9 kwi 2012

W trosce o usta, czyli Tisane na celowniku.

Po ostatniej nieprzespanej nocy i bezskutecznemu przekręcaniu się z boku na bok, dzisiaj w końcu się wyspałam. A obudziło mnie... słońce! Przy takiej pogodzie wszystko od razu wydaje się prostsze. Nie przeraża aż tak bardzo nawet sterta książek pod łóżkiem i wizja (prawie) całodniowego edukowania się. Ale zanim na dobre "pochłoną" mnie tworzywa sztuczne i lancetnik, postanowiłam napisać dla Was co nieco. Mam nadzieję, że tym razem nie będzie problemów ani z aktualizacją, ani z komentarzami.

A dzisiaj o ustach. Jak pewnie pamiętacie, jestem fanką Carmexu. Uwielbiam go za działanie. I nie przeszkadza mi ani uczucie chłodzenia, ani mentolowy zapach. Nawilża świetnie i to trzeba mu przyznać. Oczywiście przy odpowiednim stosowaniu- bo producent podkreśla, że Carmex należy stosować jak lekarstwo, a nie mazać nim usta sto razy dziennie, dosłownie raz po raz.
Ale Carmex się skończył i jako, że kobieta zmienną jest postanowiłam spróbować czegoś innego. Od tak, po prostu.

Wybór padł na Tisane w słoiczku, sztyft był niestety niedostępny. Ze względu na mało higieniczną formę aplikacji w ciągu dnia używam go raczej rzadko. Zazwyczaj nakładam balsam na noc i rano, przed nałożeniem pomadki. W obu przypadkach sprawdza się świetnie. Bardzo ładnie nawilża, wygładza i pielęgnuje usta. Zresztą nie tylko usta. Ostatnio nałożyłam go także na przesuszone okolice nosa i również poradził sobie z nimi znakomicie. Uchronił mnie też przed opryszczką. Po odstawieniu Carmexu miałam wrażenie, że wirus lada moment znowu da o sobie znać, zaaplikowałam więc dwie porządne warstwy i opryszczki jak nie było tak nie ma. Dlatego za działanie ma u mnie zasłużoną piątkę z plusem. Wszystkie obietnice producenta zostały spełnione. Zresztą zerknijcie same.


Wychwalamy dalej? Bardzo proszę. Zapach! Jest przepiękny. I tutaj zdecydowanie wygrywa z Carmexem. Tisane pachnie trochę orzechowo, trochę miodowo, a trochę po prostu jak ciastka. Tak czy siak, bardzo słodko i bardzo przyjemnie.
Aplikacja również nie sprawia najmniejszych problemów. Balsam co prawda ma zbitą, dość twardą konsystencję, która jednak pod wpływem ciepłoty palców topi się i nakładanie staje się banalnie proste. Rozprowadza się bez zarzutu. I jest niesamowicie wydajny. Ja używam go od miesiąca, a zużycie jest naprawdę niewielkie. Tak prezentuje się aktualnie:

Na uwagę zasługują również niesamowite składniki jakie zawiera w sobie Tisane. W niewielkim słoiczku umieszczono mieszankę miodu, wosku pszczelego i ekstraktów ziołowych, ale znajdziemy tam również olej rycynowy, olej z oliwek czy witaminę E. Cały skład możecie zresztą prześledzić poniżej.

 
Podsumowując, balsam Tisane podbił moje serce i na pewno zakupię jeszcze wersję w sztyfcie, żebym mogła zawsze mieć go w pogotowiu. Spodziewam się pytań- czy przebija Carmex? Ciężko powiedzieć, chyba nie chcę nawet tego rozstrzygać. Każdy produkt jest inny, ale oba bardzo polubiłam i do obu na pewno będę wracać.
Tisane polecam wszystkim, którzy nie przepadają za uczuciem mrowienia i których drażni mentolowy zapach. Choć myślę, że fanki Carmexu też się na nim nie zawiodą.
Balsam dostępny jest w aptekach i możecie go dostać w granicach 8-10 zł [4,7g].

*** 
Oj i znowu trochę zaszalałam z długością posta. Mam nadzieję, że mimo to nie zanudziłam Was na śmierć. Ale spokojnie, już mnie nie ma. Uciekam dopić poranną kawę i zmyć olej z włosów. A później już tylko polimery, polimery, polimery... Trzymajcie się!

A wyżej ukochane Latte Macchiato w ukochanym szklanym kubku. <3

41 komentarzy:

  1. Ja Tisane miałam kiedyś, ale nie polubiłam. Może spróbuję dać mu jeszcze jedną szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja cały czas rozważam kupno, ale jeszcze mi się nigdy nigdzie nie rzuciła w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie, trzeba po prostu pytać.

      Usuń
  3. ja tak nie lubię tego balsamu do ust. Strasznie mi usta wysusza i podkreśla suche skórki. Mam go w pracy i kompletnie nie wiem co z nim zrobić ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie minął jest termin przydatności? Albo może zwyczajnie Ci nie podpasował. Spróbuj zużyć go na jakieś inne suche miejsca, otarcia.

