10 gru 2013

Wypadanie włosów- aktualizacja.

Ostatni raz o swojej walce z wypadaniem włosów pisałam Wam ponad pół roku temu. Od tego czasu przybyło mi sporo czytelników zainteresowanych moim problemem, jestem też po półrocznym leczeniu i kontrolnej wizycie u dermatologa, myślę że to dobry moment na małą aktualizację.
Włosy jak leciały, tak lecą, nic się niestety w tej kwestii nie zmieniło. Duży progres dostrzegam natomiast w swoim podejściu i psychicznym nastawieniu- nauczyłam się z tym problemem żyć, przestałam obsesyjnie liczyć każdy wyciągnięty włos i wychodzić z łazienki z płaczem, po tym jak znowu zapchałam odpływ czy zostawiłam na grzebieniu cały kęp włosów. Myślę, że czas zrobił tutaj swoje, pogodziłam się z tym, zaczęłam podchodzić do tego z pewnym dystansem i zwyczajnie jest mi łatwiej. Staram się żyć normalnie, dniem dzisiejszym, a swoje łysienie mimo świadomości powagi sytuacji, odłożyć gdzieś na dalszy plan.

Wiem, że duża część z Was trafiła do mnie stosunkowo niedawno, nie każdy miał czas zapoznać się ze wszystkimi postami związanymi z tą tematyką, dlatego w ramach małego przypomnienia, pozwolę sobie w wielkim skrócie przypomnieć jak to wszystko się zaczęło:

Jak to się zaczęło? 

Z wypadaniem włosów walczę już rok i siedem miesięcy. Wzmożoną utratę włosów zaczęłam zauważać w maju 2012 roku, początkowo leczyłam się na "własną rękę", sięgałam po ogólnie dostępne apteczne i drogeryjne specyfiki i suplementy, które jednak nie przyniosły u mnie żadnych rezultatów, a wręcz przeciwnie- nasiliły problem. Zdarzało mi się gubić nawet ponad 300 włosów dziennie... W tym okresie używałam m.in ampułek Radical, wcierki Seboradin, olejku Sesa, łykałam Skrzypovitę i piłam pokrzywę. Zrobiłam szczegółowe badania krwi i z racji nieznacznie podwyższonego TSH trafiłam pod opiekę endokrynologa i zaczęłam leczyć swoją tarczycę. W między czasie odwiedziłam kilku dermatologów w Płocku i Bydgoszczy, wszędzie diagnoza skierowana była w stronę łysienia łojotokowego i właśnie w tym kierunku mnie leczono (doustnie i zewnętrznie). Stosowałam Stieprox, Pirolam, Novoxidyl (szampon + tonik), Ketokonazol, Belosalic, Gelacet, Falvit, Axotret i wiele innych. Wybrałam się też na zabieg mezoterapii laserowej, ale moja skóra głowy nie tolerowała go zbyt dobrze. Krótki epizod z kozieradką również nie zakończył się w moim przypadku sukcesem...

W kwietniu 2013 z polecenia wizażanek trafiłam pod opiekę dermatologa w Warszawie i leczę się tam do chwili obecnej. Po wykonanej trichoskopii stwierdzono u mnie łysienie telogenowe (zaburzony cykl włosowy) z pogranicza androgenowego. Dodatkowe badania krwi wykazały również zbyt niski poziom ferrytyny. Rozpoczęłam suplementację żelazem i półroczne leczenie sterydami. Ani słowa o łojotoku... diagnoza przeraziła, ale mimo wszystko czułam, że jestem w dobrych rękach, pierwszy raz spotkałam się z takim profesjonalizmem i wiedzą lekarza, w gabinecie za każdym razem spędzałam ponad 40 minut, a przed gabinetem widziałam ludzi z podobnym problemem co ja, a nie Panie niecierpliwie czekające na botoks ust...

