rozświetlający, ładnie kryje delikatne zaczerwienienia i cienie pod oczami i na co dzień sprawdza się bez zarzutów. Po nieprzespanej nocy przydałoby się użyć coś bardziej kryjącego do tak zwanych zadań specjalnych, ale do codziennego, delikatnego, naturalnego makijażu jest jak najbardziej ok. To już moje kolejne opakowanie, nie widzę sensu, żeby przepłacać.

Konturówka Lovely Perfect Line #1- piękny, zgaszony odcień różu, idealny na co dzień. Świetnie współgra z większością szminek, które posiadam, ale lubię nakładać ją również na całe usta, bo daje piękny, matowy efekt. Może je co prawda trochę przesuszać, ale pomadka ochronna nałożona wcześniej spokojnie daje sobie z tym radę. :) Kredka nie jest bardzo trwała, utrzymuje się raczej do pierwszego posiłku, ale za taką cenę nie wymagałabym cudów. Za sprawą tego produktu zdecydowanie polubiłam kredki do ust i mam ochotę zaopatrzyć się w kolejne egzemplarze. Jeśli lubicie neutralne kolory na ustach i możecie mi coś polecić to będę bardzo wdzięczna!

Automatyczna konturówka Bell HypoAllergenic #03- zakochałam się w niej za sprawą mojej siostry, ale muszę przyznać, że ona wygląda w niej zdecydowanie ładniej (jak we wszystkim zresztą :D). Kolor jest piękny, ale bardzo intensywny i w moim przypadku jedynie na większe wyjścia. Nie lubię ciemnych ust na co dzień, nie podoba mi się taki look i toleruję go tylko u mojej siostry, która wydaje się być do czerwonych i wiśniowych ust, wręcz stworzona. Wracając jednak do samej kredki- jest trwała, ale bardzo przesusza usta, więc uważajcie. ;)


I ostatnie dwa produkty...


Maskara Mega Plush Maybelline- jeszcze jej nie używałam, ale bardzo  lubię tusze Maybelline, więc sądzę że i ten sprawdzi się u mnie dobrze.

Szminka Essence #02 All you need is red- kupiłam ją jeszcze w Zakopanem, chyba pod wpływem chwili i miałam na sobie aż... jeden raz. Nie mniej jednak kolor jest bardzo ładny, to trochę taka pomidorowa czerwień, która według mnie najbardziej pasuje blondynkom.



Na dziś to już wszystko. :)
Koniecznie dajcie znać czy miałyście styczność z którymś z bohaterów dzisiejszego posta i jakie macie zdanie na ich temat. Jest ciekawa co sądzicie o styczniowej edycji pudełka Shiny... jesteście zawiedzione zawartością tak jak ja, czy może wręcz przeciwnie? 

Czekam na Wasze komentarze, a sama uciekam wyczarować sobie jakieś pyszne śniadanie na poprawę nastroju, a później siadam już do tej nieszczęsnej farmakoekonomiki i walczę z materiałem na jutrzejszą wejściówkę.
Dzisiejszy post uświadomił mi jak bardzo chciałabym wrócić do regularnego blogowania... W kalendarzu czeka kilka pomysłów na nowe posty, trzymajcie kciuki, by mój zapał nie okazał się być słomiany i by czas pozwolił mi bywać tutaj częściej... :)

Ściskam ciepło!

INSTAGRAM

https://www.instagram.com/soonnaaillee/

26 sty 2016

Wyprzedażowe łupy. H&M | Medicine | Stradivarius | Reserved | SheIn

Dopiero co podniosłam się z łóżka, a już mam ochotę tam wrócić. Tęsknię za słońcem i delikatnym przymrozkiem, którymi rozpieszczał nas weekend fundując piękną zimę. Dzisiejsza mgła, roztopy, szarobure niebo i sześć stopni na plusie sprawiają, że Bydgoszcz wygląda wyjątkowo smutno, a ja najchętniej zamknęłabym się w domu i w towarzystwie wielkiego słoika Nutelli próbowała zmierzyć się z tą pogodą z czwartego piętra, unikając jednocześnie zasmaganych wiatrem włosów i przemoczonych butów.

Zanim jednak pojawię się na zajęciach (na które gdybym mogła, to wcale bym się dziś nie wybrała),  postanowiłam poprawić sobie humor i zacząć dzień od nowego posta dla Was. Obiecałam Wam co prawda trochę prywaty i noworoczne podsumowanie minionego roku, ale choć taki post powstał i dawno jest już skończony, cały czas zamieszkuje wersje robocze... Obawiam się, że pewne rzeczy stracą w pewnym stopniu swoją magię, intymność i wyjątkowość, gdy przestaną być tylko moje (nasze...) Z drugiej strony, myśl by podzielić się z Wami swoim szczęściem i receptą na nie, cały czas chodzi mi gdzieś tam niebezpiecznie po głowie.... Myślę, myślę, myślę...