      Usuń
  4. Słyszałam bardzo dużo pochlebnych opinii na temat Tisany i jak widzę wszystkie były prawdziwe. ;p
    Ja jeszcze nie próbowałam tego kosmetyku, ale mam zamiar to zrobić. ;)
    Pozdrawiam. :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam go i byłam bardzo zadowolona. Aktualnie poszukuję sztyftu, ponieważ słoiczki nie są dla mnie :)
    pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też bardzo lubię Tisane... Pokazał mi go mój mężczyzna, który zimą zawsze smaruje czymś usta. I tak podkradałam mu od czasu do czasu, po czym stwierdziłam, że sama sobie muszę taki kupić i bach... Kupiłam i nie żałuję! :) Co prawda zużyłam go już dawno temu, ale i tak uważam, że jest ekstra i na pewno kupię go jeszcze kiedyś.

    PS Miłego uczenia czy raczej... Skutecznego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam juz tyle dobrego o nich, ze w koncu sie skusze ;) jak skonczy mi sie moj Carmex, to wyprobuje ten :) Pozdrawiam ;) zapraszam na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha! U mnie też króluje Tisane :)) W zasadzie można by tak na siłę zastąpić go jakąś pomadką bezbarwną, ale efekt jest raczej krótkotrwały :((

    OdpowiedzUsuń
  9. Tisane to must have w naszych kosmetyczkach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ach właśnie poszukiwałam gdzieś recenzji tego balsamu ;) ja też mam przed sobą stertę książek ;) damy rade...powodzenia :**

    OdpowiedzUsuń
  11. ja uwielbiam Tisane :)

    ale posiadam wersję zarówno w słoiku (w zasadzie to już końcówka) i w sztyfcie. Lekko się różnią. Przede wszystkim ten w słoiczku daje matowe wykończenie na ustach, natomiast sztyft świeci się jak błyszczyk :>
    Wydaje mi się też, że jednak wersja słoiczkowa jest ciut lepsza :>

    Tak czy owak, to mój ulubiony balsam do ust :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja Tisane wole właśnie w słoiczku, bo sztyft jest dość twardy i za każdym razem łamie mi się po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bede musiala sprobowac moze zamiast Carmexa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie miałam Tisane, tutaj na blogach chwalony:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lubię Carmexu ale Tisame to inna historia :) Ciągle zapominam się za nim rozejrzeć, ale teraz to już bezwzględnie muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiam go po prostu! kiedy tylko otworzę ten mały słoiczek to wącham i wącham, hehe:):*

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszyscy go mają, wszyscy zachwalają , ale ja jeszcze nie mam . Nigdzie u siebie dostać go nie mogę :(
    A szkoda, bo z chęcią bym wypróbowała.

    W wolnej chwili serdecznie zapraszam do siebie :)

    Ps. Mokreego ubrania ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ten balsam, używam tylko i wyłącznie jego ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wszyscy go polecają, musi coś w nim być :)

    OdpowiedzUsuń
  20. używałam, ale szału nie było. wolę pomadkę z alterry. :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam tego balsamu uzywam bebe.

    nie wkurza cie to ze wszyscy nagle wymyslili pomysl z pytaniami i z ciebie sciagaja?? to juz robi sie nudne

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham carmexa i od jakiegoś czasu ufam tylko jemu. Ale tak zachwalasz ten cud w słoiczku, że może się na niego skuszę ;)

    Polimery? Co dokładnie studiujesz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nic. Przygotowuję się do matury rozszerzonej z chemii.

      Usuń
  23. Tak się zbieram na jego zakup i jakoś zebrać się nie mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. dużo dobrego słyszałam o tym balsamie.

    OdpowiedzUsuń
  25. jej, dziękuje bardzo :**
    ja także dodaje :) + świent blog !

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam balsam Tisane! Tylko on skutecznie poprawia kondycję moich ust, gdy tego potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
  27. tisane wygląda tak aptecznie że przeszkadza mi to he he :D
    też jestem takiego samego zdania o lanym poniedziałku ;d

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja właśnie kupiłam Tisane w sztyfcie :D Pamiętam, jak jeszcze w gimnazjum używałam, ale tego w słoiczku i tak pozostałam mu wierna do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam Tisane, kupuję go regularnie od jakichś 4 lat. Czasami na zmianę kupuję też Carmex, ale jednak zawsze w którymś momencie wracam do Tisane.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zawsze widzę Tisane w mojej aptece, ale jak dotąd nie przyszło mi do głowy, by je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  31. odpisz na maila prosze

    OdpowiedzUsuń
  32. Hm.. Muszę wypróbować, bo ciekawie się zapowiada. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Lubię Carmex, ale od czasu do czasu sięgam po Tisane :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam ten balsamik - bardzo go lubiłam. Chciałabym jeszcze wypróbować wersję w sztyfcie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham go i nie zamienię na żaden inny! Wersja w sztyfcie wymięka przy tej. Nie pielęgnuje tak dobrze, skład jest gorszy :/

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...