Moja ostatnia wizyta u dermatologa

Pani doktor wykonała mi kolejną trichoskopię, tym razem podstawową. Stwierdziła, że nie ma sensu opracowywać jej wyników, bo gołym okiem widać, że JEST LEPIEJ. Ilość pustych mieszków włosów zmniejszyła się, pojawiło się też o około 10% więcej jednostek z trzema oraz dwoma łodygami. Wszystkie zmiany, które mogły wskazywać na łysienie androgenowe wycofały się. Poziom ferrytyny z 21 wzrósł do 44, żelazo mam przyjmować teraz już tylko co drugi dzień. Odstawiła mi sterydy doustne, otrzymałam melatoninę, witaminę D3 oraz dość kontrowersyjną mieszankę Alprcort E i czterech kapsułek Lumiganu (krople na jaskrę, zawierają bimatoprost, który przyspiesza porost włosów) Mam tym spryskiwać skórę głowy przez 5-10 sekund, co drugi dzień i NIE WCIERAĆ tylko pozostawiać do wchłonięcia. Widzimy się za 4 miesiące, według Pani Doktor już po raz ostatni. Usłyszałam, że zaczęłam oscylować gdzieś w "granicach normy", której ja niestety na dzień dzisiejszy nie dostrzegam, bo włosy jak leciały tak lecą. Cały czas mam jeszcze problem z zaburzonym cyklem włosowym, ale podobno- włosy na bieżąco odzyskuję. Moja dermatolog jest dobrej myśli i twierdzi, że najgorszy i najtrudniejszy etap leczenia mamy już za sobą. Dostałam nawet przyzwolenie powrotu do picia kawy, suszenia i nawet farbowania włosów. ;) Gdybym po czterech miesiącach nie było zadowolona z efektów kuracji, rozważałyśmy zabieg ostrzykiwania skóry głowy osoczem bogato-płytkowym, czyli moją własną surowicą.
Wcale nie ukrywam, że Alpicort E mnie totalnie przeraża i cały czas zastanawiam się czy warto zaczynać z nim "zabawę", ale skoro zaszłam już tak daleko, to chyba nie mam zbyt wielkiego wyboru... W odpowiedzi na swoje obawy, dostałam zapewnienie, że "nie ma opcji żeby włosy leciały mi po tym bardziej", więc chyba nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu się o tym przekonać...

Trzymajcie kciuki Dziewczyny, postaram się na bieżąco informować Was o efektach swojej kuracji i swoich spostrzeżeniach ze stosowanie Alpicortu z Lumiganem. Może któraś z Was też stosowała taki duet?

Jak radzicie sobie z wypadaniem włosów? Trafiłyście już na dermatologa, któremu jesteście w stanie zaufać? Znalazłyście już swój "złoty środek" na powstrzymanie utraty włosów i poprawę nastawienia psychicznego? Powodzenia Wam życzę. :*

PS. Jeżeli któraś z Was byłaby zainteresowana namiarami na mojego dermatologa, bo spodziewam się takich pytań, to proszę o kontakt mailowy.

Dodano: [10.12.2013 17:38]

Na Waszą prośbę dodaję zdjęcie: po lewej z okresu przed wypadaniem, po prawej aktualnego stan moich włosów po ostatnim obcięciu... Widać różnicę. :(

68 komentarzy:

  1. Jeśli lekarz widzi różnicę, to może rzeczywiście zaczyna się coś dziać. Trzymam kciuki. Mnie łysienie ominęło, ale zmagam się z Łuszczycą już 13 lat i też dopiero niedawno odkryłam dermatologa, który w jakiś sposób jest w stanie to cholerstwo okiełznać. Niestety jeszcze ani razu "placki" nie zniknęły, ale jest poprawa w ich wyglądzie, skóra nie łuszczy się aż tak i nie swędzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja bratowa ma łuszczycę, także dokładnie wiem o czym mówisz... Leczy się u profesora w Łodzi i aktualnie też jest u niej lepiej. :)
      Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia :*

      Usuń
  2. Trzymam kciuki :) Będzie dobrze, a nawet bardzo dobrze i czekam na kolejną, pozytywną aktualizację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za twoją kuracje :) Oby przyniosła pożądane rezultaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za Twoją kurację!
    Moje włosy również strasznie wypadają. Zaczęło się we wrześniu. Wtedy wróciłam do farbowania trwałą farbą. To chyba był błąd. Wyniki mam dobre. Obawiam się, że przyczynia się do tego także stres, którego mi nie brakuje. Najgorsze jest to, że do niedawna nie widziałam żadnych baby hair. Włosy wypadały, ale nowe nie rosły... Rozpoczęłam suplementację (skrzyp) i wreszcie zaczynam widzieć jakieś małe włoski, ale myślałam, że się już tego nie doczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po piciu pokrzywy miałam trochę nowych włosków, ale nie widziałam większego wow, dlatego przestałam, nie wiem, może za jakiś czas do niej wrócę. :)

      Usuń
  5. Mi wlosy wypadaly baaardzo tylko jak farbowalam je a mialam alergie i po ciazy...
    trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że już jest w porządku. :)
      Dziękuję!