Póki co zapraszam Was dzisiaj na drugi z kolei post zakupowo-ubraniowy. Tym razem pokażę Wam swoje wyprzedażowe łupy, które są na tyle aktualne, że na pewno będziecie mogły dorwać je jeszcze w sklepach. Wszystkim tęskniącym za kosmetyczną tematyką mogę obiecać, że taki post pojawi się w okolicach weekendu. Bardzo chciałabym również wrócić do serii miesiąc w zdjęciach, mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli...

Koniec tego wstępu, zaczynamy!

Na początek dwie nowości z SheIn, na które czekałam wyjątkowo długo. Zamówiłam dwa swetry, z myślą o zimie, mrozie i sylwestrowym wyjeździe w góry, ale niestety dotarły do mnie dopiero niedawno.

KREMOWY SWETER Z WIĄZANIEM 
One size 


Generalnie bardzo mi się podoba, choć na stronie wyglądał bardziej na biały. W rzeczywistości jest zdecydowanie kremowy. To również pierwsza rzecz z SheIn, która po wyjęciu z paczki uraczyła mnie zapachem "chińskich ubrań", jeśli wiecie co mam na myśli. ;) Na szczęście po praniu wszystko jest ok, sweter zachował swój kształt i fason i na chwilę obecną jestem z niego zadowolona, miałam go już na sobie kilka razy i myślę, że mogę go Wam polecić. 


SZARY SWETER Z ROZCIĘCIAMI
One size


Przyznam szczerze, że tutaj jestem nieco rozczarowana, gdyż na stronie miał zupełnie inną, prążkowaną strukturę, za sprawą której tak bardzo mi się spodobał... W rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej, jest to widoczne również przy linii dekoltu i wykończeniu na dole. Gatunkowo też nie jest najlepszy. 
Myślę, że będę go nosić, bo do woskowanych spodni i dużego naszyjnika wygląda ładnie, ale nie wróżę mu zbyt długiej kariery w mojej szafie. Podejrzewam, że po kilku praniach strasznie się rozciągnie i będzie zwyczajnie do wyrzucenia. Nie polecam! 








DŁUGI ROZPINANY KARDIGAN
H&M 



Długo szukałam czegoś grubego, ciepłego, dobrego gatunkowego, z kieszeniami i w moich kolorach. :) Okaz idealny znalazłam w H&M i choć kupiłam go w cenie regularnej (99,00 zł) nie żałuję ani złotówki, bo naprawdę go uwielbiam. :) Pasuje mi właściwie do wszystkiego- do delikatnym sukienek, czarnych rurek, wykończonych koronką szortów... Z dżinsami i zwykłym białym T-shirtem też wygląda super! Myślę że będę nosić go również wiosną i jesienią, tak się cieszę z tego zakupu, że gdybym miała na zbyciu stówę, to kupiłabym drugi taki sam. Jest dostępny w obecnej kolekcji, więc jeśli jesteście zainteresowane, to na pewno jeszcze go dorwiecie! 

BIAŁY PUCHATY SWETEREK
Reserved 

  
Podobał mi się już dawno, ale cieszę się, że wstrzymałam się z zakupem, bo teraz dorwałam go połowę taniej. Pewnie nie spodoba się każdemu, ale ja jestem w nim zakochana i wręcz szkoda mi go nosić (powiedzcie, że też tak czasem macie :P). Jest delikatny, kobiecy, taki trochę cukiereczek. :) Zresztą ja uwielbiam biel w szafie... :) 

DOPASOWANA MINI SUKIENKA 
STRADIVARIUS 

Mała czarna w trochę bardziej wyjątkowym wydaniu. Zauroczyła mnie prążkowana struktura i motyw srebrnej nitki. Chodziłam za nią dobry miesiąc aż w końcu przecenili ją na niecałe 50 zł. Musiałam ją mieć. :) Bardzo dobrze czuję się w takim kroju, to jeden z moich ulubionych fasonów sukienek. Na pewno nie raz będziecie miały okazję zobaczyć mnie w niej na i nstagramie.  


PÓŁGOLF Z PRĄŻKOWANĄ STRUKTURĄ
Stradivarius 

Najpierw kupiłam bordowy i tak go polubiłam, że kilka dni później skusiłam się na podobny, tym razem szaro-biały egzemplarz. 


