14 wrz 2013

O sierpniowym ShinyBox- recenzja zbiorcza.

Jak ten czas leci! Dopiero co otrzymałam sierpniowe pudełko Shiny, a już lada moment trafi do mnie edycja wrześniowa. Tak to jest jak człowiek żyje z dnia na dzień, a słysząc pytanie "który dzisiaj?" nerwowo odlicza w głowie dni do egzaminu. Po serii kiepsko przespanych nocy i niekończącego się ślęczenia nad książkami, wrzesień przynosi mi odpoczynek. Powiem Wam jednak w sekrecie, że lenistwo wydaje mi się być w tym momencie cholernie nienaturalne i za kilka dni pewnie zacznie mnie męczyć. Miewam wyrzuty sumienia, że śpię do dziesiątej! Mówcie mi pracoholik. ;)
Wracając jednak do tematu dzisiejszego posta, bo nie o pracoholizmie miałam pisać- jeśli śledzicie mojego bloga regularnie to wiecie, że pierwsze wrażenia po otwarciu sierpniowego ShinyBox nie były najlepsze. Zawartość przypadła mi do gustu szczerze mówiąc średnio...


W środku znalazłam co prawda aż pięć produktów pełnowymiarowych, za co duży plus, bo miniaturki zawsze pozostawiają po sobie mniejszy lub większy niedosyt, przynajmniej u mnie. Ale co z tego, skoro z tej piątki tak naprawdę ucieszyły mnie tylko dwa kosmetyki? Miałam przeczucie że mogą się u mnie sprawdzić i co tu dużo mówić- nie pomyliłam się. :) I może od nich zacznijmy!



Odżywczy krem DeBa BioVital pokochałam miłością bezgraniczną, bo pachnie czekoladowymi Grześkami, ma treściwą konsystencję, bardzo fajny skład i proste, ale jakże urocze opakowanie w postaci miękkiej, srebrnej tubki, na których punkcie wręcz wariuję. :) Ten krem jest genialny! Aż szkoda mi go używać. :) Bardzo fajnie nawilża dłonie i dba o ich dobrą kondycję, a przy tym dość szybko się wchłania i pozostawia na dłoniach lekką warstewkę ochronną, którą ja osobiście bardzo lubię. No nie mam się do czego przyczepić! Jak tylko dorwę gdzieś te kremy stacjonarnie, to zrobię sobie ich zapas na cały rok, poważnie. :)


Zacznijmy od tego, że bardzo lubię maseczki w tubkach. Są bardziej ekonomiczne i wbrew pozorom tańsze niż wersje w saszetkach. Choć moja cera nie jest sucha i odwodniona, a do takiej według producenta przeznaczona jest ta maseczka, to bardzo fajnie się u mnie spisała. Ma gęstą, lekko żelową konsystencję, ale praktycznie całkowicie wchłania się w skórę i nie wymaga spłukiwania. Jako, że moja cera ma tendencje do zapychania, wolałam nie igrać z ogniem i po upływie 20-25 minut usuwałam jej pozostałości z twarzy za pomocą wody lub wacika nasączonego tonikiem. Mimo to moja cera była bardzo fajnie nawilżona, gładka, miękka i lekko napięta. Używałam jej raz w tygodniu, nie zauważyłam, żeby mnie zapchała czy podrażniła. Dobry produkt, polecam spróbować. :)

Serum do zniszczonych końcówek włosów marki Indola w moim przypadku wydawało się być trochę niewypałem... Nie używam prostownicy ani suszarki, moje włosy nie są zniszczone, a do tego jest ich bardzo mało, nie lubię obciążać ich tego typu produktami...


Nie będę jednak ukrywać, że zdarzyło mi się po ten produkt sięgnąć. Trzeba przyznać, że bardzo fajnie włosy wygładza i wizualnie poprawia ich stan, bo staja się miękkie i błyszczące. Przy odpowiedniej, rozsądnej aplikacji nie przetłuszcza ich i nie obciąża. Nie jest to jednak produkt, który przyprawił mnie o szybsze bicie serca, albo byłby mnie i moim włosom niezbędny do życia. Według mnie cena jest trochę zawyżona, a ja najzwyczajniej w świecie nie potrzebuję Indoli do szczęścia. ;) Ze swojej strony ani nie polecam, ani nie odradzam. To jeden z tych produktów, który jest ok, ale szału nie robi, po prostu.