      Usuń
  6. Czy mogłabyś coś więcej powiedzieć o tym, czemu miałaś zakaz picia kawy? Temat mnie interesuje, bo sama też walczę z wypadanie, jest trochę lepiej, ale ciągle lecą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po kofeina nie dość, że wypłukuje żelazo, to jeszcze utrudnia jego wchłanianie, podobnie zresztą jak wapń, a ja zawsze piłam kawę z mleczkiem. :) Jedną dziennie minimum.

      Usuń
    2. No tak, w sumie logiczne skoro miałaś niską ferrytynę. Ale myślałam że jest w kawie jeszcze jakieś inne ukryte zło ;)

      Usuń
  7. U mnie rewelacyjnie sprawdza się wcierka Jantar - włosy stanowczo mniej wypadają. U mnie na blogu post na ten temat, więc nie będę się rozpisywać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Jantar się akurat nie skusiłam, ale kozieradka u mnie nie zadziałała np...
      Zajrzę na pewno, dzięki. :)

      Usuń
  8. U mnie było podejrzewane łysienie telogenowe. Dostałam tak jak Ty melatoninę.
    I powiem Ci szczerze że nie dość że w końcu śpię jak bobas to włosów leci o połowę mniej. Na efekty czekałam dość długo bo około 3 miesięce ale jest o wielę lepiej. Trzymam kciuki żeby się u Ciebie poprawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, teraz to mnie pocieszyłaś! Naprawdę dziękuję Ci za ten komentarz. :)
      Ja się boję, że będę bardzo senna, a przy moim obecnym trybie życia, to nie wchodzi w grę, bo wiecznie muszę zarywać noce, więc zacznę w święta łykać i zobaczę jak organizm mi na to zareaguje. :)
      Dziękuję ślicznie!

      Usuń
  9. Cieszę się, że w końcu diagnoza okazała się trafna. Ja stosowałam sam Alpicort E i był rewelacyjny. Włosy nie dość, że przestały wypadać, to jeszcze urosło ich całe mnóstwo! Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie bardzo, dziękuję kochana :*

      Usuń
  10. Nie Tobie jednej wypadają... ach, ile ja bym ich miała, gdyby tak nie leciały. Jakiś czas temu mama zaopatrzyła mnie w fajny zestaw, bo widać po nim poprawę. Na moje oko jest to niemiecka firma, nazywa się BEAVER (odżywka+szampon), można zakupić w drogerii Laboo (w Rossmannie niestety nie ma)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oczywiście będę trzymać kciuki :)

      Usuń
    2. Pierwsze słyszę o tej firmie, ale dzięki za info :)

      Usuń
  11. Nie bój się alpicortu :-) przechodziłam to samo, co ty od czerwca ubiegłego roku. Tylko że u mnie sprawa wyglądała o tyle źle, że moich włosów na wstępnie było tyle, ile teraz twoich i pomimo zrobionego panelu hormonalnego nic nie wyszło. Badania idealne, w portfelu mniej o ok. 700-800 zł. Po alpicorcie dopiero zaczęły mi się mieszki budzić, bo wcześniej nie miałam nawet baby hair..masakra. Włosy stały mimo jantara, tysiąca witamin, wcierek, olejów itp. itd. Po 1,5 m-c używania codziennie alpicortu z dermą powzięłyśmy decyzję, że pora zmienić go an loxon 5% i...znowu prawie nic. Dopiero po prawie 2 m-cach stosowania co drugi dzień jest poprawa. Mam masę baby hair i włosów leci w ciągu dnia ok. 25-30 z do tej pory od 140-250. Potem już nie liczyłam.
    Dlatego nie zapierajmy się przed sterydami. Czasem nie ma innej metody. Teraz mam plan zużyć butelkę do końca więc pewnie jeszcze 1,5-2 m-ce potem wizyta i dermy a potem..może Loxon ale 2%.