SPÓDNICZKA W STYLU BOHO 
Medicine 


Nie raz polecałam Wam już ten sklep, bo mają bardzo proste, ale jednocześnie oryginalne i nietuzinkowe ubrania (uwielbiam szczególnie ich męskie kolekcje), a w dodatku praktycznie non stop są tam jakieś promocje i rabaty.  Spódniczka na którą się skusiłam urzekła mnie nie tylko wzorem i zwiewnym materiałem, ale również ciekawym, asymetrycznym fasonem, którego niestety nie dałam rady w żaden sposób uchwycić na zdjęciach. Jeśli jesteście zainteresowane tym modelem (była dostępna również wersja czarna), to zajrzyjcie na ich stronę online, tam modelki w krótkich filmikach prezentują jak te ubrania prezentują się w ruchu, co swoją drogą jest świetną sprawą. 
Zamierzam nosić ją z botkami z frędzlami i kozakami za kolano do białej zwiewnej koszuli, ale myślę że latem sprawdzi się jeszcze lepiej. :) Bardzo ją Wam polecam! 


BIAŁA ZWIEWNA KOSZULA OVERSIZE 
Medicine 


A to właśnie wspomniana wcześniej koszula. Bardzo dobra gatunkowo, ale niestety strasznie się gniecie. Poprzednia, którą miałam już się zniszczyła, a to zdecydowany must have w mojej szafie, więc skorzystałam z wyprzedaży i zaopatrzyłam się w nowy egzemplarz. Po raz kolejny- ma bardzo ładny fason, ale jako, że jestem fotograficznym beztalenciem... same rozumiecie. Na pewno pokażę ją Wam na sobie za jakiś czas. 

Uff i to już wszystko. Dajcie znać czy coś spodobało się Wam szczególnie i czy lubicie wyprzedaże. Ja średnio za nimi przepadam, wszechobecny bałagan, chaos i brak moich rozmiarów doprowadza mnie do szału, ale muszę przyznać, że tym razem moje zakupy były wyjątkowo owocne. :) 

Ściskam Was ciepło i pozdrawiam! 

 INSTAGRAM

https://instagram.com/soonnaaillee/

5 sty 2016

O nowościach i zakupach w świąteczno-sylwestrowym klimacie.

Witam Was w Nowym Roku! Po magicznych sześciu dniach spędzonych w polskiej stolicy Tatr, powrót do codzienności jest wyjątkowo bolesny. Wrosłam w cudowny grunt beztroski i nicnierobienia i od kilkudziesięciu godzin próbuję zmusić się do działania, by wyrwać korzenie z leniwych przyzwyczajeń...
Zupełnie nie mogłam zabrać się do napisania tego posta... A bardzo chciałam to zrobić, zanim temat straci na aktualności. Miałam zamiar podzielić się z Wami swoją radością z świąteczno-sylwestrowych zakupów, które poczyniłam, a jeszcze większą z prezentów, które otrzymałam od swoich bliskich. Wiem, że bardzo lubicie takie posty, ja sama również chętnie je przeglądam, bo są dla mnie fajną inspiracją i okazją do tego, by podpatrzyć coś ciekawego dla siebie, siostry czy przyjaciółki. Mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu! Zapraszam do oglądania. :)

Jako, że rok 2015 pod względem zakupowym zdecydowanie upłynął mi pod znakiem butów, nie mogło zabraknąć nowości z tej kategorii również w świąteczno-sylwestrowym okresie. :) Wszystkie cztery pary udało mi się kupić korzystając z promocji w bardzo okazyjnych cenach.

Czarne zamszowe szpilki  
Deezee 


Rok temu kupiłam bardzo podobne w formie lakierowanej i szczerze je uwielbiam, ale niestety nie pasują do wszystkiego, więc potrzebowałam drugiego egzemplarza. Są piękne, ale bardzo wysokie i strasznie niewygodne, więc niestety nie mogę Wam ich polecić.

Matowe sandałki ze złotą blaszką
Deezee



Zamówiłam je z myślą o sylwestrowej sukience, ale ostatecznie stwierdziłam, że zimowa aura i minus piętnaście na za oknem niekoniecznie sprzyjają ich premierze i nie zabrałam ich ze sobą. Przydadzą się na inne większe wyjścia. ;)

Kozaki za kolano
Deezee (model Weronica) 


Nie macie pojęcia jak długo na nie chorowałam i jak długo szukałam idealnej pary, co przy moim niskich wzroście było nie lada wyzwaniem. Okaz doskonały (56 cm długości) udało mi się dorwać na Deezee. Od tej pory najchętniej bym ich nie ściągała! Są boskie, w dodatku ocieplane i bardzo wygodne i śmiało mogę stwierdzić, że to jeden z lepszych zakupów ostatnich miesięcy. Koniecznie zajrzyjcie na stronę, bo zdjęcie które zrobiłam zupełnie nie oddaje ich uroku.

Błękitne traperki 
Deezee 

Kupione typowo z myślą o wyjeździe do Zakopanego. Długo polowałam na swój rozmiar, w końcu się udało. Rozmiarówka jest co prawda trochę zawyżona, ale w przypadku butów zimowych nie ma to aż takiego znaczenia, przynajmniej w moim przypadku. Polecam, bo są ciepłe, zgrabne i niesamowicie wygodne!