Ponad połowa już za nami! :)


Płyny micelarne bardzo lubię, schodzą u mnie jak woda i pewnie dlatego w domu mogłabym otworzyć z nich drogerię. :) Bielendę w sierpniowym Shiny przyjęłam może bez większego "wow", ale w gruncie rzeczy byłam tego produktu ciekawa, bo wcześniej nie miałam z nim styczności. Ba, nawet nie widziałam go na drogeryjnych półkach. Jakie wrażenia po pierwszych użyciach? Niestety szczypie mnie w oczy. :( O ile podczas samej aplikacji nie jest tak źle, to później są niestety mocno podrażnione... Nie mniej jednak płyn zmywa makijaż bardzo dobrze, bez problemu radzi sobie z tuszem, cieniami czy kredką, podkład również mu nie straszny. Fajnie spisuje się również jako tonik do porannego oczyszczenia twarzy. Gdyby mnie nie podrażniał, pewnie skusiłabym się na kolejne opakowanie. Tymczasem... chyba jestem na nie.

Ostatni produkt, który znalazłam w pudełku i który niestety totalnie do mnie nie przemówił, to koncentrat antycellulitowy marki Marion.


Nie dość, że nie mam cellulitu, więc i tak nie byłabym w stanie docenić ewentualnego działania tego produktu, to długa lista przeciwwskazań skutecznie zniechęciła mnie do próbowania... Nie odważyłam się go użyć, zwyczajnie. Być może za jakiś czas spróbuję i wtedy podzielę się z Wami opinią na temat tych kapsułek, na dzień dzisiejszy pozostają dla mnie niewiadomą, która wcale mnie nie kusi. A Wy próbowałyście? Jakie macie zdanie na ich temat? Osobiście uważam, że taki koncentrat antycellulitowy w boxie to trochę powtórka błękitno-różowych cieni Wibo  i zwyczajnie niewypał... Produkty powinny być bardziej uniwersalne, tak jak nie każda z nas lubi mocne kolory na oczach, tak nie każda ma cellulit. Ale to oczywiście moja subiektywna opinia. ;)

W pudełku znalazłam również próbkę peelingu organicznego marki BioPlasis, jednak ze względu na jego niewielką pojemność nie mogę powiedzieć o nim zbyt dużo.

Podsumowując- plus za aż pięć produktów pełnowymiarowych w pudełku, z których krem do rąk DeBa Biovital i maseczka Dermedic to moi faworyci i powiedziałabym- strzał w dziesiątkę. Naprawdę bardzo przypadły mi do gustu! Serum Indola trochę nie do końca wpasowuje się w moje potrzeby, nie mniej jednak nie można powiedzieć, że jest to produkt zły; płyn micelarny byłby fajny, bo dobrze radzi sobie z demakijażem, ale niestety szczypie i mnie w oczy i to go dyskwalifikuje...  Natomiast koncentrat antycellulitowy Marion... to według mnie totalna klapa. Pozostaje jeszcze pytanie: ile wspólnego ma zawartość sierpniowego pudełka z hasłem przewodnim tej edycji, którym jest wakacyjny relaks? ;)

A Wy co sądzicie na temat edycji sierpniowej? Który produkt najbardziej Was zaciekawił?

20 komentarzy:

  1. Lubię Bielendowy micel, bardzo ładnie pachnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem do rak bym chetnie chociaz powachala. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam właśnie pełną recenzję tej maseczki i już wiem, że jej nie kupię. Wiadomo, każdy reaguje inaczej na kosmetyk, ale mnie ta maseczka nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten odzywczy krem do dłoni i paznokci już samym opakowaniem zachęca! Do tego, jak przeczytałam recenzję, na pewno bym wzięła :) Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przetestowałam ten odżywczy krem :) Z Dermedic mam dwa produkty i są ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo :D płyn miceralny :D Właśnie planuję zakup jakiegoś, może skusiłabym się na ten, ale trochę się boje tego szczypania w oczy...

    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam :) http://zdrowotnieiradosnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. najciekawsza jestem serum do wlosow ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. krem do rak mozna dostac w biedronce z tego co mi sie rzucilo w oczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Natalio,
      Bardzo proszę o adres i miasto Biedronki gdzie widziała Pani krem?

      Usuń
    2. Pani Natalio,
      Bardzo proszę o adres i miasto Biedronki gdzie widziała Pani krem?

      Usuń
  9. Akurat nic mnie nie zaciekawiło, boxy raczej nie dla tak wybrednego konsumenta jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż nabrałam ochoty na grześka ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapach kremu do rąk mnie kupił :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ten krem do rąk z chęcią bym przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. przy serum można sobie obciążyć włosy

    OdpowiedzUsuń
  14. kolor koncentratu powalająco piękny ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie wypróbowałabym ten krem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...