    Pozdrawiam

    Natka
    PS: jeśli nie musisz to nie farbuj włosów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz! Właśnie takich pozytywów potrzebuję! :) Trzymam kciuki za Twoją kurację i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, chociaż 30 włosków dziennie to już i tak super rezultaty. U mnie cały czas leci ponad 100. :(
      A farbować nie zamierzam na razie. :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  12. hej jak u Ciebie? jest poprawa? mam nadzieję,że tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni było trochę lepiej, aktualnie mam masakrę, dosłownie linieję. :(

      Usuń
  13. hej u mnie jest to samo co u Ciebie.... diagnoza po trichoskopii i trichogramie cos pomiedzy telogenowym a androgenowym... totalnie sie załamałam ze to pewnie androgenowe, ale Ty dałaś mi nadzieje pisząz że u Ciebie te zmiany cofnęły się.... mozesz mi napisac u jakiego dermatologa sie leczysz? tez jestem w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U dr Rakowskiej na ulicy Grójeckiej. :)

      Usuń
  14. Cześć. Też mam problem z nadmiernym wypadaniem włosów. Wszystko zaczęło się w tamtym roku, po wakacjach. Myślałam, że to minie i jest chwilowe. Pod koniec listopada poszłam do fryzjera, który zapytał się mnie, dlaczego tracę tak wiele włosów, nie wiedziałam na początku co powiedzieć. Zastanowiło mnie to i zaczęłam bardziej przyglądać się mojej skórze głowy. Niestety zaczęłam zauważać mnóstwo włosów na szczotce, w wannie, w umywalce, na podłodze była istna tragedia. Dlatego postanowiłam obciąć trochę włosy, myślałam, że to mi pomoże. Sądziłam, że mam zbyt wycieniowane włosy i dlatego tak jest. Kiedyś miałam włosy do pępka, teraz są do mostka. Wypadanie nie zmniejszyło się. Zaczęłam kombinować z pokrzywą, robiłam sobie płukanki. Udało mi się ograniczyć mycie do trzech dni, wcześniej robiłam to codziennie, jednak pokrzywa bardzo wysuszyła mi skalp. Zaczęło się olejowanie oliwą z oliwek, jednak nie na długo. Jestem zbyt leniwa i męczy mnie takie siedzenie. Na początku chciałam iść do dermatologa, ale mam bardzo złe doświadczenie. Kiedyś starałam się zrobić coś z moją twarzą, mam pełno blizn, nawet po małej krostce zostaje zaczerwienienie, którego bardzo bardzo długo nie mogę się pozbyć. Jeden z dermatologów powiedział mi wprost, że może i mi pryszcze przestaną wychodzić, ale mam nie liczyć na cuda, bo i tak już zawsze będę miała taką twarz z bliznami i niedoskonałościami. Od tamtej pory nie chodzę do takich lekarz. Na szczęście udało mi się poprawić trochę wygląd twarzy. Wracając do tematu, postanowiłam zrobić badania krwi. Okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Udałam się do endokrynologa, inne badania były w normie, tylko TSH podwyższone. Lekarz powiedział mi, że po miesiącu brania leków powinna być poprawa. Leki biorę od tygodnia, oczywiście za wcześnie jest na jakąś zmianę, ale bardzo na nią liczę. Jestem na etapie liczenia wypadających włosów. Podczas czesania przy myciu zdarzało się, że naliczyłam 200, popłakałam się i wyszłam z łazienki, a w dłoniach miałam jeszcze sporo włosów. Dzisiaj znowu liczyłam ile włosów mi wyszło, było ich "tylko" 150. Zawsze, to coś. Jednak bardzo mnie to martwi. Do tego borykam się ze strupkami na głowie i swędzeniem. Na blogach włosomaniaczek naczytałam się o kremowaniu skalpu, dzisiaj wypróbowałam, trzymałam godzinę i strupków nie mam. Nigdy nie miałam takich problemów, zawsze miałam piękne, gęste i długie włosy. Nie wiem co mam robić. Jestem załamana. Ostatnio patrzyłam na ceny peruk, bo nie mam już nadziei..

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też borykam się z tym problemem, nie wiem już co robić, włosy wypadają mi od półtora roku i w tej chwili widać już prześwity. Stosowałam sterydoterapię, Loxon, wcierki, suplementy diety, teraz zaczęłam swoją przygodę ze Spironolem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się po nim niestety źle czułam, bardzo obniżał mi ciśnienie, cieszę się, że już go odstawiłam.
      Ale wynik trichoskopii mówi o tym, że zadziałał. Powodzenia!