Skórzana sukienka z wycięciem na plecach
Reserved  



Co tu dużo mówić, miałam kaprys na nową kieckę i chodziłam od sklepu do sklepu tak długo, aż ją kupiłam. Nie, zupełnie jej nie potrzebowałam. Tak, to się nazywa zakupoholizm. 
Ale małych czarnych nigdy za wiele. ;) 


Kopertówka Parfois 
Naszyjnik Stradivarius 


Nie pytajcie co podoba mi się bardziej. :) Długo marzyłam o takiej kopertówce puzderku, a naszyjnik przyda mi się nie tylko na wyjścia, ale również na co dzień do dzianinowych sukienek i grubych, jasnych swetrów. Dziękuję Mikołajowi!



 Bransoletka Lilou


Wymarzone Lilou z kotwiczką od siostry. :) #liloumania


Perfumy Flowerbomb Victor&Rolf 


A mówił, że już nigdy nie dostanę od niego perfum, bo mam siedem flakonów (M :*).
Dostałam ósmy, najpiękniejszy, wymarzony, idealnie słodki i kobiecy. Nie mam pojęcia kiedy i gdzie zarejestrował, że tak bardzo chcę go mieć...

Szlafrok
Esotiq  


Już mianowałam go swoim niezastąpionym towarzyszem długich, zimowych wieczorów i chłodnych poranków. Mogłabym mieszkać w sklepach z bielizną, a nowe piżamy cieszą mnie prawie tak samo mocno jak nowe szpilki, więc chyba nie muszę już dodawać, jak bardzo zaświeciły mi się oczy na widok tego prezentu.
 
Zdobycze z Zakopanego


Czapka z futrzanym pomponem (jeden z moich ulubionych tegorocznych zimowych trendów) i wełniane rękawiczki (biało-szare rzecz jasna :P).

Na koniec pokażę Wam jeszcze moje zamówienie z SheIn. Czekam jeszcze na jedną paczkę, bo tym razem z jakiegoś powodu zamówienie dociera do mnie podzielone... Nie mniej jednak po raz kolejny jestem bardzo zadowolona i obie rzeczy mogę Wam z czystym sumieniem polecić. Skusiłam się między innymi na dwie sukienki, które wybrałam z myślą o sylwestrze (złota, cekinowa) i wigilii (czerwona).
Często pytacie mnie o rozmiarówkę tych rzeczy... ja jestem niską i dość drobną osobą i muszę przyznać, że na mnie te rzeczy pasują idealnie. Zawsze kieruję się wymiarami podanymi na stronie i jak do tej pory sparzyłam się tylko jeden raz, z pozostałych zamówień byłam bardzo zadowolona.

Złota cekinowa sukienka
SheIn




Zapragnęłam w tym roku cekinowej sukienki, sama nie wiem dlaczego. :) Ta jest wprost idealna! Pięknie podkreśla sylwetkę, a wycięcie na plecach i ramionach nadaje jej trochę niebanalnego charakteru. :) Bardzo podoba mi się też ten odcień złota, nie jest żółty i nie wygląda tandetnie. Zdecydowanie mogę ją Wam polecić.


Czerwona sukienka w linii A 
SheIn
LINK DO STRONY


 

Jedyny jej minus jest taki, że przyszła strasznie pognieciona. ;) Na szczęście super się prasuje i ładnie utrzymuje swój kształt. Materiał jest dość sztywny, przez co bardzo fajnie układa się na sylwetce. Zauroczył mnie przede wszystkim ten kolor i materiał pleciony świecącą nitką. Całość wygląda bardzo świątecznie i wyjątkowo. :)
Sukienka była dla mnie odrobinę za szeroka pod pachami, ale nie rzucało się to jakoś bardzo w oczy i przeszkadzało raczej mnie samej, z powodzeniem mogłabym to tak zostawić. Bez szczególnych umiejętności udało się jednak poprawić ten drobny mankament w ciągu kilku minut przy użyciu nitki i igły. Teraz jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych sukienek w szafie. Zebrała masę komplementów, zresztą ja sama również czułam się w niej bardzo dobrze i kobieco.

Dajcie znać czy coś spodobało się Wam albo zainteresowało Was szczególnie. :)
Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie, na pewno na wszystkie odpowiem.

Szykuję dla Was również noworoczny post, ale jeszcze nie do końca wiem jaką formę chcę by przyjął i jak bardzo chcę się w nim uzewnętrznić, więc pozostaje mi prosić Was o chwilę cierpliwości i życzyć miłego wieczoru! :)

MÓJ INSTAGRAM
https://www.instagram.com/soonnaaillee/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...