      Usuń
    2. Hej, i jak dalej Twoja walka z wypdaniem, widać już jakieś efekty?

      Usuń
    3. To co się aktualnie dzieje z moimi włosami to jest jakaś masakra, chyba znowu leci ich po 300 dziennie. Ale obwiniam nieregularne przyjmowanie leków, niesystematyczne stosowanie wcierki, dużo kawy, mało snu... :(

      Usuń
    4. Zapisałam się na wizytę do polecanej przez Ciebie p. doktor. Mam nadzieję, że mi pomoże. Na razie byłam u lux-med dermatologa, któa to stwierdziła na gołe oko, iż jest to łysienie androgenowe... Samo słowo łysienie już mnie przeraża. :)
      A co planujesz w związku z tym dalej?

      Usuń
    5. Kiedy masz wizytę? Trzymam kciuki, daj koniecznie znać jak poszło!

      Muszę się wziąć za siebie i daje sobie dwa miesiące takiego intensywnego leczenia, potem pojadę znowu do Warszawy i zobaczymy. Ale nie wiem jak taka "przerwa" się odbije na moich włosach, czy da się to w ogóle teraz nadrobić, bo naprawdę sobie ostatnio odpuściłam...
      Powinnam jechać do niej w kwietniu, ale z czym mam jechać, skoro nie stosowałam się do zaleceń, bez sensu. :(

      Usuń
    6. 26 maja mam dopiero wizytę.. Przyjmuje jeszcze w innym punkcie, niż w tym, którym byłaś. Szczerze chcaiałbym już, chcaiałbym coś zacząć działać... Teraz strasznie zwracam uwagę na to ile włosów mi wypada, wczoraj myłam głowę i... masakra.
      Przeczytałam też opinie w necie o tej p. doktor i... nie są za ciekawe. :) .. ale wiadomo to są opinie z netu, też nie ma co się nimi bardzo sugerować.

      Usuń
    7. Ile ludzi tyle opinii, ja jestem zadowolona, ale może też dlatego, że nie przeraża mnie leczenie sterydami, zdaję sobie sprawę z tego, że czasami trzeba.
      Nie zwracaj. Przestań je liczyć, to naprawdę do niczego nie prowadzi, a tylko dołuje psychicznie. Staraj się o tym nie myśleć, wiem że jest ciężko, ale można. Ja odłożyłam to już na dalszy plan... Tak jest łatwiej. :)

      Usuń
    8. U mnie jest jeszcze ta kwestia, że mam niedoczynność tarczycy, i to ją obwianiałam za wypadanie włosów, ale leczę się (od ok. roku) euthyroxem (jak na razie doszłam do 75) - cały czas mam ustalaną dawkę, ale TSH miałam ostatno na normalnym można powiedzieć poziomie... Cała moja nadzieja była w tym leku, ale lipa. Wypadają mi jeszcze gorzej (może moje włosy źle go tolerują). Zobaczymy co powie mi Pani dermatolog (dam znać po wizycie co i jak). Do endokrynologa też się wybieram... A tak przy okazji dermatolog Lux medowski na pierwszy rzut oka powiedział mi, iż mam łysienie androgenowe... i od razu Loxon (po nim widzę poprawę ale tylko i wyłącznie jak go stosuje - jak odstawiam wypadanie wraca), więc jeśli mi to potwierdzi dr Rakowska - to super :(

      Usuń
    9. Na pewno zrobi Ci trichoskopię, więc na to się przygotuj (no chyba, że miałaś już robioną?) i wszystko będzie wiadomo.

      Ja biorę euthyrox 25 codziennie, więc nie jest źle, ale moja endokrynolog uważa, że mając 21 lat powinnam mieć TSH poniżej 2, a ja mam cały czas około 2,5 i to jest według niej za dużo. Poza tym trzeba pamiętać, że nawet same leki mają w ulotce w skutkach ubocznych "wzmożone wypadanie włosów", więc jeden zauważy po euthyroxie poprawę, a drugi nie... :(

      Usuń
    10. Nigdy nie miałam robionego tego badania i tak właśnie myślałam, że może mi zrobić. I jestem tego świadoma ;)
      Co do euthyroxu to podobno jest zamiennik, być może ten zamiennik moje włosy by lepiej przyjmowały. To właśnie też mam do omówienia z endo. Moje TSH ostatnio było na poziomie 2,5 a miałam 4,8, po czym zwiększono mi dawkę. W tym tygodniu robię badania i ciekawa jestem jak wypadnie teraz.

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Hej, tak jak obiecałam, piszę na temat wizyty u p. dermatolog. Oczywiście zrobiona trychoskopia, przeprowadzony wywiad na temat tego czy ktoś w rodzinie miał podobny problem, czym się leczyłam i ile czasu to trwa. Mam do zrobienia badania: wit. D3, kortyzol, androstendion i jeszcze jedno, nie pamiętam już. Mam jej oczywiście pokazać badania dot. tarczycy, no i robiłam również prolaktynę, którą mam za wysoką. Ciekawa jestem czy może to jest to, bo oczywiście od razu pobuszowłam po internecie i wyszukałam, że może to być przyczyną. A co do ednokrynologa, poszłam do innego co by zaczerpnąć alternatynwej opinii - polecanego przez znajomą i oczywiście nie na NFZ, tak jak napisałam miałam TSH na poziomie 4,8, popatrzyła na moje wyniki badań i stwierdziła, że niepotrzebnie biorę euthyrox - ona nie widzi podstaw do leczenia, ale że będę chciała zajść w ciążę soon, więc już kontynuuję.. Więc może warto też abyś się przeszła do innego endo i zaczęrpnęła innej opinii. Tylko fakt, że u mnie jest tylko jeden płat tarczycy, bo drugi się nie ukształtował... Wracając do dermatologa - kolejna wizyta 30.06. - poznam wtedy jej diagnozę jak i opis trychoskopii, na razie przepisała mi szampon Clobex na włosy jako szampon z pozostawieniem 3 minuty na włosach piany i spłukaniem... Szampon na bazie sterydów, no ale myślę, że warto jej zaufać.

      Usuń
    13. Cześć dziewczyny. Ja stosuję loxon 5% Dermovate i Aplicort E, po 3 miesięcznej terapii samym Loxonem jest u mnie spora poprawa jeśli chodzi o odrost włosów. Niestety nadal wypadają, więc teraz mam stosować Aplicort i Dermovate. Loxon stosuję codziennie 2 razy, z problemem borykam się od 3 lat, przez rok nic nie stosowałam (odstawiłam Loxon, ponoć kobiety nie mogą stosować non stop) tragicznie mi wypadały i bardzo się przerzedziły, ale odkąd powróciłam do leczenia jest coraz lepiej. Niestety najważniejsza przy tym problemie jest systematyczność (trzeba się zawziąć) nie ma przebacz. Wiem, że najważniejsze jest to żeby nie dopuścić do zabliźnienia mieszków włosowych bo po tym to już nic nie pomoże, dlatego chyba nie trzeba bać się sterydów. A jeszcze jedno,,, biorę spironol 25mg, dermatolog poleciła mi też melatoninę, a doczytałam się, że nie można jej stosować wraz z lekami obniżającymi ciśnienie (spironol), wiecie może coś na ten temat?

      Usuń
    14. Aga Ol mnie Clobex bardzo pomógł, cofnął u mnie zmiany androgenne. Już go nie używam i czasami żałuję, bo świetnie oczyszczał skórę głowy. Jednej z wizażanek pomógł już po użyciach! Pisała, że ten szampon to cudo. :) Może ci trochę ją przesuszać, więc warto zaopatrzyć się w mocznik np. Cergogel i stosować go na skórę głowy, nawet miejscowo. Pamiętaj też, ze Clobex może być otwarty tylko 4 tygodnie, potem nie działa już tak dobrze. :)
      Podwyższona prolaktyna jak najbardziej może być przyczyną wypadania włosów, ale może świadczyć też o zaburzeniach ginekologicznych, więc warto byłoby się udać do lekarza, może masz np. PCO?
      Ja miałam TSH a 4,5 i moja endokrynolog uważa, że w moim wieku (21 lat) powinnam mieć maks 2, więc według mnie leczenie jest jak najbardziej wskazane.
      Ciekawe co wykażą wyniki trichoskopii... Koniecznie daj znać!

      Anonimowy , ja kiedy skończyłam brać spironol to zaczęłam melatoninę, więc szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia czy to ma jakiś związek, ale postaram się poszukać informacji na ten temat i dam Ci znać. Zawsze warto też porozmawiać o swoich wątpliwościach z lekarzem. :)
      Oj mnie też brakuje systematyczności... bardzo sobie zaszkodziłam ostatnimi czasy jej brakiem, włosy lecą na potęgę, ale to tylko i wyłącznie moja wina.
      Mogłabyś napisać więcej o tym zabliźnieniu mieszków włosowych? Pierwsze słyszę.... :(

      Usuń
    15. Z tego co wyczytałam to zabliźnienia występują przy łysieniu typu męskiego (androgenowe) a ja na takie cierpię. Przynajmniej tak wykazał trichogram i trichoskopia. Kiedy dopuścimy do tego, że w mieszku przestaną się produkować nowe komórki to on po prostu zanika. Dlatego łysym mężczyznom (coraz częściej kobietom), żadne wcierki już nie pomogą, a wtedy skuteczny jest jedynie przeszczep. Wyczytałam jeszcze najgorsze, jeśli wyłysienie jest spowodowane przez problemy hormonalne nie stosuje się przeszczepów.
      Pozdrawiam,
      Marlenka :)

      Usuń
    16. Zapytam o to swojego lekarza przy najbliższej wizycie, trochę mnie przeraziłaś. :(

      Usuń
    17. Cześć,

      po 5 miesiącach stosowania mojej kuracji jest poprawa. Włosy przy linii czoła (tak jak wcześniej pisałam) odrosły (króciutkie ale są). Pozostałe mniej wypadają myślę, że maks 50 przy myciu, a może nawet mniej (nigdy ich nie liczyłam bo byłam załamana). Wcześniej podczas mycia wyjmowałam 3-4 milimetrowe pasma włosów, teraz wypadają pojedynczo. Jak widać włosy potrzebują czasu, w moim przypadku jest to aktualnie 5 miesięcy. Dlatego, żeby przekonać się o efektach trzeba dużo cierpliwości :)
      Pozdrawiam,
      Marlenka

      Usuń
  16. podałabyś Kasiu namiary na swoją endokrynolog? z góry dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leczę się u dr Ewy Krzemkowskiej w Toruniu, ale z tego co wiem, to ona przyjmuje w różnych miejscach, w internecie znajdziesz numery telefonu, bo ja niestety nie mam ich teraz przy sobie. :(

      Usuń
    2. bardzo dziękuję :)

      Usuń
  17. czesc jestem bardzo zainteresowana twoimi efektami po stosowanie Alpicortu z Lumiganem. Zwlaszcza lumiganem? jest to lek na jaskre ale jest tam biomatoprost? czy warto go stosowac ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest tam bimatoprost.
      Niestety ja nie zauważyłam efektów, ale z własnej winy, bo nie stosowałam tego regularnie, właściwie totalnie odpuściłam sobie w ostatnim czasie leczenie, ale zamierzam do niego wrócić, mam nadzieję że będzie skuteczne.

      Usuń
  18. Witam, po badaniu trychologicznym u dr Rakowskiej stwierdziła u mnie łysienie telogenowe, podobno dużo łatwiejsze w leczeniu niż androgenowe. Co mi ulżyło, bo inna drermatolożka na oko stwierdziła mi łysienie androgenowe i loxon na receptę od ręki. :) Więc mam brać spironol pół tabl. rano (25 mg) - na obniżenie podwyższonych męskich hormonów, i Norprolac 1/4 przed snem - na obniżenie prolaktyny + vit d3 bo są braki oraz clobex. Podobno po 4 msc mają być już pierwsze wyniki leczenia, mam nadzieję, gdyż wychodzę za mąż w październiku i nie chcę do końca wyłysieć. :) Miałaś może do czynienia z tymi lekami? Aga Ol. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałam Sironol ale źle go tolerowałam, bardzo obniżał mi ciśnienie i w sumie przemęczyłam się z nim tylko dwa i pół miesiąca. Trichoskopia mówi, że mi pomógł.
      Clobex też używałam, super oczyszcza skórę głowy, ale lubi ją przesuszać, więc polecam zaopatrzyć się np w Cerkogel. Ja używałam tego szamponu go co drugie mycie trzymając na głowie około 6-7 minut.
      Norprolac jest mi obcy, z moją prolaktyną wszystko w porządku.

      Witaminę D3 też łykam, bo wydłuża cykl włosowy, ale tylko w zimowo-jesiennych miesiącach, jaka dawkę bierzesz? Trzeba uważać, żeby jej nie przedawkować...

      Usuń
    2. Mam niby bardzo małe dawki, spironol i norprolac dopiero co zaczęłąm brać.. więc zobaczymy jak będę to wszystko tolerować. Spironol brałaś rano na czczo czy po śniadaniu?Clobex trzymam na głowie ok.3 minuty, używam go za każdym myciem - czyli 2-3 razy w tygodniu. Na razie przepisała mi dawkę 2000 j.m. Po msc zażywania wit. robiłąm sobie badanie na jej obecność no i wyszły mi najmniejsza ilość normy, więc moze mój organizm ją słabo toleruje.... Zobaczymy jak po tym wszystkim będe się czuć.. Aga Ol.

      Usuń
    3. Hej, u mnie po 5,5 miesiąca stosowania Aplicortu, Dermovate i loxonu włosy przestały bardzo wypadać, odrosły na linii czoła. Nie ma tragedii, ale nie są tak gęste i błyszczące jak kiedyś... mimo stosowania wielu masek i odżywek. Brałam spironol również przez ten okres czasu. Jakieś 3 tygodnie temu wykryłam guzek w piersi i po ponownym przeczytaniu ulotki spironolu, doczytałam się, że może on być przyczyną raka piersi. Byłam w wielkim stresie, na szczęście po USG okazało się, że to torbiel. Odstawiłam Spironol, ale zapytam jeszcze pani doktor czy mogę brać, czy w takim wypadku lepiej zrezygnować. Alepuję więc, badajcie piersi podczas stosowania spironolu.

      Pozdrawiam,
      Marlenka

      Usuń
    4. Brałam spironol po posiłku, nie na czczo i nie rano, tak po obiedzie. :)

      Usuń
  19. Po 5,5 mc stosowania Aplicortu, Dermovate i Loxonu włosy przestały wypadać i odrosły na linii czoła. Niestety nie są tak gęste i błyszczące jak kiedyś. Przez ten czas stosowałam również Spironol 25 mg, 3 tygodnie temu wykryłam guzek w piersi. Byłam przerażona, ale na szczęście po USG okazało się, że to torbiel. W ulotce Spironolu jednym z efektów ubocznych jest rak piersi, dlatego odstawiłam go natychmiast. Zapytam jeszcze pani doktor czy mogę dalej brać ten lek, ale apeluję do was jeśli to bierzecie... badajcie regularnie piersi.

    Pozdrawiam,
    Marlenka

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie lekarz zrobił trichoskopię i wyszło, że poza androgenowym (minimalnie) mam głównie łysienie telogenowe. Pani dr włączyła leczenie i po 6 miesiącach powtórzyłam trichoskopię. Objawy się zmniejszyły, ale przede wszystkim mam kilkunastoprocentową poprawę.
    Jeśli któraś z Was potrzebuje, to tu znalazłam listę gabinetów z różnych miast Polski: http://www.tricholab.eu/gabinety
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy mozesz dac namiary na swojego dermatologa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poproszę o wiadomość na maila, nie chcę podawać danych publicznie.
      kasyl@onet.eu

      Usuń
  22. Witaj,
    od 2 miesięcy korzystam z porad dermatologa, moja historia jest bardzo podobna do Twojej. Również otrzymałam kurację Aplicortem,lumiganem ponadto loxon 5%, dermovate,pirolam,paraderm-szampon i squamax i to wszystko na przemian plus biotebal...na dokładkę 3 zabiegi mezo i jedno ostrzykniecie osoczem. Włosy przestały wypadać jeszcze przed zabiegami, teraz wypada ich kilkadziesiąt- w przedziale normy,przed leczeniem było kilkaset...włosów na głowie jest mało ale widać już dużo odrastających teraz trzeba po prostu czekac ale to co istotne to przestać o tym myśleć i stresować się tym.Jak maja wypaś to i tak wypadną...Robilam również trochoskopię i trichogram. Łysienie dystroficzne- wg lekarza pzyczyna to stres.

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...